Najpierw było: "Prawda jest taka, ciężka pracą i nauką doszedłem do stanowiska".
Potem: "Prawda jest taka, że własciwie dla nich nie pracowałem. Brałem tylko pieniądze. Moje nazwisko nie ma tu nic do rzeczy"
Potem: "Prawda jest taka, że wiedziałem o tych wyrokach. Ale tylko o jednym. Moje nazwisko nie ma znaczenia".
Potem :" Prawda jest taka, że jestem idiotą. Ale nie złodziejem. Nie wiedziałem o niczym. Moje nazwisko nie ma tu nic do rzeczy."
Z tego wszystkiego rozwija się obraz człowieka, który robi karierę w dziedzinie, która go fascynuje ale popełnia błąd. I szarpia go, szarpia dzinnikarskie hieny, bo ma nazwisko takie, jakie ma. A przecież on chciał dobrze.
A kiedy usłyszymy oststeczną wersję prawdy? Na przykład taką:
"Wszedłem w interesy ze skazanymi złodziejami bo obiecali mi dużo kasy. Zatrudnili mnie tylko dzięki mojemu nazwisku. Oni liczyli na nietykalność i ochronę. Ja liczyłem na posadkę i kasę. Moje nazwisko było kluczem do wszystkiego."
Przecież on wie, jakie miał oceny na studiach. Przecież on wie, że jego głównym atutem i źródłem wiedzy było namiętne granie w gry w rodzaju Airport Simulator. Przecież on spotykał w firmie ludzi, którzy mieli lepsze kwalifikacje, pracowali ciężej i zarabiali mniej od niego. Przecież to nie jest idiota.
Przecież musiał sobie zdawać sprawę z tego, że jego nazwisko jest jego największym atutem. Bo innych nie miał.


Komentarze
Pokaż komentarze