Smagane wiatrem
(...) ostatni wiatr ma kolor błękitu ------- smaga nieokiełznane szczyty doliny i nas ------ odejdzie z ostatnim gongiem spokojnego serca... /Irena Ewa Idzikowska vel Rena Starska/
17 obserwujących
202 notki
270k odsłon
  60   0

Co to jest życie? >>> chwila z poezją

pixabay
pixabay
MARIA KONOPNICKA
CO TO JEST ŻYCIE?


Co to jest ży­cie?... schy­lo­na nad księ­gą
Wiecz­nych za­gad­nień o śmier­ci i by­cie,
Myśl wstrzą­sa nie­bios i zie­mi po­tę­gą,
Py­ta­jąc: co to jest ży­cie?
Jako świat daw­ny, tak daw­no pa­lą­ce
Sło­wo to, w błę­kit wy­rzu­co­ne, leci...
A nad ludz­ko­ścią za­du­ma­ną słoń­ce
W ci­szy po­wsta­je i świe­ci...
I ża­den od­zew nie koi nam du­cha,
I nie roz­ja­śnia ża­den pro­mień nocy...
Ach! kie­dyż wsta­nie ten, któ­ry nas słu­cha,
Mil­czą­cy w swo­jej wszech­mo­cy?

Co to jest ży­cie? oś prze­mian i ru­chu,
Har­mo­nii zja­wisk ton głów­ny, prze­wod­ni...
Pło­myk, co ga­śnie przy śmier­ci po­dmu­chu,
I znów się chwy­ta po­chod­ni.
I co jest ży­cie?... że­bra­cze łach­ma­ny...
Pur­pu­ra kró­lów... siła my­śli­cie­la...
Nę­dza, co w ist­nień mi­lio­ny się wcie­la,
Wlo­kąc ma­te­ryi kaj­da­ny!
Upa­dek du­chów, walk pole naj­krwaw­sze,
Gdzie nikt nie mie­rzy orę­ża ni siły,
I gdzie zwy­cię­stwo otrzy­mu­je za­wsze
Czar­na cho­rą­giew mo­gi­ły.
Co to jest ży­cie? — uśmie­chy wio­sen­ne,
Szmer po­ca­łun­ków, ju­trzen­ka spło­nio­na,
Zro­szo­ne róże, ma­rze­nia pół­sen­ne,
Uścisk, co spla­ta ra­mio­na.
I co jest ży­cie? — od­wiecz­na tę­sk­ni­ca
Do od­da­lo­nych ży­wej wody zdro­jów...
Żar, co pierś tra­wi i ogień pod­sy­ca
Burz­li­wym tchem nie­po­ko­jów.
Trud bez za­pła­ty, sa­mot­ność i wzgar­da,
Znój krwa­wy czo­ła i łzy krwa­we oka,
Bo­leść, jak gro­by czar­na i głę­bo­ka,
Dola sie­ro­ca i twar­da.

Cóż więc jest ży­cie? do cze­go zbu­dzo­ne?
Cze­mu tak strasz­nie roz­ła­ma­ne w so­bie? —
Oto w błę­ki­tach ma swo­ję ko­ro­nę
A twa­łość od­ro­dzeń w gro­bie.
Ob­ja­wy jego wszę­dzie, a isto­ta
Nie­po­chwy­co­na, lot­na i sub­tel­na...
Do­tkniesz go ręką? — garść pyłu i bło­ta,
My­ślą? — iskra nie­śmier­tel­na.
Gdzież jest ten ni­kły punkt, ta ta­jem­ni­cza
Spój­nia, co wiecz­ne łą­czy ze zni­ko­mem,
I zmien­nej for­mie, któ­ra jest jej do­mem,
Po­tę­gi bytu uży­cza?
I komu dano chwy­cić mo­ment wiel­ki,
W któ­rym ma­te­rya przyj­mu­je pa­lą­ce
Zna­mio­na du­cha, jak rosy kro­pel­ki,
Co ran­kiem zwier­cie­dlą słoń­ce?

O my­śli ludz­ka! gdzie­żeś ty nie była
Po sło­wo ży­cia, pło­mien­na i drżą­ca?
I jaka cza­ra, tuż przy ustach schną­ca,
W pra­gnie­niu cię nie po­iła?
Ileż ty razy, o bied­na ludz­ko­ści,
Wznie­siesz się jesz­cze i pad­niesz znu­żo­na,
Za­nim pod­sta­wy dla swo­jej przy­szło­ści
Wy­czerp­niesz z wła­sne­go łona?
Za­nim zdo­bę­dziesz choć tyle w tym boju,
Z ta­jem­ni­czo­ścią wła­sne­go ist­nie­nia,
Byś cele swo­je, bez łez i bez drże­nia,
Roz­wa­żać mo­gła w spo­ko­ju?
Kie­dyż uko­isz się i pój­dziesz, ci­cha,
Wy­tknię­tą dro­gą, bez skar­gi, świa­do­mie
Dą­żąc tam, kędy myśl boża od­dy­cha
W sło­necz­nych świa­tów ogro­mie?

O! gdy­bym mo­gła z łez wła­snych z tę­sk­no­ty,
Utkać, jak tę­czę, pas dłu­gi, pas zło­ty;
Rzu­ci­ła­bym go w go­ści­niec da­le­ki,
By prę­dzej po nim szły wie­ki!
Ale w ludz­ko­ści jak klą­twa nie­do­li,
Są ta­kie sło­wa, któ­rych nic nie zgłu­szy...
Myśl od nich pło­nie, i pierś od nich boli,
I ciem­no robi się w du­szy...
I wiem, że wiecz­nie, wśród ist­nień gro­ma­dy,
Z okiem utkwio­nem w da­le­kim błę­ki­cie,
Stać bę­dzie czło­wiek sa­mot­ny i bla­dy,
Py­ta­jąc: co to jest ży­cie?




Nuta przednia >>> Peter Gabriel - Lay Your Hands on Me >>>






Z pozdrowieniem,
iei
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura