1 obserwujący
39 notek
13k odsłon
353 odsłony

Przyczynki do sporu o TK

Wykop Skomentuj6

De Tocqueville pisał, iż Ameryka ukazuje Europie jej przyszłość. To, co wówczas brzmiało jak obietnica, dziś jednak może być odbierane jako przestroga, jeśli wziąć pod uwagę aktualny polski spór o Trybunał Konstytucyjny. Krajowi i zagraniczni zwolennicy nadrzędnej pozycji tego organu stawiają się w roli obrońców demokracji, podczas gdy faktycznie instytucja ta ma niewiele z demokratycznym procesem formułowania prawa, a jeszcze mniej z fundamentalną zasadą trójpodziału władzy, czego stanowi jaskrawe zaprzeczenie. Chociaż więc dziś amerykańscy senatorowie i sam prezydent USA wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce, to warto przypomnieć (sobie oraz im), że z analogicznymi sytuacjami mieli, i to niejednokrotnie, do czynienia sami u siebie. Tylko że wtedy ich najlepszy sojusznik, czyli Polska, nie kwapił się z dobrymi radami i pouczeniami. Ciekawe, dlaczego?

Jak pisze Roger Scruton, także w Ameryce władza sądownicza, opanowana przez elity bynajmniej nie pochodzące z demokratycznego wyboru, często stara się uzyskać nadrzędną pozycję i zdominować władzę ustawodawczą, czyli skonfiskować uprawnienia reprezentantów narodu przez powoływanie się na istniejącą „literę prawa” (nawet tego najwyższego, czyli konstytucji), podczas gdy naczelną prerogatywą suwerena (a więc –
narodu) jest móc zmieniać każde prawo. Demokracja bowiem, jak to ładnie ktoś określił, jest ustrojem na wskroś „blankietowym”, czyli wypełnianym każdorazowo dowolną decyzją, byle przegłosowaną przez demos.

Tymczasem w USA „Sąd Najwyższy skandalicznie nadużywa swoich kompetencji, sofistyczni prawnicy wyjmują z kapelusza argumenty, które unieważniają decyzje podjęte przez pochodzący z wyboru Kongres twierdząc, że stoi za nimi autorytet konstytucji, której wszyscy jesteśmy zobowiązani przestrzegać” („Jak być konserwatystą” 2016 s. 304). Przypadkiem jeszcze bliższym Polsce niż amerykański jest jednak sytuacja w Wielkiej Brytanii, której stale grozi, iż decyzje parlamentu mogą być unieważniane przez unijną machinę ustawodawczą i sądowniczą z tą różnicą, że w przypadku amerykańskim zwycięska strona reprezentuje siłę wewnątrznarodową, a nie biurokrację, która udaje, że reprezentuje federację państw” (s. 304-305).

Na polski spór o TK należałoby więc spojrzeć w szerszej, europejskiej a nawet euroatlantyckiej perspektywie po to, by pozbyć się kompleksów –
tego rodzaju dylematy to ogólnoświatowa prawidłowość, a to że w Polsce mają one akurat twarz PiS-u i PO to tylko kwestia przypadku.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale