Przedwczorajsza wypowiedź nowego Prokuratora Generalnego dotycząca karania dziennikarzy śledczych wywołała wzmożoną aktywność " postempowych lemingów". Tym bardziej, że jeszcze wczoraj pan Seremet podtrzymał swoje stanowisko. O tym, że " postempowe lemingi" nie rozumieją słowa pisanego wiedziałem od dawna,że poza tytułami artykułów pisanych koniecznie grubą czcionką nie są w stanie zrozumieć dalszej treści, także wiadomo, ale, że nie rozumieją co się do nich przez " przekaziory" mówi, to nowość. Od razu pojawiły się kąśliwe uwagi o " apolityczności" Prokuratora Seremeta, w domyśle....to czlowiek znienawidzonego PiSu. A przekaz byl prosty, dziennikarze nie mogą przeszkadzać w śledztwie. Inaczej mówiąc, ich dziennikarstwo ma się opierać na ich pracy, ich wnioskach, a nie może być przepisywaniem dostarczonych dokumentów ze śledztwa. Podkreślił to wczoraj Ryszard Kalisz, przepytywany na tę okoliczność " kar dla dziennikarzy śledczych"przez Monikę Olejnik, odpowiedział, że jest popiera stanowisko pana Seremeta, bowiem dziś tzw. dziennikarze śledczy w zdecydowanej większości ograniczają swoją rolę do wykonania zadania zainteresownej grupy sponsorów czy to politycznych, czy to biznesowych korzystając najczęściej z dostarczonych gotowych już tekstów artykułu lub " przecieków", będących w istocie realizacją celów zainteresowanej grupy.
Poseł Kalisz tłumaczył to słynnej "Stokrotce" jak "chłop krowie na rowie", ale ona zdaje się nie rozumiała na czym polega róznica pomiędzy własną praca dziennikarza a podpisywaniem gotowych juz tekstów. I to jest problem wszystkich lemingów. Inna sprawa, czy uda się Prokuratorowi Generalnemu naprawa prokuratury i obyczajów " najemnych dziennikarzy śledczych"?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)