W zeszłym roku marsz niepodległości został zablokowany przez lewacko-gejowsko-anarchistyczne organizacje wspierane i sponsorowane przez Gazetę Wyborcza.
Najwyraźniej ci "postępowcy" uważają, że partiotyzm i miłość ojczyzny jest złą i staroswiecką cechą. Mają prawo w to wierzyć. Mają też prawa swoje przekonania demonstrować. Problemem jest tylko sposób w jaki to robią.
Z jednej strony był "Marsz Niepodległosci" - legalnie zgłoszona i zatwierdzona manifestacja. Z drugiej była miejska lewacka partyzantka.
A jednak Policja poszła na rękę tym drugim. Marsz Niepodległosci został przekierowany na boczne uliczki. Na planowanej trasie przemarszu urządzano tymczasem cos w rodzaju marksistowskiego love-parade.
Smutny to był widok. Szli patrioci w deszczu trzymając biało-czerwone flagi, przez parkingi i zaułki jakieś. W milczeniu.
Nic dziwnego, że w tym roku przygotowali się lepiej i zabrali ze sobą kije i petardy.
Nie wspieram rozruchów, ale przyznam, że moje serce zawsze będzie po stronie tych, którzy idą z biało-czerwoną flagą a nie czerwonym sztandarem. Zwłaszcza w święto 11 Listopada.
I zwłaszcza, gdy po drugiej stronie stoją niemieccy anarchiści, którzy przyjechali wspierać swoich polskich przyjaciół.
Pomyslcie tylko - Niemcy w Warszawie blokują marsz z okazji Swięta Niepodległosci!
Oczywiście - na tych ludzi z Polskimi flagami rzucane są różne zaklęcia. Że nacjonaliści, Że faszyści, że antysemici, mutanty, pakery i kibole. Może to i w jakimś stopniu prawda.
Ale prawdą, której nikt zaprzeczyć nie może jest to, że oni po prostu chcieli przejść spokojnie z punktu A do punktu B, niosąc flagi i spiewając patriotyczne pieśni. Korzystajac z przywilejów demokratycznego państwa. Tak, jak to czynili od wielu wielu lat.
Problemy zaczęły sie dopiero, gdy postępowcy spod czerwono-tęczowego sztandaru postanowili blokowac ten przemarsz. Czyli od zeszłego roku.
Teraz wszyscy będą rozbierać całą sytuację na czynniki pierwsze. Pojawią się w prasie analizy psychologów, socjologów i innych "ekspertów od wszystkiego". Rozmydlą to i rozmemłają. A sprawa jest prosta:
W wolnym demokratycznym państwie każdy ma prawo demonstrować. Nawet ONR-owcy, narodowcy czy Marksiści. A Policja jest od tego aby LEGALNĄ MANIFESTACJĘ ochraniać. A nielegalne rozpedzać. Proste?
Zwłaszcza jezeli "kotrmanifestanci" nie są tam aby promować swoje poglady. Są tam po to aby przeszkadzać i prowokować.


Komentarze
Pokaż komentarze