Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski
65
BLOG

Gówniana sprawa.

Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Przyszła wiosna, śnieg stopniał lub jeszcze topnieje.  A spod białej pokrywy tam gdzie pojawia się już naga ziemia pojawia się też naga prawda.
 

Jedną z części składowych tejże nagiej prawdy są psie kupy, jedną ale nie jedyną.
Od kilku dni z pewnym rozbawieniem obserwuję kampanią "antykupową" - nazwijmy ją tak na potrzeby tejże notki, prowadzoną w różnych mediach, w tym w "wiodącym dzienniku krajowym" nazwę z litości przemilczę.

Pod każdym z artykułów o psich kupach wyglądających spod śniegu pisanym w sumie na jeden sposób ze zmienionymi paragrafami i akapitami mnóstwo komentarzy których wiodącym elementem jest karania.

KARAĆ KARAĆ KARAĆ, zero tolerancji niczym w Nowym Yorku, czasów Brattona i Guilianiego.
Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko, i chętnie do głosów żeby karać bym się przyłączył, ale.......

Zacznijmy nie od kup.

Tak się składa że przez długi czas byłem, w właściwie wciąż jestem użytkownikiem komunikacji zbiorowej, którą uznaję w pewnych sytuacjach za rozwiązanie lepsze niż indywidualny środek transportu.
Ilekroć zaś z tej komunikacji korzystam, przy okazji czekając przecież na przystankach obserwując otoczenie, mam przed oczami obraz nędzy i rozpaczy, jeśli chodzi o czystość. "Dywany" niedaopałków papierosowych zalegających na trawnikach wokół przystanków - jeśli akurat jakieś występują. Zużyte bilety walające się również w okół, choć w pobliżu jest śmietnik, plus różna menażeria odpadkó pozostawionych przez zwierzęta nie wiem dlaczego ludźmi się mieniącymi.

Nigdy i nigdzie nie spotkałem się z przejawem reakcji władz w postaci policji - tych już odpuszczam - a przede wszystkim Straży Miejskiej, która to głównie zajmuje się zakładaniem i zdejmowaniem blokad na koła źle parkujących kierowców, gdy tymczasem, o wiele większe kokosy mogłaby robić karząc palących i śmiecących.
 

Ale kierowcę ukarać łatwiej, w końcu nie pojedzie jak się mu blokady nie zdejmie, a palący lub śmiecący? Pewien sort tych osób takimi mandatami pewnie mógłby sobie ściany  w mieszkaniu wytapetować.
To pierwszy z wycinków.

Drugi kolejny jest podobny, spod śniegu wyglądają śmieci, butelki papierki wszelkiej maści odpadki po używaniu przez ludzi, katalog jest tak szeroki że właściwie łatwiej byłoby wymienić, co na trawnikach, pod balkonami i w okolicach przepełnionych śmietników, nie wala się.

I tutaj też brak reakcji. Nie dziwię się jeśli dzieje się to na terenie spółdzielczym, ale w środku miasta, albo na terenie którym wybitnie nalezy do gminy? Kiedy zaś czytam, że władze miejskie będą zwracać uwagę firmom odpowiedzialnym za oczyszczanie miasta, na zgłaszane przez mieszkańców uwagi, bolą mnie boki ze śmiechu. Bo sytuacja od lat pozostaje taka sama.

I tak oto wracamy do problemu psich kup.

Może nie byłyby takim problemem, gdyby nie to że leżą faktycznie wszędzie, w tym na chodnikach, wprawdzie przy obecnej pogodzie schną i znikają szybciej, należy się jednak zastanowić skąd się na chodnikach wzięły.

Ano jest to kolejny rpoblem wynikający z niedomagania władz wszelkiego rodzaju, przy mocnej i śnieżnej zimie większość chodników, które były uczęszczane w niewielkim stopniu, nie było odśnieżanych w ogóle, przez co stało się zimowym kibelkiem dla czworonogów. Odśnieżony w stopniu choć niewielkim chodnik stanowi wyznacznik dla właściciela psa, który wygoni swojego pupila na bok, żeby jesli już musi potrzebę załatwił na śniegu, a nie na chodniku.
Zaś nieodśnieżona przestrzeń chodnika nie stanowi, więc pies będzie kolokwialnie mówiąc srał gdzie chce.
Innymi słowy trzeba było odśnieżać nie byłoby gówien na chodnikach.

I tak dochodzimy do sprawy meritum, sprzątania psich odchodów z trawników.
Jest taki obowiązek bez dwóch zdań.

Worki żeby posprzątać po psie podobno można kupić, może w sklepach zoologicznych może w zwykłych kioskach, zakładam że są dostępne. I w przystępnych cenach. Choć dla niektórych może być to dobry gówniany interes.

A teraz sprawa najważniejsza, na dużym osiedlu w którym rezyduję populację czworonogów oceniam, na jakieś 200 sztuk. Na całym tymże osiedlu, nie ma ani jednego śmietnika przeznaczonego na wyrzucanie psich kup. Ani jednego.

Szczerze mówiąc nie wiem jak się ma wyrzucanie psich kup, do śmietników zwykłych, ale zakładam że nie jest to wskazane. W innym wypadku bowiem rozumni ludzie mogli by na przykład zacząć wyrzucać tak swoje fekalia, czego przecież nie robią.

Innymi słowy władza nałożyła obowiązek na właścicieli, jednocześnie w ramach tego sama zobowiązała się do czegoś, z czego się nie wywiązuje. Niech że więc nie ma teraz pretensji do tego, że psie gówna walają się na trawnikach. Skoro właściciele czworonogów nie mają ich gdzie wyrzucać.

A karanie w tym przypadku, słusznie będzie prowadziło do gniewu ukaranych.

Wojciech Sokołowski

internetowy partyzant, bojownik IRA Od 12.05.2008 PODEJRZANY, bo nie spożywał tanich win UWAGA STREFA ZDEKOMUNIZOWANA. "czasy idą takie, że zamiast mp4 trzeba było kupić MP-5" by Red Pill

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości