Jak wiecie przeszedłem na stronę MAKówek w celu podniesienia poziomu debety publicznej. Nie może debata się rozwijać jeżeli po jednej stronie same matoły.
Podstawowym problemem z jakim się spotykamy jest nakręcenie uczestników debaty publicznej. Jedni się nakręcili, że zamach a drudzy że nie zamach. Tymczasem jeszcze za wcześnie żeby mówić o zamachu. Powiedzmy sobie szczerze mataczenie nie jest dowodem na zamach. Mataczenie jest dowodem na brak alibi, a ten jest dowodem na zaskoczenie zaistniałą sytuacją. Pisząc bez ogródek możemy a nawet musimy podejrzewać różne scenariusze:
1. Mały zamach: np. ktoś chciał się rozwieść inie dzielić majątku czy cuś, nakręcił explozję i nikt nawet go nie szuka.
2. Średni zamach: jakieś sitwy, czy nawet wywiady. Np. jakaś frakcja wywiadu Rosji, która nakręciła aferę bez wiedzy Putina, a on się wkurzył stąd lawina zgonów różnych generałów tam.
3. Duży zamach, ale nie koniecznie wszystkich.
Zwracam uwagę, że Putin miał obowiązek podejrzewać Tuska a Tusk Putina - jeżeli by oni byli niewinni. Ktoś tam miał pomysł z zamachem jako antyrosyjską prowokację USA. Jeśli nie chcemy popaść w paranoję musimy odrzucić wersje, które wymagają tysięcy zamachowców, na całym świecie itp. Wszelakie pomysły z maskirowką. Wreszcie udział wieży kontrolnej we Smoleńsku. Mgła z różnych przyczyn też nie może być niezbędnym jego elementem.
Jakoś nikt nie postulował dokładnego sprawdzenie drogi podejścia, aby ustalić, czy przypadkiem z samolotu części nie sypały się już wcześniej.
848
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (10)