Będąc wielokronie w Warszawie miałem okazję bywać i w samym centrum, i miałem bezpośrednią styczność z otorzeniem PKiN. Wrażenia estetycznie takie sobie, w kierunku tych w dół. Śledząc artykuły na temat potrzeby zagospodarowania przestrzeni w tym rejonie uważałem że nie ma w nim miejsca na blaszak MarcPolu i halę KDT. Mogłyby tam funkcjonować, czemu nie, ale w budynkach które urbanistycznie i architektonicznie pasowałyby do tamtego miejsca. W tej sprawie nie mam wątpliwości, powinno się zagospodarować ten teren zdecydowanie lepiej. Dobrze że władze w warszawie chcą to zrobić. Żle że dzieje się to w sposób jaki można było obserwować w dniu dzisiejszym.
Historia została spięta pewną klamrą. Nie prowizoryczną na szczęście bo rozwiązanie które zostało przeprowadzone jest permanentne. Sposób jego przeprowadzenia zaś był jedną wielką prowizorką. Która pozorinie miała plan.
Plan zaś wbrew temu co mówi wojenne prawo Murphego, nie stał się pierwszą ofiarą wojny pomiędzy kupcami - a wynajętą firmą ochroniarską. A stał się jej przyczynkiem.
Po pierwsze termin. Trąbienie na cały świat od pewnego czasu kiedy to i gdzie zostanie przeprowadzona akcja komornicza, nie wiem co miało na celu, jedynie chyba przyciągnięcie mediów.
Tak swoją drogą podobną akcję komorniczą przeprowadzono nie tak dawno w Kazimierzu Dolnym. Zbuntowane siostry pewnego zgromadzenia zakonnego wyprowadzono w asyscie.....
Po drugie
Gdzie była polcija.
Tak jak wyżej wyprowadzono właśnie w asyście policji. Głównie policjantek, jako że brano pod uwagę że w domu zakonnym przebywają siostry.
Jakoś nie chce mi się wierzyć że prezydentowa miasta z PeŁo, nie była w stanie dogadać się z wojewodą z PeŁo, i z ministrem od policji też z PeŁo, i zaangażować przy współudziale komornika, do przeprowadzenia akcji policji.
Tak wiem podniosą się głosy że policja nie jest od tego. No cóż prewencja ma to do siebie że właśnie od tego jest.
Po trzecie
Za późńo
Kiedy okazało się że ochraniacze - ochroniarzami, trudno nazwać tych troglodytów. Nawet przy pomocy mięśni i łamania prawa, nie są w stanie pomóc komornikowi, który swoją drogą odwagi nie miał żeby wejść samemu do hali. I otoczył się kordonem szczelniejszym niż prezydent USA, podczas wizyty w strefie działań wojennych, dopiero wtedy do akcji wkrroczyła policja.
Po czwarte
Za mało
Problem w tym że jak wkroczyła okazało się że jest jej za mało i nagle trzeba ściągać posiłki z Łodzi Białegostoku i innego pierdziszewa dolnego.
Tak swoją drogą. Dlaczego to mieszkańcy Białegostoku czy Łodzi, mają płacić zmniejszeniem własnego bezpieczeństwa, dlatego że Bufetowa nie potrafi porządnie załatwić sprawy?
Ktoś wie? Ja nie wiem? Może się dowiem
Po piąte.
- Komornik ma obowiązek wejścia do pomieszczeń, nie ma jednak uprawnień do pokonywania oporu fizycznego - mówiła rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej Iwona Karpiuk-Suchecka. Dodała, że firma ochroniarska, którą komornik poprosi o pomoc, może jedynie chronić jego osobę oraz zabezpieczać pomieszczenia podlegające egzekucji. - Komornik jako funkcjonariusz publiczny ponosi pełną odpowiedzialność za przebieg czynności - dodała.
Ergo, ochraniacze, nie byli nawet na terenie obiektu, którzy rzekomo mieliby ochraniać, tak wynika z ustawy o ochronie osób i mienia.
Z tego co mi wiadomo komornikowi nie stała się żadna krzywda, może dlatego że jak nadmieniłem tchórz - urzędnik państwowy - podkreślam, nawet nie przestąpił progu hali.
Więc co mieli rzekomo chronić ochraniacze? Nic, ewentualnie zabezpieczać. Ale zabezpieczać można było dopiero po wejściu komornika. Należałoby więc zaplombować halę z kupcami w środku otoczyć i zabezpieczyć.
Jak było wszyscy zainteresowani widzieli. Po użyciu przez ochraniaczy gazu wobec blokujących wejście kupców rozpętało się pandemonium, które przeniosło się na ulice obok i sparaliżowało Warszawę. W takich chwilach dziękuję Bogu że nie mieszkam w stolicy.
Nie jest to swoją drogą pierwsza taka akcja, prekursorem był właściciel klubu Wisła Kraków, kiedy to rozmontowywał jedną ze swoich fabryk kabli, ochrona po publicznym terenie rozpędzała demonstracje pracowników próbujących zapobiec wywiezieniu majątku i utracie pracy. Policja reagowała źle, lub wcale.
Pozostaje pytanie dlaczego.
Podobną demonstracją siły popisali się ochraniacze w Kielcach gdzie wobec strajkujących i okupujących bazę tamtejszego MPK, użyto siły - wypałowano Po prostu. Dość jednostkowo ale fakt pozostaje faktem.
Te wydarzenia, przykre i emocjonalne uzmysławiają jedynie dużą słabość państwa polskiego, nie będącego w stanie swoimi własnymi siłami wyegzekwować prawa, które samo stanowi.
Czyli przez policję państwową. Która tak na marginesie za moment obchodzić będzie kolejną rocznicę istnienia.
A kiedy już nawet próbuje to zrobić, akcja ta jak dzisiejsza w Warszawie jest żałosna i kompletnie nieprzygotowana. Policjantów zaś w niej nie widzimy, widzymy za to na ekranach TV i słyszymy, w radiu, jak to oni za nic i przed nikim nie odpowiadają, i w ogóle. "My tu tylko sprzątamy"
Nic dziwnego, obecny komendant główny w zasadzie też jest prowizoryczny, jak przyjdzie nowa miotła będzie nowy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)