Na nasz „umiłowany” rząd sypią się prawdziwe razy. Ciekawe że najtrafniejsze ciosy spadają nie ze stron PIS-u ale ze stron niedawnych popleczników lub cichych zwolenników. I tak profesor Balcerowicz, ręka w rękę z międzynarodowym kapitałem, jak za dawnych lat, kontratakuje celnie punktując fatalne decyzje rządu w sprawie OFE.
„Dla dobra państwa należy zachować w pełnym wymiarze transfery do II filaru systemu emerytalnego i jednocześnie uzdrawiać finanse poprzez większą dawkę reform”. I dalej uderza w miękkie podbrzusze rządu. "W oficjalnych dokumentach rządowych na ten rok zakłada się, że prywatyzacja będzie wolniejsza znacznie niż była w zeszłym roku, bo miałaby wynosić 15 mld zł, podczas gdy szacunki na początek stycznia pokazują, że rynkowa wartości akcji w posiadaniu Skarbu Państwa wynosi ponad 100 mld". W końcu profesor Balcerowicz wbija gwoźdź do trumny liberalnego programu PO "W ZUS-ie nie gromadzi się żadnych pieniędzy, w ZUS-ie gromadzi się obietnice polityków".
Rząd ledwo się pozbierał się po tych celnych ciosach profesora Balcerowicza, a już rząd otrzymał kolejny silny cios. Otóż „nowa” telewizja pod wpływem towarzysza Czarzastego, ręka w rękę z klubem SLD zaatakowała dzisiaj ministra Grabarczyka. Politycy SLD przedstawili wczoraj na konferencji pod hasłem "Spółdzielnia Grabarczyka" listę 33 osób zatrudnionych w Ministerstwie Infrastruktury i podległych mu spółkach. Kolejny celny cios zadał rzecznik SLD Tomasz Kalita „Mija dziesiąta rocznica powstania PO. Pamiętacie państwo szumne zapowiedzi o odpolitycznieniu państwa? Pamiętacie exposé premiera Tuska? Co zostało po trzech latach?”.
I tak już będzie do już do wyborów, a PO powróci do kolein Kongresu Liberalno – demokratycznego. A moja obawa jest jedynie taka, że nowe które zastąpi PO (wcale nie musi być to PIS) nie musi być wiele lepsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)