Wydaje się że znana idea Włodzimierza Lenina „O wszystkim decydują kadry” staje się wyznacznikiem polityki rządu Donalda Tuska. W ostatnich dniach mieliśmy kilka dowodów na rzecz poparcia powyższej tezy. Mieliśmy więc w ostatnich dniach kilka dymisji urzędników rządowych średniego szczebla. I tak zdymisjonowano: - wiceministra infrastruktury Juliana Engelhardha (za sytuacje na kolejii), - szefa Poczty Polskiej Andrzeja Polakowskiego (za próbę likwidacji jednostek pocztowych na wsi); - szefa Mariusza Swory Urzędu Regulacji Energetyki (nie do końca wiadomo dlaczego); - podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Marka Twardowskiego (za spór z federacją Zielonogórską).
Wszystkie te dymisje łączą dwie rzecz. Po pierwsze że dotyczą urzędników średniego szczebla, którzy nie mają silnego oparcia w strukturach PO. Po drugie wszystkie one dotyczą szefów skostniałych państwowych instytucji, będących od 20 lat w stopniowo narastającym kryzysie. Sytuacja jest więc mniej więcej taka: wiele sfer życia państwa (zdrowie, poczta, energetyka, koleje) powoli ale nieubłaganie popada w swoistą degrengoladę. Niemożność ustalenia rozkładów jazdy kolei, zapychanie się poczt podczas szczytu świątecznego czy wyłączenie się prądu w całym dużym mieście po małym opadzie śniegu to kilka przykładów tej degrengolady.
Jak jest reakcja premiera Tuska ? Teraz już widać wyraźnie że w sytuacji gdzie winą nie da się obciążyć prezesa Kaczyńskiego, premier Tusk ma jedno rozwiązanie – zmieniamy szefa danego urzędu. Zamiast poważnych zmian systemowych, zamiast prób reform premier Tusk wymienia tylko kolejnych urzędników. Czy premier Tusk jest nierozumny i naprawdę myśli że sama wymiana urzędników naprawi sytuację w poszczególnych sferach działalności publicznej? Jednak nie. Premier Tusk jest człowiekiem przewidującym i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że same zmiany kadrowe niewiele wniosą. Premier Tusk zdaje sobie niestety także sprawę że podejmowanie trudnych zmian w sferach o których tu mówimy, niesie ze sobą poważne ryzyko polityczne. Ryzyko na tyle duże mogłoby zagrozić ewentualnemu zwycięstwu Siły Przewodniej. Jest więc też oportunistą i tchórzem.


Komentarze
Pokaż komentarze