Wczoraj, mimo wielu protestów płynących ze świata nauki, w auli Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie odebrał swój kolejny tytuł doktora honoris causa Adam Michnik. Przed gmachem uczelni zebrała się dość liczna grupa protestujących przeciwko temu wyróżnieniu, i to jest ich prawo. Wypada jednak zgodzić się ze słowani ks. Isakowicza -Zaleskiego, który powiedział:"- Jest to krzywda dla całej społeczności akademickiej".Uniwerystet Pedagogiczny, dawna Wyższa Szkoła Pedagogiczna uchodziła w Krakowie od momentu powstania aż do dziś / niestety/ za uczelnię oplecioną " czerwoną pajęczyną". Dość powiedzieć, że w czasie marca 68 była to jedyna w Krakowie uczelnia, która relegowała spośród studentów p.Ireneusza Lisiaka za udział w tych protestach.Był to jedyny student w Krakowie potraktowany tak ostro. Ba, gdyby tylko pozostała przy relegowaniu, to p.Ireneusz Lisiak mógłby, przy odrobinie szczęścia kontynuować swoje studia polonistyczne w innej uczelni, chocby na KUL, gdzie już przez miesiąc studiował, i mógły kontynuować swoje studia polonistyczne. Ale komisja odwoławcza WSP podejmując decyzję dokopała mu jeszcze bardziej i dała tzw. wilczy bilet uzasadniajac swoją decyzję następujaco: -"...student nie nadaje się do wykonywania zawodu nauczyciela ponieważ nie gwarantuje socjalistycznego wychowania młodzieży".
To uzasadnienie zamknęło mu drogę do studiów humanistycznych w ogóle. W końcu, po 3 latach, bo w decyzji był zawarty był zakaz wstepu na jakiekolwiek studia przez 3 lata, bo"....student winien odbyc służbę wojskową i przez rok pracować fizycznie aby nabrał szacunku dla żywotnych sił PRL", wstąpił i ukończył politechnikę.Ta decyzja była wynikiem wyciągnięcia pochodzenia ziemiańskiego jego matki a słowa "...chciał siłą przywrócić feudalne stosunki w Polsce" jedynie poświadczają sposób myślenia profesorów i naukowców, zasiadających wtedy w Dyscyplinarnej Komisji Odwoławczej d/s Studenckich.
7.11.br. przed Sądem Okręgowym w Krakowie odbyła się jawna rozprawa z powództwa Ireneusza Lisiaka o anulowanie wyroków wydanych przez sądy PRL w jego " zmaganiach z komuną". Sąd przychylił sie do wniosku i mówiąc krótko uznał powództwo Ireneusza Lisiaka za zasadne. Ale pozostaje jeszcze choćby symboliczna sprawa przywrócenia mu " praw studenckich" przez UP w Krakowie. Ba, uczelnia ta chowa wstydliwie ta sprawę pod dywan, bo organizując obchodzy 40-lecia marca 68 ani słowem nie wspomniała o swoim udziale w " tępieniu" ludzi w marzec zaangażowanych.
A i Michnik, mimo niewątpliwej wiedzy, jak postępowały uczelnie z niektórymi studentami, nie zadał sobie trudu, aby zapytać o to. Nie zrobił tego także promotor doktoratu prof.Janusz A.Majcherek, nota bene także publicysta z Czerskiej.
Upominam się o " szeregowego" uczestnika marca68, bowiem jest już " świecką tradycją", że o nich się zapomina, wypinając dumnie pierś po zaszczyty ze słowami " ...ja to sam zrobiłem".
Przyznanie doktoratu Michnikowi jest sprawą uczelni i na tym, komu przyznaje takie wyróżnienia buduje swój prestiż. W historii nadano już wiele doktoratów, które chwały uczelniom nie przynosiły, a Michnik stoi w tym samym szeregu co Lepper, który jest także posiadaczem kilku doktoratów. Nie twierdzę, że ten doktorat jest elementem rywalizacji między Michnikiem a Lepperem o ilość takich wyróżnień, ale symptomatyczne jest to, że o nadanie tego wyróżnienia wystąpiła osoba zwiążana z Czerską i Agorą. Może jest to budowanie sobie nawzajem kolejnej narracji? Przecież świaqdczą sobie nawzajem uprzejmości o "...pieknej karcie opozycyjnej".


Komentarze
Pokaż komentarze (10)