dr Włodzimierz Nikitenko dr Włodzimierz Nikitenko
48
BLOG

Osobowość - rysunek człowieczeństwa

dr Włodzimierz Nikitenko dr Włodzimierz Nikitenko Kultura Obserwuj notkę 0


Wiem, że masz przed sobą wielkie marzenia, 
         ale doceń to, jak daleko już doszedłeś.
Pamiętaj ! że były dni, kiedy marzyłeś o tym…
                                               co masz teraz

                                / Ruben Chaves /




C Z Ł O W I E K   jakoby jedna z najdoskonalszych współcześnie istot w obrębie globu ziemskiego znanego nam oraz osiągalnego (przynajmniej jak do tej pory w dużym zakresie rozmiaru teoretycznego) <<kawałka>> przestrzeni kosmicznej tzw. Układu Słonecznego. Na dany moment wiadomo, że współcześnie jest nas ludzi – mieszkańców Ziemi, około 7 miliardów osób. Niby wszyscy podobni bez względu na płeć, wzrost, wagę, wygląd, kolor skóry, … a jednak, jednak każdy jest trochę inny. Więcej, nawet bliźniaczki bądź wieloraczki są  także każde z nich zupełnie inne, mimo, że posiadają przecież jedną matkę i jednego ojca. Różnimy się wszyscy od siebie <od zawsze> i <na zawsze> na absolutnie każdej płaszczyźnie, nawet, mimo łudzącego chwilami niemalże identycznego podobieństwa. Przede wszystkim prezentowaną, a jakże głęboko indywidualną postawą, wyobrażeniami, wychowaniem, poglądami, rozumowaniem, czy co najistotniejsze – zachowaniem. Niby to wszystko dziwne, a nawet niepojęte, ale jakże wymownie ludzkie, nieodłączne, niepowtarzalne i nieskazitelnie oryginalne... Tak było i jest od najwcześniejszych początków człowieczeństwa w jego rozwoju. 
Faktycznie znaczne przybliżenie i rzeczywiste wyjaśnienie zaistniałych zjawisk przyniósł dopiero dla cywilizacji europejskiej wiek XV (odkrycia geograficzne), wiek XVII (epoka Oświecenia) oraz czas ku współczesności od wieku XIX (epoka elektryczności, nauki i wynalazków technicznych choć nie tylko przecież). Ta krystalizacja pewnych myśli, tez, twierdzeń, jak również eksperymentalnych działań i zamierzeń wiekopomnej filozofii z płaszczyzną… fizjologii eksperymentalnej, stworzyła w ten sposób całkowicie nową, a więc nieobecną do tej pory, a jakże istotną dla normalnego życia naukę, która przyjęła nazwę – psychologii. Nauki, która nie tylko próbuje poszukiwać i wyjaśniać oraz interpretować przyczyny i motywacje ludzkich zachowań, ale również jakże nieodłącznych i zawiłych ludzkich schorzeń w postaci m.in. przyzwyczajeń, nałogów, fobii, uzależnień…. Z jednej strony, psychologia burzy wprawdzie wszelkie przyjęte i zaakceptowane przez wieki konwencje, zasady, normy i uznane powszechnie reguły. Z drugiej natomiast, stara się przywoływać naszą współczesną świadomość jak i odpowiedzialność, oraz dyscyplinę, takiego, a nie innego ludzkiego rozumowania funkcjonalnego, czyli  po prostu normalnej naszej tzw.  o s o b o w o ś c i
Przy tym wszystkim stara się możliwie najprościej współcześnie uzewnętrznić sedno poruszanego zagadnienia osobowości, którą można właściwie przybliżyć w dwóch jakoby symetrycznych definicjach:
a)    Pierwsza – termin odnosi do tzw. „umiejętności” bądź nawet „zręczności” na płaszczyźnie prowadzenia, podtrzymywania i kontynuacji kontaktów społecznych już nawet nie z jedną bądź kilkoma osobami, a nawet całymi grupami ludzkimi  
b)    Druga – ten sam termin ogranicza się z kolei w odniesieniu wywierania olbrzymiej presji na każdą jednostkę ludzką, bądź całe ich grupy, w celu całkowicie przeciwnym niż wyrażony powyżej.

