Wielu komentatorów, trochę dość bezrefleksyjnie okazujących radość z wygranej Komorowskiego nie zauważa pewnej bardzo ważnej rzeczy. Otóż, jeśli wyniki rano potwierdzą się, to rząd będzie miał te swoje....500 dni spokoju. Co to oznacza? Ano to, że PO utraciło alibi, za którym chowało sie, tłumacząc swoje lenistwo w rządzeniu. Polska potrzebuje reform, ale czy obywatele są gotowi ponieść po raz kolejny obciążenia jakie z wprowadzaniem reform są nieuknione? Wątpię, tym bardziej, że za nieco ponad rok czekają nas wybory parlamentarne. Wybory prezydenckie sprowadziły " myslicieli" z PO oraz propeowskich dziennikarzy na ziemię - przez 3 lata powtarzano niczym mantrę, ze PiS nie ma zdolności koalicyjnej. Wynik Kaczyńskiego dowodzi coś wręcz przeciwnego, PiS odzyskał zdolność koalicyjną, a będzie to tym bardziej prawdopodobne, że PO musi zrobić reformę finansów publicznych. Jeśli tego nie zrobi, a zajmie się sprawami ważnym, ale drugorzędnymi dla Polski/ in vitro,reforma prezydentury, związki homoseksualne, JOW/ to przegra wybory parlamentarne. Istnieje także jeszcze jedna pułapka, w którą moim zdaniem bardzo łatwo wpadnie PO - mając swojego prezydenta będą sądzić, że przepchną wszystko o czym zamarzą.Dziś wydaje się, ze faktycznym Prezydentem będzie Tusk, ale co będzie, jak Komorowski zacznie być samodzielny?
Jest wiele niewiadomych, ale odniosłem wrażenie, że Kaczyński odetchnął z ulgą, gdy podano na podstawie sondaży, że wygrał Komorowski. Kaczyński co prawda przegrał, ale PiS wygrał. Co prawda Tusk podsumował w sztabie PO zwycięstwo Komorowskiego w taki sposób, że odebrałem to w taki sposób - no, jeśli taki Komorowski wygrał z Kaczyńskim, to ja za rok w cuglach wygram wybory parlamentarne. To mogłoby mieć szansę powodzenia, gdyby Tusk wziął się za robotę, a nie brylował na salonach.Bo tak naprawdę celem Tuska jest władza dla blichtru, a nie służba społeczeństwu. I to wyłazi z niego coraz bardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze