Pan Piotr Beniuszys w swoim blogu dość trafnie opisuje stan debaty nad sprawą in-vitro: piszać. “Racje zostały jednak wyłożone i przyjęły formułę trzech zasadniczych typów projektów ustaw. Po pierwsze, dwa projekty zakazujące in vitro zgłosili posłowie PiS, w tym jeden szafujący nawet karą więzienia dla lekarzy leczących niepłodność. Po drugie, dwa projekty regulujące legalne in vitro według standardów cywilizowanego świata zgłosili posłowie Marek Balicki i Małgorzata Kidawa-Błońska z PO, przy czym drugi z nich – słusznie – wyklucza niszczenie zarodków, co czyni go projektem najlepszym. Po trzecie, dość karkołomny „kompromis” próbuje forsować poseł Jarosław Gowin z poparciem lewego skrzydła PiS oraz prawego skrzydła PO, ale jego rozwiązanie radykalnie ograniczyłoby skuteczność metody, zaś doktrynalnych zwolenników nauczania katolickiego nie zadowoliłoby, co projekt ten czyni nomen omen bezpłodnym i w sumie bezsensownym”.
Można do tego dodać zdanie, ajkwiekszość działań posła Gowina, który pełni rolę listka figowego mającego przyciągnąć elektorat umiarkowanie religijny do PO. Pan Piotr popełnia kilka błędów dotyczących natury Kościoła RzymskoKatolickiego. Pisze on: “Powinni (posłowie) być świadomi tego, że ich osobisty światopogląd nie powinien być narzucany ludziom, którzy mają prawo do odmiennych ocen i wartości”. Bład pana Piotra wynika z faktu niezrozumienia systemu wierzeń Kościoła RK. Otóż według Kościoła system wierzeń pochodzi od Boga i jako taki nie podlega demokratycznej ocenie państtwa. Ma on wieć wymiar uniwersalny I jako taki nie może być przedmiotem demokratycznej debaty. I tu dochodzimy do sedna problemu. Czy system ten może mieć od bicie w prawie I czy może wobec dotyczyć osób innych wyznań, wiar czy osób niewierzących. Otóż według etyki katolickiej tak. Dzieje się tak dlatego że według tej etyki nie istotna jest tu kwestia sumienia, októrej pisze Pan dalej, czy kwestia wolności wyboru ale sam istota przeprowadzenia zabiegu invitro. Zło według tej logiki tkwi w samym zabiegu invitro. Wobec powyżeszego posłowie wyznający wartość katlickie mogą taką wolę narzucać innym.
Z tego samego powodu myli się pan piszać “Tylko że celem kościoła, który zaakceptował przecież fakt, iż nie wszyscy ludzie są i będą jego wyznawcami, nie powinno po prostu być dążenie do kształtowania państwowego prawodawstwa zgodnie ze swoim nauczaniem w sytuacji, gdy duża część ludzi się z nim nie zgadza”.
Myli się pan pisząc “A przecież przymusowe posłuszeństwo nauczaniu kościoła jest nic nie warte”. Jeżeli zło tkwi, wegług systemu wartości Kościoła RK, w samym akcie sprawa motywaci schodzi na plan dalszym.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)