Generalnie  o s o b o w o ś ć   zwana chwilami zamiennie:  c h a r a k t e r e m,  kojarzy się z popularnie używanymi ocenami „dobra” bądź „zła” w powszechnym odczuciu człowieka, jak i jego przyjmowanych zasad własnego Kodeksu moralnego. Wiadomo także, że nie ma, nie było i nigdy nie będzie uniwersalnej definicji oddającej poruszane zagadnienia. Każda przypisywana ocena, będzie zawsze i wyłącznie li tylko wielce subiektywna – czyli głęboko indywidualna dla absolutnie każdej danej osoby. Tak samo zresztą, jak nie istnieje według mnie, tzw. prawda obiektywna (jakoby uniwersalna, bezstronna), jaką zakłada się w wymiarze pełnej ogólności i ponadczasowości. Przecież ktoś kto ją wyraża, niby obiektywnie, ale jednak zawsze – subiektywnie (tylko w jego mniemaniu) Dla przykładu:
A)    nauczyciel ocenia swojego ucznia w kontekście wykonanego przez niego zadania domowego jak i jego zachowania oraz udziału w lekcji (każdy nauczyciel zrobi to podobnie, a jednak zupełnie inaczej, określi kryteria oceny w oparciu o własną wiedzę na zadany temat, indywidualny wkład pracy ucznia, ogół wykonanej przez niego pracy, zachowań oraz sposób prezentacji; w końcu własne nauczycielskie podejście w wykonywaną przez siebie pracę zawodową; Wniosek: to co dla jednego kojarzy się z oceną bardzo dobrą bądź nawet celującą, dla drugiego będzie zaledwie może oceną mierną bądź dostateczną…)
B)    lekarz bada chorego i aplikuje mu różne leki i zalecenia (i znów każdy lekarz zrobi to może podobnie, a jednak różnie posługując się własnym poziomem posiadanej wiedzy medycznej, własnym doświadczeniem w tym względzie, własną troską dbałości o zdrowie i życie pacjenta; wreszcie własnym lekarskim podejściem do wykonywanych obowiązków; Wniosek: jeden oceni pacjenta na ciężko chorego, inny na poważnie chorego, a jeszcze inny na lekko chorego bądź… symulanta). 

Niestety, zawsze i wciąż postrzegając „osobowość”, musimy mieć na uwadze i to, iż tzw.  t e o r i a  jest i pozostaje jednak tylko zbiorem określonych założeń, reguł, hipotez, przypuszczeń, czasami skłaniających się nawet do prawie-że „nabożnych życzeń i oczekiwań”. Stąd w swojej najogólniejszej i fundamentalnej konstrukcji teoria osobowości winna wyjaśniać oraz jednocześnie przewidywać, a nawet wprowadzać i uwzględniać zakres wszelkich możliwych ludzkich zachowań ważnych dla normalnego funkcjonowania jednostki - człowieka. Niestety, większość przyjmowanych teorii nie ma praktycznego odniesienia do spełnienia w realnych warunkach danej sytuacji…  dlaczego ? Otóż według mnie dlatego, że <Osobowość> czy jak kto woli <Charakter>, ma dość ciekawą, bo niezwykle złożoną konstrukcję własną. Więcej, zbudowana jest „od zawsze” z trzech nieodłącznych elementów składowych procesów psych-fizycznych, które w normalnych warunkach zawsze ze sobą współpracują i współdziałają:
a)    Id – stanowi rodzaj <magazynu> wszelkich impulsów wrodzonych i dziedzicznych popędów pierwotnych właściwych gatunkowi ludzkiemu od najdalszych praprzodków do aktualnych jego rodziców włącznie; jednocześnie ten rodzaj „psychicznego zbiornika” kumuluje energię napięć i odruchów właściwych dla całego rodzaju ludzkiego, m.in.: ból, głód, kichanie, krzyk, lęk, płacz, sen, strach, ziewanie…; tym samym rysuje jakoby fundament do kształtowania podstawy osobowości; wszelkimi możliwymi drogami dąży do spełnienia swoich pragnień i uzyskania w finale tzw. zasady przyjemności. 
b)    Ego – jest płaszczyzną do działań praktycznych w aktualnych realiach życia, ponieważ dąży do zaspokojenia wszelkich potrzeb organizmu; organizuje tzw. proces wtórny, czyli – myślenie realistyczne, budując rodzaj „władzy wykonawczej” dla osobowości w celu zaspokojenia powstających potrzeb i popędów; stanowi przy tym zorganizowaną część <id> i pozostającą zawsze od niego zależną w osiąganiu założonych celów. Często również musi wyrażać zgodę na różne przeciwności sprzeczne jednak z wymaganiami wymienionego już <id>. 
c)    Superego – kolejny element osobowości, budowany na tradycji wartości i ideałów grupy ludzkiej (społeczności), a modelowany w człowieku od najwcześniejszego okresu dzieciństwa przez rodziców, rodzinę, środowisko, religię. Bazuje na fundamencie pojmowania tzw. moralności, a więc – ideałów, kreując doskonałość z pominięciem – przyjemności. Najważniejsze funkcje tego elementu to:
→  hamowanie impulsów <id> dotyczących agresywności i seksualności (najbardziej potępianych w ogólnym kręgu społecznym);
→ przekonywanie <ego> by możliwie najczęściej przedkładały się jednak cele moralne nad cele realistyczne; 
→ dążenie i budowanie doskonałości (za wymownym pośrednictwem przeciwstawiania się zarówno <id>, jak i <ego>, oraz dopasowywanie realnego otaczającego nas świata do swoich własnych wyobrażeń (1)  

Oczywiście u podstaw każdej   o s o b o w o ś c i,   rozłożona pozostaje nasza ludzka indywidualna dla każdego osobnika energia. Mówiąc prościej – siła przeznaczona i pożytkowana na najprzeróżniejsze życiowe cele, m.in.: działanie pamięci, krążenie krwi, organizację myślenia, proces oddychania, wysiłek mięśniowy… 
Niezaprzeczalnym pozostaje także, że różni naukowcy na świecie uwzględniając wszystkie najprzeróżniejsze czynniki, „rysowali” osobowość człowieka według własnych wyobrażeń i badań. Nie można więc pominąć oczywiście i faktu, iż olbrzymi wpływ na tę charakterystykę stanowiła strona świata w której dana teoria powstała, jak i panujące przekonania religijne kręgów społecznych danego państwa, poziom rozwoju cywilizacyjnego, rozwój i zasobność ekonomiczna oraz technologiczna, aktualny stan ogólnodostępnej wiedzy powszechnej, jak specjalistycznej oraz badawczej, ale i również, a może przede wszystkim… świadomości społecznej oraz wszechobecnej  k u l t u r y   i jej wpływów. 
Generalnie w tej chwili, w znanym nam świecie funkcjonuje kilkadziesiąt, o ile nie kilkaset, a może kilka tysięcy najprzeróżniejszych teorii osobowości jednostki ludzkiej i bodajże tyle samo, a może jeszcze więcej uszczegółowionych jej interpretacji. Jedną z dość charakterystycznych w aktualnym postrzeganiu współczesnego i znanego nam świata, wydaje się być teoria rozwoju osobowości według Amerykanina niemieckiego pochodzenia – Erika H.Eriksona. Jednego z pilnych uczniów i zwolenników postrzegania psychoanalitycznego, a więc bardzo, bardzo dokładnego odbioru ludzkiej osobowości. Właśnie H.Erikson pozostawał ponadto szczerze „zapatrzony” w edukowanie dzieci metodami słynnej włoskiej lekarki i filantropki Marii Montessori (położyła szczególny nacisk na kierowanie rozwojem dziecka poprzez zabawę i pracę, szczególnie wśród opuszczonych i osamotnionych, a licznych w okresie jej życia dzieci włoskiej „ulicy”). Otóż według niego, każdy człowiek doznaje w okresie swojego życia faktycznie aż 8 poszczególnych etapów psychospołecznej teorii rozwoju. Pierwsze cztery, mają miejsce w okresie od urodzenia przez okres dzieciństwa, piąty w trudnym okresie czasu dojrzewania, a pozostałe trzy, już w wieku dojrzałym ze starością włącznie. Niestety, nie sposób jednak zamknąć całości w ścisłych ramach czasowych chociażby z tego względu, że absolutnie każdy z nas, idzie przez życie tylko i wybitnie własnym <rozkładem> przechodzenia do kolejnego stadium. Aby ukazać w miarę pełną panoramę tego rozwoju, spójrzmy chociaż pobieżnie na zarys charakterystyki poszczególnych etapów:
A)    Etap I:  Podstawy ufności
Niemowlę od momentu urodzenia z każdą kolejną godziną swego życia zwiększa ilość godzin „czuwania” swoimi zmysłami, akceptując dobre samopoczucie w relacji z dorosłymi – rodzicami, a matką w szczególności. Nawet jeżeli pozostaje ona pewien czas przy nim nieobecna (praca zawodowa, praca domowa). Sama obecność, a nawet jej zapach stanowi pierwszą w jego życiu pewność czyli – ufność. Dzięki cykliczności tych spotkań, dziecko uczy się zaufania do rodziców – oni karmią, zapewniają spokój i ciepło oraz zadowolenie i bezpieczeństwo. Tworzą więc swojego rodzaju rytuał: rozmawiają z nim, karmią, wymawiają jej/jego imię, przytulają, kołyszą przewijają, śmieją się do niej/niego… W ten sposób  dziecko buduje pierwsze zręby płaszczyzny nadziei i pewności jako stałego i niezależnego bezpieczeństwa, akceptacji, spokoju, modeluje swoją podstawę osobowości.
B)    Etap II:  Cechy autonomii
Wraz ze stopniowym upływem czasu, dziecko w coraz większym stopniu przyswaja sobie czego się od niego oczekuje, jakie nakłada na niego obowiązki, wprowadza ograniczenia ale i daje przywileje. Dorośli uczą i zachęcają do coraz bardziej pełnego oraz swobodnego wyboru, ale i czasem zawstydzają (jeżeli nadmiernie, może to być powodem uaktywnienia takich cech jak: skrytość, fałsz, przebiegłość, wyrabiając tym samym poczucie samokontroli, oraz ćwicząc w ten sposób jego dobrą wolę. Jednocześnie wraz ze wzrostem świadomości, kształcą i doskonalą  się takie cechy jak: uwaga, werbalizacja oraz manipulacja w dokonywaniu swobodnych wyborów, decyzji oraz działań ogólnych. Natenczas osiąga dziecko również fazę rozgraniczania świata na „dobry” i „zły”, jak również ustalanie „winy”  oraz „niewinności”. 
C)    Etap III:  Inicjatywa a poczucie winy
Dziecko tego okresu jest otwarte i chętne do nauki. Dąży także do mnożenia swoich dokonań ale też i obowiązków. Podstawą tego czasu jest zabawa, zarówno fizyczna jak i umysłowa. Lubi fantazjować, przyjmując w zabawie różne role osób dorosłych, w tym także – rodziców ... Uczy się podejmowania różnych decyzji z tym również związanych z inicjatywą. Lubi się przebierać naśladując dorosłych, przyjmować różne pozy, utożsamiać z różnymi postaciami. Próbuje wcielać się w bycie kimś zupełnie innym, a nawet obcym. Jednocześnie coraz realniej buduje swoją rzeczywistość, ale i z poczuciem lęku możliwej kary a nawet jej konsekwencji.
D)    Etap IV:  Pracowitość i poczucie niższości
Okres następującej w dziecku eksplozji wybujałej wyobraźni, a nawet fantazji. Jednocześnie uczy się wtedy pracowitości, poznając smak wyróżnienia i nagrody, oraz… kary. Tzw. nastawianie zabawowe ustępuje z czasem miejsca zainteresowaniom sytuacjami bezpośredniej produkcji i narzędzi z tym związanych. Stopniowy natłok zadań i obowiązków może powodować również tym czasie poczucie niższości dziecka wobec nauczycieli i rodziców. Dziecko rozwija się jednak dość szybko manualnie i fizycznie. Wciąż rozszerza różnorodne zainteresowania własne. Rozbudowuje i uczy się kierowania własną inteligencją oraz kreatywnością. Jednocześnie wciąż uczy się trudnej sztuki obserwacji i kompetencji, doskonaląc przy tym swoje poczucie własnej perfekcyjności. Dość niebezpieczne, choć rzadkie zjawisko tego okresu, to popadanie w formalizm (bezsensowne i puste wykonywanie wymyślnych rytuałów).
E)    Etap V:  Tożsamość i jej kryzysy
Czas dorastania to coraz pełniejsza identyfikacja i nabywanie sensowności przyszłej roli społecznej. Czas, gdy <Ego> dokładnie selekcjonuje umiejętności, uzdolnienia, talenty, ale uczy się także zabezpieczania i decyzyjności funkcji najbardziej efektywnych budując, a właściwie rozszerzając coraz pełniej pojęcie tożsamości psychospołecznej. Uzewnętrznia coraz bardziej osobowa wrażliwość zarówno społeczna, jak i historyczna. Buduje się też coraz większa świadomość odczuwania płci, własnego ciała, wyobrażenia spełnienia się w roli Kobiety bądź Mężczyzny… powoduje zmieszanie niepewności, izolacji, niezdecydowania, ale także nieśmiałości, zazdrości, zakłopotania, rozczarowanie, lęku przed odrzuceniem. Okres ten to również poszukiwanie i budowanie własnego systemu wartościowania, ideologii, prawdy i jej poszukiwania, przekonań, uczestnictwa w ruchu społecznym – obrzędach, zwyczajach, „na żywo”, uzdrawianie bądź zmiany społeczne, środowiska. Wtedy może zaistnieć też, bądź jawić się skrajność w postaci fanatyzmów jako bezsprzecznego idealizowania pewnych zagadnień lub poglądów. 
F)    Etap VI:  Bliskość – izolacja
Okres w którym młodzi ludzie rozwijają i coraz bardziej modelują swoją bliskość w związkach, partnerstwie, seksualności. Może skrajnie zaistnieć wówczas izolacjonizm bądź całkowite unikanie związków. Zakończenie okresu dorastania, to również odkrywanie fascynacji miłością, a w tym gotowością do uczestniczenia w tworzeniu rodziny oraz posiadaniu i wspólnym wychowywaniu dzieci, wnoszenia wkładu w pracę na rzecz gospodarki, jak i procesu zabudowywania ideologii związku. Jednocześnie jawi się możliwość budowy płaszczyzny szerzej rozumianej przyjaźni oraz elitaryzmu. Zupełnym wypaczeniem tego momentu, będzie narcyzm bądź zarozumiałość w formie indywidualnej bądź nawet zbiorowej.    
G)    Etap VII:  Twórczość (kreatywność) – stagnacja
Ten etap charakteryzuje wzrastające zainteresowanie co pozostawiamy potomnym w kontekście dokonań psychospołecznych jak i psychoseksualnych. Brak tego momentu, może powodować regres a nawet ubożenie osobowości, jako zjawisko stagnacji. Częstą cechą jest też rozwijanie opiekuńczości nie tylko dla pojedynczych osób, ale nawet solidarność we wspieraniu przedstawicieli wszelkich zawodów – rodzaj odczuwania satysfakcji faktów, prawd, metod rozumowania, pielęgnowanie i zachowywanie kultury i tradycji, obrzędowości, mitów, barw i legend. Tym bardziej, iż średnio-dojrzały człowiek posiada już wówczas całkiem spory bagaż wiedzy i doświadczeń z najprzeróżniejszych dziedzin życia bądź to własnego, bądź obserwowanego na przestrzeni biegu życia w środowisku (własnym, obcym, przypadkowym), pracy zawodowej, edukacji, miłości, filozofii, stylu życia… Ten rodzaj przywiązania człowieka do tego co minione (bez względu czy przeżyte samemu, czy z przypadku, bądź konieczności, tworzy swojego rodzaju <<obowiązek zachowania i przekazania>>. Cechą znacznie wypaczoną tego okresu, okazuje się autorytaryzm (nadużywanie władzy dla preferowania celów, postaw i założeń typowo hedonistycznych – tylko własnych).    
H)    Etap VIII:  Integralność – rozpacz
Ostatnie stadium rozwoju osobowości swojego finału dopatruje się w szerszej akceptacji i sentymencie opieki i troski nad ludźmi, zwierzętami, rzeczami, jak również pogodzeniu oraz przystosowaniu nad wszystkimi życiowymi sukcesami, oraz… porażkami całego naszego życia. Dostrzegamy pełniej wówczas sensowność oraz celowość swojego istnienia. Wraz ze świadomością innych, różnych sposobów i stylów życia, wkraczamy w stan pełnej integralności (nierozdzielnego związania) swojego sposobu, stylu i bezpieczeństwa preferowanego życia własnego. Na pewno jego przeciwieństwem, jest potęgująca się rozpacz nad czasem minionym, a także moment zbliżającej się wciąż nieuchronnie śmierci. Wówczas osiągamy tzw. życiową mądrość, z jednoczesną rozwagą spowolnienia pełnej aktywności życiowej wraz ze szczególnym uwzględnieniem płaszczyzny fizycznej. Jesteśmy w ruchach znacznie ostrożniejsi, powolniejsi ale i mądrzejsi. Z drugiej strony, suma życiowych doświadczeń, ocen i przemyśleń, przybliża nas, a może upoważnia z kolei nawet do udzielania cennych rad i życiowych kanonów w zetknięciu z młodszym pokoleniem. Taki układ poniekąd pozwala nam radzić sobie z własnym coraz większym uczuciem bezradności, jak i bezsprzecznej zależności coraz pełniej towarzyszącego nam oblicza nadchodzącej coraz bliżej ku nam śmierci (2).      

W wieku XVII, gdy Europa Zachodnia nurzała się w oparach racjonalizmu (rozum głównym źródłem poznania), jeden z głównych przedstawicieli tego nurtu – Kartezjusz, dokonał czegoś dotąd niespotykanego. Otóż przeprowadził „rozszczepienie” jednostki ludzkiej na całkowicie dwa niezależne, dalece osobne, mimo stałej i ciągłej współpracy ze sobą byty: ciało oraz duszę. Wiek XIX z kolei, ludzką psychikę rozbił na takie fragmenty jak: uczucia,  wrażenia, wyobrażenia. Natomiast wiek XX, osobą wybitnego neuropsychiatry: Kurta Goldsteina, zainicjował tzw. teorię organicystyczną (bez względu czy dokonuje się bez naszej wiedzy, bądź za jej zgodą, jakiekolwiek zjawisko psychologiczne, czy też fizjologiczne, zawsze obejmuje, bo  m u s i  nierozerwalnie absolutnie cały organizm). Oczywiście fundamentalne elementy tej teorii odnajdują swoje właściwe odniesienie w psychologii osobowości:
→ teoria organicystyczna tworzy i porządkuje  o r g a n i z a c j ę  naturalnego stanu organizmu
→ rzecznicy teorii organicystycznej twierdzą, iż  n i e   m o ż n a  zrozumieć całości, badając jedynie tylko jej wybrane fragmenty
→ teoria organicystyczna ma fundamentalne oparcie w motywie –  s a m o r e a l i z a c j i 
→ środowisko mimo wszelkich prób,  n i e   m o ż e  zmusić jednostki do zachowań niezgodnych z jej naturą, by stworzyć z niej zintegrowaną osobowość (nigdy organizm nie jest „zły” sam z siebie („złym” tworzy go i modeluje dopiero środowisko)
→ teoria organicystyczna dość często czyni użytek z faktu czym dany organizm  j e s t  oraz co faktycznie  c z y n i  (tzw. <psychologia postaci>), nie wspiera jednakże zainteresowań na skrajnych funkcjach organizmu takich jak m.in.: „uczenie się” bądź „postrzeganie”
→ zgodnie z zasadami teorii organicystycznej, znacznie  w i ę c e j  można się nauczyć z badania jednej konkretnej osoby niż skrajnych badań wielu jednostek (3).
    Teorię tę próbował bardziej jednak „ubrać w cechy ludzkie” (<uczłowieczyć>) jeden z wielkich amerykańskich uczonych: Abraham Maslow. Przeprowadził mianowicie badanie kliniczne na kilku różnych postaciach historycznych oraz współcześnie jemu żyjących, znalazły się więc tam m.in.: Abraham Lincoln (prezydent USA), Albert Einstein (światowej sławy fizyk), Thomas Jefferson (prezydent USA), Ludwig van Beethoven (niemiecki kompozytor), Walt Whitman (poeta i dziennikarz amer.), Eleonora Roosevelt (żona prezydenta USA, przewodnicząca Komisji Praw Człowieka ONZ). Badaniem chciał ukazać czym różnią się ci <wielcy i sławni> ludzie od pozostałych, jakoby przeciętnych. Charakteryzując ich cechy po badaniu, wyszczególnił m.in.: potrafią być niezależni i autonomiczni; potrafią być skoncentrowani na problemach a nie na sobie; identyfikują się z całą ludzkością; są odporni na wpływy kulturowe; zachowują postawy i wartości demokratyczne; są realistami; są kreatywni i twórczy; zachowują w swoim postępowaniu dużą spontaniczność; ich poczucie humoru jest filozoficzne ale nie niezłośliwe; akceptują siebie i innych oraz świat Natury. W rezultacie według tych ocen, odnosząc się do założonej teorii organicystycznej, wszystkie badane osoby samorealizujące się, były żywym urzeczywistnieniem tych założeń (4).  

    Realnie, od tego miejsca należy chyba dokonać stopniowego podsumowania poruszanej problematyki. Jednakże ciągle również należy mieć świadomość, iż my ludzie cywilizacji europejskiej, mówiąc prościej: <<mieszkańcy tzw. Starego Kontynentu>>, wiele otaczających nas ekscytacji, udziwnień, a nawet sensacji związanych zarówno z samą nauką, jak i jej niewątpliwymi ustaleniami oraz odkryciami psychologii, a uściślając – dotyczących ludzkiej osobowości, tak naprawdę znamy i nazywamy dopiero zaledwie od około 100-150 lat. Kultury i religie Wschodu i Dalekiego Wschodu, jak i Dalekiej Północy, dzikiej i nieujarzmionej Afryki, niezbadanej do końca ziemi obu Ameryk, jak i wciąż zagadkowego Południa, może nie w pełni cywilizowanych (w naszym wąskim mniemaniu) „obracają” tym zagadnieniem, a nawet stworzonymi do niego filozofiami od poważnych kilku setek, a może nawet tysięcy lat… Bogactwo ich czasami mitycznych wprost źródeł, praktycznie od swoich pra-początków, „od zawsze” zajmowało się istotą ludzką jak i jej zachowaniem. Czyż najdawniejsi starożytni kapłani, mnisi, pustelnicy bądź derwisze nie od samego początku badali głównie ludzką osobowość ? Robili to po to, by wyposażyć swoich władców bądź przywódców ludowych, a może przywódców duchowych (wyznań religijnych) w <narzędzia> odpowiedniego nadzoru  nad masami ludzkimi ? Stosowane techniki jogi, kontemplacji lub medytacji (od relaksu począwszy), od dawien dawna wymagały szczególnie świadomej obserwacji, jak i panowania nad wciąż świeżym strumieniem odkrywanej świadomości ideału preferowanego bądź narzucanego sposobu życia, bycia, emocji ale też i zachowania.
    Poczynając od wciąż obecnego żydowskiego kabalizmu, poprzez dziesiątki najprzeróżniejszych sekt i odmian religijnych świata muzułmańskiego, oraz kolejne setki odmian wiary i filozofii Chin, Indii, Japonii, Korei, kultur Tybetu… aż do egzotycznych narodów Azji Południowej i Australii, po dalekie zagubione wysepki oceaniczne aż do wszechobecnego na wszystkich skrawkach Ziemi katolicyzmu, „od zawsze” i „na zawsze”, wszystkich w istocie interesował przecież  c z ł o w i e k.  Człowiek jako obiekt myślenia, postępowania i zachowania. Jako coś niewyobrażanie kruchego, ale i niemalże boskiego…  Mówiąc najprostszym językiem – jako charakter, czyli rzeczywista  o s o b o w o ś ć. Więcej, czyż cały znany nam świat starożytny, jego prymityw z jednoczesnym fenomenem nieprzerwanie nie przyjmował i nie czerpał ze skarbca tych osiągnięć do bliżej znanego nam świata <kultur śródziemnomorskich> i nie tylko, m.in.: Sumerów, Babilonu, Fenicji, Persji, Asyrii, Egiptu, Grecji, Rzymu? Także powiew inności do „budowania” Europy wnosił na wskroś okrutny i bezwzględny świat barbarzyńców zamieszkujących zarówno kontynent europejski, ale też i obszary Azji oraz wszystkich innych terenów, gdzie życie człowieka mogło istnieć tylko i wyłącznie bezwzględne podporządkowane przeciwstawiające się ostrej, srogiej i nieustępliwej Naturze… Idąc dalej, trzeba mieć na względzie i to, iż dziesiątki, a może setki najprzeróżniejszych z tej <<układanki>> elementów, zarówno olbrzymiego bagażu doświadczeń kultury, jak i kształtowania człowieka oraz jego osobowości, przejęło następnie dość spontanicznie choć krwawo wdzierające się na płaszczyzny człowieczego życia chrześcijaństwo…
    Wiadomo powszechnie, że wszelkie małe i wielkie „mądrości” Wschodu były, są i zawsze będą bardzo, bardzo głęboko zainteresowane  ś w i a d o m o ś c i ą  człowieka  i możliwie wszystkimi jej odcieniami. Rzeczywisty pomost łączący kultury oraz filozofie Zachodu ze Wschodem, oparty został zaledwie na kilku wybitnych dla świata nauki postaciach. Wśród nich głównie chyba jednak: Carl Jung (teoretyk i jeden z największych znawców mandali i psychologii Wschodu), Heinrich Zimmer (indolog i specjalista kultur hinduistycznych), Daisetz Teitaro Suzuki (uczony szkoły Zen), Richard Wilhelm (tłumacz taoizmu), Evans Wentz (autor kompendium o buddyzmie tybetańskim, głównie: Tybetańska księga wielkiego wyzwolenia oraz Tybetańska księga zmarłych), Herman Hesse (wielki popularyzator myśli i filozofii Wschodu), oraz dwóch gorących zwolenników teorii holizmu, jak i holistycznej teorii osobowości: Andras Angyal (psychiatra amerykański), oraz Abraham Maslow (psycholog amerykański), jak również Martin Buber (filozof i religioznawca austriacki), Erich Fromm (niemiecki filozof, socjolog i psycholog) oraz Medard Boss (szwajcarski psychoanalityk). Istotnym błędem mieni się pominięcie z tego grona jeszcze wielu, wielu innych, chociażby dwóch amerykańskich psychologów transpersonalnych (badających doświadczenia duchowe): Charles Tart oraz Robert Ornstein, którzy wraz z Maslowem zwrócili baczniejszą uwagę na zagadnienia psychologii transpersonalnej, a ściślej odkryli nowy potencjał nieznanych, acz bardzo interesujących dotąd form ludzkiej świadomości…
    Otóż w kulturach Wschodu ta jakoby <nowa> forma świadomości, funkcjonuje pod dość tajemniczym hasłem – abhidhamma (jej komplementarny opis zawarto w dziele: Psychologiczna postawa współczesnej filozofii buddyjskiej). Jej rodowód liczy sobie zaledwie około… 1500 lat, jako najważniejszy sens i element postaci oczyszczonego i wyzwolonego umysłu (nowego rodzaju „oświecenia” ?!). Wzorem tych wytycznych, nie ma w żadnej chwili ludzkiego życia i pod żadną jego postacią czegoś takiego jak <osobowość>, bądź każdemu przypisane jeszcze przed urodzeniem tzw. ego. Abhidhamma jest tylko i jedynie nieosobowym zbiorem niekończących się procesów, które powstają, zachodzą i przemijają. Ta jakże tajemnicza i zakryta  o s o b o w o ś ć   budowana była „od zawsze” za pośrednictwem zlewania i przemieszczania wszystkich procesów o charakterze nieosobowym. Każda chwila jej istnienia powstała na kanwie chwili poprzedniej, precyzowanej kolejną następującą. Stąd  e g o  stanowi zamkniętą wartość m.in.: części ciała, myśli, odczuć, pragnień, wspomnień… Więcej, utożsamia się z ciągłym przepływem myślenia, pamiętania oraz postrzegania. Według wykładni samego bóstwa – Buddy, osobowość zawiera w sobie 5 klasycznych elementów składowych: ciało, uczucie, postrzeganie, świadomość oraz wola. 
W związku z powyższym, krocząc za buddyzmem, moralny charakter ludzkiego zachowania, czyli tzw. karma (według buddyzmu: kamma) może być określana poza motywacją każdego popełnionego czynu. Przy czym każdy z elementów ludzkiej psychiki osobowości w postrzeganiu buddyzmu, winien zostać sklasyfikowany do dwóch fundamentalnych grup: elementów nieskalanych (zdrowych, według buddyzmu: kasula), bądź elementów skalanych (niezdrowych; akusula), aby mógł spokojnie medytować. Ponadto oprócz rozdziału elementów na zdrowe i niezdrowe, człowiekowi w danym stanie psychicznym towarzyszy każdorazowo 7 neutralnych własności: apercepcja (według buddyzmu: phassa) – uświadomienie przedmiotowości; percepcja (sanna) – świadomość przyporządkowania obiektu do zmysłu; wola (cetana) – reakcja warunkowa towarzysząca percepcji; czucie (wedana) – doznanie wywołane przedmiotem; koncentracja (ekaggata) – koncentracja świadomości; uwaga spontaniczna (manasikara) – mimowolna uwaga przyciągana siłą przedmiotu; energia psychiczna (jivitindrija) – napełnia życiem wszystkie elementy i łączy je w całość. Przy  tym wciąż należy mieć na uwadze, że kluczowe dla elementów nieskalanych – „kasula” to głównie: pogoda ducha (ahuta); zdolność przystosowania (kammannata); wgląd (panna) w przeciwieństwo ułudy i omamu; niezakłócona uwaga (sati) jasność umysłu; skromność (hiri) nieśmiałość; rozwaga (ottappa) działanie planowe, rozmyślne; rzetelność (cittujjukata) właściwe postępowanie i osądy; ufność (saddha) pewność siebie i prawidłowe postępowanie. Natomiast dla elementów skalanych – „akusula” to głównie: ułuda (moha); fałszywy pogląd (ditthi); niezdolność podejmowania decyzji (vicikiccha); brak wstydu (ahirika); brak wyrzutów sumienia (anottappa); egoizm (mana); podniecenie (uddhacca); niepokój (kukkucca); żądza (lobha); skąpstwo (maccharija); zazdrość (issa); niechęć (dosa); samoograniczenie (thina); apatia (moddha).
    Znane nam wschodnie modele  o s o b o w o ś c i  oparte zostały przede wszystkim na opracowaniu, jak i interpretacjach zwanym: „Abhidhamma”. Pozostawało ono od samego początku swojego istnienia uzależnione od zasady, iż wszelkie różnice wszelkich elementów psychicznych, dyktowane są zawsze ich wewnętrzną siłą. Stąd umysł poszczególnej jednostki ludzkiej, pozostaje zdominowany przez bądź to jeden czynnik, bądź ich zespół, które są właściwym decydentem zarówno bardzo indywidualnych motywów, jak i wybitnie indywidualnych zachowań. Według takiej uproszczonej interpretacji, kultury i filozofie egzotycznego Wschodu określają dla każdego człowieka niepowtarzalność układu elementów, budując najszerzej rozumiane kategorie i typy osobowości. Więcej, wskazują nawet, iż to właśnie stany umysłowe każdego z nas z osobna, kierują faktycznie naszym i tylko naszym postępowaniem oraz jego jakże indywidualnym typem motywacyjnym, współuzależnionym od tylko naszych i jakże ścisłych predyspozycji oraz skłonności osobistych… 
Przekazuje to zachowany podręcznik medytacji, rodowodem z V wieku naszej ery z obszaru wiary buddyjskiej. Został skonstruowany na podbudowie uważnej, a nawet wnikliwej obserwacji  życia ludzkiego. Według jego interpretacji, każdy nawet najdrobniejszy szczegół naszego zachowania bezbłędnie odzwierciedla dobitnie tylko nasz charakter i osobowość. Więcej, jeden z rozdziałów charakteryzuje rozpoznawanie głównych typów osobowości. Stąd wyróżniamy:
•    Osoba pożądliwa bądź zmysłowa:
sposób poruszania pełen gracji; gdy z nią rozmawiamy jest czarująca, grzeczna, uprzejma; gdy przygotowuje się do snu, czyni to niezwykle troskliwie, układa się w łożu delikatnie i prawie nie zmienia pozycji w trakcie snu; swoje obowiązki wykonuje z namaszczeniem; polecane prace – bardzo dokładnie; w wyglądzie pozostaje roztropna, schludna i staranna; ubiera się czysto i ze smakiem; je smakując małymi kawałkami; lubi podziwiać rzeczy przyjemne nie dostrzegając ich wad; w ich naturze pozostaje jednakże ciągłe niezadowolenie, frywolność, kłamliwość, lubieżność, pretensjonalność, a nawet… próżność.  
•    Osoba nienawistna:
porusza się ciągnąc (posuwając) nogi; zachowuje postawę sztywną; swoje miejsce do spania traktuje niedbale i z pośpiechem; jej sen bywa napięty a budzona reaguje złością; w pracy niedbała i mało dokładna; posiada ubranie kuse (za małe lub przyciasne) bądź niewykończone; posiłki lubi pikantne, kwaśne i ostre; nie gustuje w potrawach łagodnych; nie interesuje jej piękno a jeżeli, to widzi w nim same wady; często są nikczemne, niewdzięczne, pełne złej woli, podenerwowane, zawistne. 
•    Osoba ulegająca ułudzie:
chód ma szybki; stoi niechlujnie; miejsce spania zachowuje niechlujne; śpi rozwalona, wstaje leniwie, burcząc i narzekając; nie dba o porządek; ubrania nosi luźne i niechlujne; posiłki spożywa nieuważnie bez żadnego doboru, je dużymi kęsami, brudzi się jedzeniem; sugeruje się często opinią obcych; nie dostrzega subtelnego piękna; często się rozprasza; nieustępliwa, leniwa i ospała; uparta (5). 
W innym rozdziale tegoż dzieła, autor porusza zagadnienie, jakie winno się stworzyć optymalne warunki dla każdego typu charakteru, kiedy dana osoba różna osobowością ma zamiar przystąpić do ważnego i złożonego procesu medytacji. Otóż osoby o charakterze nienawistnym, jak i ulegającym ułudzie, winny mieć takie otoczenie, które będzie wyhamowywać wszelkie dominujące dla osobowości cechy dominujące, m.in.: miejsce przyjemne, spokojne i wygodne. Natomiast osoby pożądliwe bądź zmysłowe – całkowicie przeciwne. Dla pożądliwych – pozbawione przedmiotów budzących żądze, dla zawistnych – z najmniejszym polem do pogardy, dla ułudnych – z prostym i jasnym przekazem treści.
    Dalej tenże buddyjski „przewodnik” charakterologiczny, odnosi się również do osób pozostających poza pełną sprawnością umysłową, definiując je, jako osoby z brakiem obecności elementów zdrowych. Zdrowi natomiast, stwarzają pozytywne stany uczuciowe nieobecne u tych pierwszych, w postaci czułego przywiązania (karuna) oraz czerpania przyjemności ze szczęścia innych – czyli: altruistycznej radości (mudita). 
Reasumując całość, należy zakończyć powyższe rozważania nad faktycznym, jakże wciąż aktualnym i ciągle rozczytywanym „rysunkiem człowieczeństwa” bodajże słowami samego Buddy: „wszyscy przywiązani do świata doczesnego pozostają obłąkani…”.
  
                                                                                                                                                                                                                                   
 Literatura:
•    Dembo H.M., (1997), Stosowana psychologia wychowawcza, tłum.: A.Matczak (red.), Warszawa.
•    Encyklopedia Powszechna PWN, (1973-1989), t. 1-5, Warszawa.
•    Erikson E.H., (1976), Toys and reasons, New York. 
•    Hall S.C., Lindzey G., (1998) Teorie osobowości, Warszawa.
•    Hurlock B.E., (1985), Rozwój dziecka, Warszawa. 
•    Sternberg J.R., (2001), Psychologia poznawcza, tłum.: E.Czerniawska, A.Matczak, Warszawa.
•    Turner S.J., Helms B.D., (1999), Rozwój człowieka, tłum.: S.Lis (red.), Warszawa.
•    Vasta R., Haith M.M., Miller A.S., (1995), Psychologia dziecka, tłum.: A.Matczak (red.), Warszawa. 

PRZYPISY: 
(1)    Hall S.C., Lindzey G., (1998), Teorie osobowości, Warszawa, s. 42-45.
(2)    Tamże, s. 92-100.
(3)    Tamże, s. 229-232.
(4)    Tamże, s. 254-256.
(5)    Tamże, s. 340-341.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura