Na początku listopada pan minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odbył krótką wizytę na Białorusi. W jej trakcie powiedział powiedział że jej celem jest "danie Białorusi jasnego przekazu, że jest krajem europejskim. Wobec tego sądzimy, że będą w nim obowiązywały europejskie standardy demokracji, ochrony praw człowieka, w tym praw mniejszości narodowej". Minister Sikorski powiedział też iż jeśli wybory 19 grudnia będą uczciwe, Mińsk może liczyć na "szczodrą ofertę otwarcia współpracy pomiędzy Unią Europejską a Białorusią". "Natomiast jeśli wybory będą takie jak w przeszłości, to i polityka Europy wobec Białorusi będzie taka jak do tej pory".
W ostatnich dniach widać wyraźnie, że polityka marchewki ministra Sikorskiego poniosła spektakularną klęskę. W rezultacie niedzielnej manifestacji powyborczej w Mińsku milicja zatrzymała setki ludzi, w tym siedmiu z dziewięciu opozycyjnych kandydatów w wyborach. Organizacja praw człowieka Wiasna twierdzi, że zatrzymano około 400 osób. Krótko po manifestacji niezależna gazeta "Biełorusskije Nowosti" podała liczbę około 200 osób. Zaznaczała, że większość z nich jest mocno pobita.
Płaczem na d rozlanym mlekiem jest oświadczenie ministra Sikorskiego który mówi . "Z całą mocą potępiamy przemoc na ulicach Mińska po wyborach prezydenckich na Białorusi; wspólnie z europejskimi partnerami ustalimy teraz konsekwencje dla przyszłej polityki wobec tego kraju".
Płaczem na d rozlanym mlekiem jest oświadczenie ministra Sikorskiego który mówi . "Z całą mocą potępiamy przemoc na ulicach Mińska po wyborach prezydenckich na Białorusi; wspólnie z europejskimi partnerami ustalimy teraz konsekwencje dla przyszłej polityki wobec tego kraju".
Nie ma co, kolejna spektakularna klęska postępowej i liberalnej polityki ministra Sikorskiego. Pan minister powinien przedstawić podsumowanie rezultatów swojej polityki zagranicznej wobec Białorusi, oraz prowadzić do jej zaostrzenia. Nie wiem tylko jak tak pełen miłości człowiek jakim jest jego zwierzchnik, premier Tusk jest w stanie znieść taką „przemianę.”


Komentarze
Pokaż komentarze (5)