Początkowo miałem napisać o ostatnich zmianach w systemie emerytalnym i OFE.
Po przeczytaniu listy Michał Boni – ministra członka Rady Ministrów skierowanego
do kilku istotnych polityków, związanych z reformą sytemu emerytalnego, po prostu
opada szczęka.
Pan Minister w liście pisze następujące szokujące słowa „Nie podobały mi się
wielomiesięczne ataki na OFE prowadzone dosyć prymitywnie, z użyciem
argumentów jak z najgorszego magla. Nie podobały mi się też manipulacje
analityczne, najpierw delikatne, a z czasem coraz bardziej agresywne. Od
tabel Ministerstwa Finansów, iż dług publiczny w 2060 r. z tytułu OFE będzie
wynosił 90 proc. PKB (przy skrojonych ze złą wolą lub z braku wiedzy
parametrach wyjściowych), do tabelek Biura Rady Gospodarczej przy
Premierze podsyłanych po cichutku dziennikarzom, wskazujących, iż grozi
nam niska stopa zastąpienia w emeryturach tworzonych przez dwa filary, bo
stopa zwrotu z inwestycji OFE nie jest taka wysoka.”. Pan Minister Boni oskarża
swoich własnych kolegów, członków rządu, którego jest członkiem. Oskarża Ministra
Finansów Jacka Vinceta „Sztukmistrza” Rosowskiego o manipulacje. Oskarża szefa
Biura Rady Gospodarczej przy Premierze Jana K. „Kocham Ubogich ” Bieleckiego
o złą wole i manipulacje. Oskarża swoich kolegów, współ ministrów. Minister Boni
pokazuje palcem i głośno mówi „Oni manipulują i dezorientują”. Jednocześnie Pan
Minister Michał Boni dalej jest członkiem tego rządu. Przez brak swojej dymisji
Minister Boni daje przyzwolenie na „prymitywne ataki”, manipulacje i podobne
działania.
Dalej Minister Boni przechodzi sam siebie. W zawoalowany sposób atakuje samego
Premiera. Pisze on „Dzisiaj wiem, że służyło to stworzeniu odpowiedniego
klimatu, w którym dobrze się czują demony destrukcji. Zarówno ci, którzy w
imię rzekomej sprawiedliwości społecznej mówią o opcji dobrowolności, jak
i ci, którzy chcą zabłysnąć jako mężowie opatrznościowi polskich finansów
publicznych, używając najprostszych narzędzi. Trzeba jednak pamiętać, iż
taki klimat debaty publicznej jest w Polsce dosyć powszechny". Kogo ma na
myśli Minister Boni pisząc o demonach destrukcji, jak nie o swoim zwierzchniku i
przyjacielu premierze Tusku. Kto jest jest odpowiedzialny za ministrów Rostowskiego
i Bieleckiego? Kto jest ich mentorem, przewodnikiem, ich gwiazdą zaranną, jak nie
premier Tusk. Kto sprawuje kontrole i wydaje polecenia obu Panom, jak nie premier
Tusk. Atak ministra Boniego jest bardzo mocy, jak i zupełnie niespodziewany. Jego
premier ma być „demonem destrukcji”? Wiele już padało zarzutów w stosunku
do premiera ale nikt jeszcze nie nazwał Go „demonem destrukcji”. I to nie '
Jarosław Kaczyński, ale kolega z partii, podwładny.
Oczywiście przeciwnicy i blogerzy uważnie obserwujący działalność rządu Siły
Przewodniej mogą powiedzieć „To nic nowego, rząd maipuluje, oszukuje i dba
tylko o „stworzenie odpowiedniego klimatu”. Pozostaje jednak pytanie: Skąd
taki przypływ szczerości u Ministra Boniego? Na to pytanie trudno odpowiedzieć.
Jedno jednak wydaje się pewne. W rządzie źle się dzieje.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)