Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski
72
BLOG

Tłusty czwartek.

Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski Polityka Obserwuj notkę 1

Faktycznie był tłusty, nie tylko w poączki i inne słodkości których tradycyjnie możnabyło spróbować w nadmiarze, przed zbliżającym się Wielkim Postem.

Po pierwsze kolejne posiedzenie odbywały dwie komisje, hazardowa, i komisja d/s rzekomych nacisków - że posłuże się tutaj złośliwie określeniami przytaczanymi w sprawie komisji hazardowej.
W obu przypadkach mieliśmy doczynienia z dwoma różnymi widowiskami, szkoda tylko że na żywo nie transmitowano obrad komisji naciskowej, kiedy to w hazardowej trwała zupełnie niezrozumiała dla mnie proceduralna przepychanka ze świadkiem i jego pomocnikiem, przy biuerności do pewnego momentu przewodniczącego komisji posła Sekuły - to zresztą kolejna kompromitacja tego "przedstawiciela narodu".

"NIe pamiętam - to drugie czego uczą"*

Taką kwestię wygłasza jedne z bohaterów filmu Ronin, w fabule przedstawiony widzom jako byly agent operacyjny CIA , grany przez Roberta de Niro.
Nie wiem czy Ryszard Sobiesiak film widział, ale nawet jeśli nie to znakomicie potrafił wczoraj sobie to hasło przypomnieć i zastosować. Choć biorąc pod uwagę jak bardzo był zdenerwowany, już przy samym wejściu do sejmu, a następnie podczas odczytywania oświadczenia, to może z nerwów faktycznie zapomniał wszystko, albo więszkość tego co wiedział.

Najlepiej chyba zobrazowałaby to ta scena

"Wiem, ale nie powiem"*

To chyba jednak bardziej trafna kwestia która pasowała do wczorajszego przesłuchania, i doprowadziła do proceduralnych przepychanek przed komisją. Tak swoją drogą, zarówno uchylanie się od odpowiedzi, powołując się na zagrożenie pociągnięcia świadka do odpowiedzialności karnej, za przestępstwa dotyczące spraw kryminalnych lub karnoskarbowych. Chamska metoda na Rywina, tym razem miała nie na celu w ogóle zablokowanie przesłuchania, ale zmiana jego charakteru na zamknięte. Co się Panu Sobiesiakowi w końcu udało. Po zachowaniu wczorajszego świadka można było jasno ocenić, że kamer i dziennikarzy nie lubi, a wręcz czuje do nich wrogość. Czemu dał przykład określając mianem swołoczy, reporterów któzy próbowali uzyskać od niego jakąś wypowiedź przed przesłuchaniem.

"Znajduje się Pan w miejscu w którym nie obowiązuje prawo Rzeczpospolitej.
A to w jakimś miejscu obowiązuje?"*

Wracając do przepychanek proceduralnych, zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie zachowanie przewodniczącego i poszczególnych posłów, (wszystkich) którzy skoro już posługują się kpk, i wspomagają opinią ekspertów komisji. Powinni wczoraj raz dwa przegłosować wniosek o zdyscyplinowanie świadka poprzez oddanie sprawy do sądu, który mógł przyznać albo karę porządkową, albo też zapakować Sobiesiaka do aresztu. Wprawdzie kara pieniężna dla kogoś z takim majątkiem do drobne, kieszonkowe można by rzecz. Ale chodzi raczej o zasadę, a nie o kasę.

Wczoraj państwo polskie, pokazało to z czego słynie od 89' postawione na przeciwko zupełnie chamskiej, i butnej postawy, mając podstawy prawne, i faktyczne do zdyscyplinowania niesfornego świadka, ustąpiło.

Tak swoją drogą. Jeśli by porównać choć kilka wczorajszych pytań, postawionych przez posłów z tymi na które Ryszard Sobiesiak odpowiadał w prokuraturze, na pewno znalazłyby się wspólne.
Jeśli zaś na któreś z zadawanych wczoraj pytań Pan Sobiesiak w prokuraturze odpowiedział, a wczoraj odpowiadał że nie wie, lub nie pamięta, to znaczy że kłamie pod przysięgą.  Kłamie po to żeby wymusić na komisji zmianę charakteru jej obrad.

A komisja w całym swoim składzie się na to godzi.

"Bardzo Cię Rysiu polubiłem"*

W całym dość chaotycznym oświadczeniu Ryszarda Sobiesiaka, była zawarta jednak pewna pozytywna przesłanka pod którą jestem gotów się podpisać. Zastrzegam jednak że nie oznacza to wsparcia jakiegokolwiek dla samego Pana Sobiesiaka, jest to wsparcie dla ideii, o której wielokrotnie tutaj już pisałem.

Polski przedsiębiorca - zakładam że jest to przedsiębiorca uczciwy - jest gnębiony, niezrozumiałymi przepisami, których przbywa albo się zmieniają, do tego gnębiony niekorzystnymi rozstrzygnięciami, często, albo najczęściej wbrew obowiązującemu prawu.
Od decyzji Rządu Rakowskiego koncesji zezwoleń itd. Przybywa, i za wszystko trzeba płacić i płacić.
Jest sprawą naturalną że w niektórych dziedzinach życia gospodarczego są one wymagane i konieczne, ale w niektórych. Tutaj Pan Sobiesiak ma absolutną rację, i z czystej uczciwości po prostu się z nim zgadzam.

Banda Leppera

Drugim ważnym wydarzeniem, również o charakterze politycznym mającym wczoraj przynajmniej swój częściowy finał był wyrok skazujący, sądu pierwszej instancji w Piotrkowie Trybunalskim, dotyczący wykorzystywania seksualnego przez Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego, kobiet zatrudnianych przez Sammoobronę w ich administracji.
Właściwie od momentu kiedy nabrałem jakijkolwiek świadomości politycznej i zdrowego rozsądku w sprawach polityki dotyczących partia Andrzeja Leppera jako tako, a w szczególności jej przywódca i jego przyboczni napawali mnie zdecydowaną odrazą.
Nie napiszę że wyrok mnie cieszy, bo nie cieszy mnie żadne ludzkie nieszczęście. Ale mam jakąś zimną satysfakcję, że Andrzeja Leppera i jego ludzi w polityce oglądać już nie będę musiał.

Trzeba jednak przyznać, że fenomen Leppera, to zasługa polskiej klasy politycznej. To na sukcesie III RP, wszystkich osiągnięciach tego kraju, mlekiem i miodem płynącym, mądrości elit politycznych prawnych gospodarczych. To dzieki nim, Lepper mógł się zorganizować działać i osiągać sukcesy polityczne i społeczne.
To jest Panowie wasza zasługa, doprowadziliście ludzi do tego że wybierali właśnie takich ludzi, jako swoich przedstawicieli. Przez długi czas byliście bezsilni wobec tego człowieka, i dopiero czysto kryminalne albo obyczajowe zarzuty doprowadziły do tego że z polskiej polityki zostanie wyrugowany.
Gorzkie dziękujemy.

Coupe de grace

Na koniec, zostawiłem sobie wczorajsze przesłuchanie Mariusza Kamińskiego w komisji naciskowej, które nie było - a powinno być transmitowane. Bo było na pewno merytorycznie ciekawsze niż show z udziałem Sobiesiaka.
Mediów wczoraj jakkolwiek nie interesowało wczoraj przesłuchanie Mariusza Kamińskiego - jako że komisja naciskowa która pracuje i pracuje, i właściwie nie wypracowała do tej pory nic, straciła już dawno na świeżości. Jedyne czego byliśmy świadkami to prośba o komentarz do wystąpienia Ryszarda Sobeisiaka, który w swoim słowie wstępnym Mariusza Kamińskiego ostro zaatakował kilka razy.

Sama odpowiedź Kamińskiego była bardzo wyważona. Choć niektórzy tutaj na salonie próbowali przekręcać ją i interpretować jako stwierdzenie że zeznania Sobiesiaka są niewiarygodne. Pytanie o jakich zeznaniach mogłabyć mowa w tym momencie jako że Sobiesiak nic nie wiedział, nic nie pamiętał albo odmawiał odpowiedzi.

Wojciech Sokołowski

 

*Wykorzystane w śródtytułach cytaty, pochodzą z filmów "Killer" , "Miś" i serialu "Oficer"

internetowy partyzant, bojownik IRA Od 12.05.2008 PODEJRZANY, bo nie spożywał tanich win UWAGA STREFA ZDEKOMUNIZOWANA. "czasy idą takie, że zamiast mp4 trzeba było kupić MP-5" by Red Pill

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka