Odpowiedź dla każdego jako tako zorintowanego obywatela Polski jest prosta - rząd nie robi nic z tego, do czego został powołany. Od dwóch miesięcy, a teraz już bez zadnego zażenowania rząd pokazuje, że głównym jego zadaniem jest podróżowanie po kraju i " plucie" na Jarosława Kaczyńskiego. Minister Rostowski w "ramach rządowej krucjaty zohydzania Kaczyńskiego" ogłosił wczoraj, że jeśli Kaczyński wygra wybory, to Polska....prawie upadnie. A jeśli nie upadnie całkowicie, to w gruzach legnie stabilnośc gospodarcza i finansowa. Zapomniał biedaczek, że rząd Tuska, i on sam jako minister finasów bez PESELA, odbierali od Kaczyńskiego Państwo w dobrym stanie ekonomicznym. Co sie stało przez te trzy lata, że teraz trzeba straszyć lemingi? Ja zamiast tego co plecie minister Rostowski chciałbym od niego usłyszeć, co on sam robi aby ratować finanse Państwa. Bo tak naprawdę nie zrobił nic, poza rolowaniem długów. Ale najważniejszą na dziś powinnością opałcanego z moich podatków ministra finansów nie jest praca dla dobra ogółu, tylko.....straszenie tych, którzy w te durnoty chcą wierzyć.
Kilkanaście dni temu wiceminister spraw zagranicznych Niemiec bardzo źle wyraził się o ewentualnym Preezydencie Kaczyńskim, co skwapliwie podchwyciła prasa wspierająca PO. Ale nie powiedzieli swoim czytelnikom i słuchaczom, że niemiecka prasa nie pozostawiła na swoim wiceministrze spraw zagranicznych suchej nitki za jego wypowiedź. Natomiast Polski rząd jak widać może poniżać swojego Prezydenta/ pamiętamy o Lechu Kaczyńskim/ i może obrażać i poniżać kandydata, tylko dlatego, że nie pochodzi z umiłowanej partii.Bo dla mnie., dążenie Tuska do władzy absolutnej bardziej przypominają Łukaszenkę, niz obiecywaną " drugą Irlandię".
Dla ministrów rządu Tuska widać ważne są kariery przy boku " umiłowanego wodzusia" niż praca dla suwerena Tej Polski, bo ze slowa POlska ważne dla nich są tylko dwie pierwsze litery. A taki patriotyzm to ja mam w d... inaczej mówiąc we wszystkich czterech literach.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)