Trochę dwa i pół roku temu po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych w krótkiej notce pozwoliłem sobie zawrzeć przełanie tak jak w tytule, nie było cudu polegającego na odwróceniu się wyników sondaży dających PO zwycięstwo i nie będzie cudów obiecywanych przez Tuska.
Dziś życie, w dramatycznych okolicznościach napisało częsć drugą, więc chcąc nie chcąc należy skrobnąć parę słów.
Cudu nie było, choć ostatnie sondaże obuplikowane w Rz dały nieznaczną przewagę procentowo Jarosławowi Kaczyńskiemu, choć po przeliczeniu głosów z 50 okręgowych komisji wyborczych Jarosław Kaczyński wysunął się nawet na moment na prowadzenie, można powiedzieć że w mniejszym stopniu ale jednak sytuacja wróciła do tej z pierwszej tury wyborów, gdzie ostatecznie tyumfował kandydat PO Bronisław Komorowski. To tyle jeśli idzie o suche fakty.
Teraz trochę o obiecanych cudach. 2,5 roku temu z hakiem cuda, w tym cuda gospodarcze obiecywał Donald Tusk, i cała PO. Powstało nawet sławnych 10 zobowiązań które dziś tym bardziej w obliczu władzy niemal absolutnej PO należy przytoczyć, a następnie się do nich odnieść.
1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy
2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty
3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic
4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ
5. Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych
6. Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012
7. Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku
8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce
9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet
10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.
Punkt pierwszy
1. Tłumaczenie jest proste jak budowa cepa, i z taką samą siłą i finezją wtłaczane do głów odbiorców. Kryzys.
Ja kiedy to słyszę, to mam przed oczyma sceny z filmu "Szarża lekkiej brygady", w której kreskówkowi mieszkańcy imperium, krzyczą z przerażeniem "Rosjanie, rosjanie" szukają powodu do wojny.
Ale przecież do mediów przedostaje się nie tylko młóca cepa ale też inne wiadomości.
Kiedy ŚP Lech Kaczyński jako prezydent chciał w sprawie kryzysu rozmawiać z premierem, a także zwoływać w tym czasie i w tym temacie Radę Gabinetową, mogliśmy się z ust pewnego polityka PO dowiedzieć że::"Bo na razie kryzysu u nas nie ma i jeśli nie będziemy straszyć ludzi, to możemy go uniknąć."
Znaczy zbijmy termometr, to jak nie dowiemy się o temperaturze, nie zachorujemy. Okazuję się że kryzys finansowy jest jedynie wygodnym tłumaczeniem stosowanym jako swojego rodzaju pałka ogłuszająca. Kryzys i już. Nie ma i nie będzie. Natomiast kiedy chce się - w myśl proaktywnej strategi decyzyjnej, jest to jak najbardziej na miejscu rozmawiać o działaniach antykryzysowych - to jest to straszenie ludzi kryzysem, którego przecież nie ma.
Istny paragraf 22.
O przyspieszeniu wzrostu nie było mowy, nie ma także ciągle mowy o jego wykorzystaniu, Polska ledwo ledwo obroniła się przed recesją. Pytanie z jakiego powodu skoro nie było kryzysu.
2. Punkt drugi, i odpowiedź jak w punkcie pierwszym, radykalnych podwyżek brak, bo jest kryzys, czy trzeba więcej dodawać?
3. Tłumaczenie podobne jak w punkcie pierwszym i drugim, ale tutaj nie ma zmiłuj zbliża się Euro 2012, większość okresu przygotowawczego do tej imprezy Polska spędzi pod rządami PO, i prezydenta z PO. Tymaczesm możemy dowiedzieć się że
http://dziennik.pl/gospodarka/article624947/Nie_bedzie_autostrad_na_Euro_2012.html.
Dlaczego nie będzie autostrad.
Jest kryzys.
4. Mija 2,5 roku już ponad od sformowania rządu, a NFZ istnieje sobie w najlepsze. Opieka bezpłatna jest taka jaka była, wczoraj się o tej bezpłatności opieki nasłuchałem w rozmowach z innymi.
5. Podatku liniowego nie ma, jedynie zmiany podatkowe, to te uchwalone przez rząd PiS, które platforma z mocy ustawy wprowadziła obligatoryjnie, o żadnych zmianach dotyczących opłat ich znoszeniu nie słyszałem, przy okazji premier plót coś o znoszeniu obowiązku meldunkowego - jako niezgodnego z prawem UE, po czym nad tematem zaległa błoga cisza. Durne przepisy meldunkowe jak obowiązywały tak obowiązują. Jest to generalnie przeszkoda i utrudnienie. Kto się próbował choćby wmeldować dobrze o tym wie.
6. To jest prawdziwa perełka. Budowa stadionów na Euro.
Kto zgadnie ile stadionów jest tak faktycznie budowanych przez rząd?
Od biedy można uznać że jeden. Ten w Warszawie. Narodowy - śmiesznie mał swoją drogą 55 tys kibiców -stadiony w Gdańsku Poznaniu Wrocławiu - gdzie nastąpiło opóźnienie, a obecnie pracuje się na 3 zmiany żeby je nadgonić - budowane są przez spółki miejskie. Bez kompletnego udziału rządu. O jakiej budowie stadionów więc mowa? O jakim przyspieszaniu?
7. Punkt 7 to jedyna zrealizowana obietnica, wyszliśmy z Iraku. Co zrobiłby każdy rząd. Z niewielką różnicą czasową. Faktycznie nie da się ukryć że wyprowadzenie polskich wojsk z Iraku jest reformą która na dziesięciolecia zmieni Polskę na lepsze.
8. Wracają? Wolne żarty wyjeżdzają tak jak wyjeżdzali. Wracają tylko Ci którym pracy za granicą ze względu na kryzys tam nie udało się dostać lub utrzymać. Oni są bez środków, nie będą tutaj inwestować, szczególnie jeśli jedno okienko to farsa, a założenie firmy wcale nie jest łatwiejsze.
9. Podniesienie poziomu edukacji, odbywa się poprzez obniżenie wieku szkolnego. I obowiązku szkolnego, w szkołach zupełnie do tego nieprzystosowanych, faktyczne cele tego działania ujawnił - chyba niechcący swojego czasu minister Boni, chodzi o to w wielkim skrócie, żeby miał kto pracować na nasze emerytury. Inaczej bieda z nędzą. W przepełnionych szkołach, nie ma mowy o podnoszeniu poziomu nauczania.
Propagandowa akcja z namawianiem na studia ścisłe też nie odniesie sukcesu, bo z niewolnika nie ma pracownika, tak samo jak nie będzie z niewolnika studenta, ani przyszłego mgr inż.
Nie będzie kadr, bo nie będzie miał ich kto wykształcić na poziomie podstawowym w przepełnionych szkołach podstawowych gimnazjach i liceach.
Inne sukcesy na polu edukacyjnym dotyczą uczelni wyższych, w których to Czerzwyczajne Komisje będą badać prace magisterskie poszczególnych studentów, pod kątem, czy są one aby na pewno po linii. Upowszechnienie internetu? Internet jest powszechny, problem z powszechnych dostępem do niego, na terenach mało zurbanizowanych gdzie "brak miedzi" do założenia łącza, gdzie nie docierają fale radiowe, albo po prostu gdzie brak komputera który byłby łącznikiem ze światem.
Największe załsugi na tym polu mają poszczególne miasta, które organizują hot spoty, że już o lokalach gastronomicznych nie wspomnę - powoli tam staje się to standardem.
10. Na koniec znów perełka.
Rzeczywista walka z korupcją, to wykryta afera dorszowa, za 8.50 PLN, ministra Pitera upozowana na szeryfa, przepraszająca byłęgo już szefa CBA za fałszywe oskarżenia pod jego adresem.
To dymisjonowanie szefa CBA który ośmielił się zwrócić uwagę na niejasne kontakty ministrów rządu Tuska z jakimiś "biznesmenami" mówiącymi łamaną polszczyzną, choć są rodowitymi Polakami, to pokątne spotkania na cmentarzach - jak wiadomo pieniądze lubią ciszę - to promowanie krewnych i znajomych królika w obsadzaniu stanowisk w Totalizatorze państwowym, to w końcu kretyńskie przepisy dotyczące gier takich jak poker. Zamiary kontrolowania tego co robią w internecie użytkownicy, pod płaszczykiem walki z hazardem. Uchwalanie ustaw które są niezgodne z prawem UE i za które jeśli przyjdzie zapłacić zapłacimy wszyscy.
To pocący się Zbycho, dziki Rycho, jeszcze bardziej dziki i dukający tekst z kartki Sobiesiak, itd, itd itd. Rzeczywiste działania, albo właściwie ich brak.
Tyle zostało z obietnic po ponad 2,5 latach rządzenia. W warunkach co najmniej komfortowych, z całkiem niezłą koalicją, przy sprzyjających mediach, z możliwością odrzucania po dogadaniu się z SLD prezydenckiego veta. Którego prezydent używał rzadko, 18 razy w porównaniu do prawie 600 podpisanych przez niego aktów prawnych, w tym jedynie 10 razy skutecznie, jako że pozostałe veta zostały odrzucone. A od 10 kwietnia chcąc nie chcą będąc w sytuacji jeszcze bardziej komfortowej ze względu na obsadzenie stanowiska prezydenta przez Bronisława Komorowskiego, który obiekcji żeby podpisywać to co mu pasowało nie miał już przed wyborami żadnych.
Przez 2,5 roku nie zrobiono więc prawie nic. Przy okazji opczywiście wiele spieprzono, uczciwie należy dodać że nie jest to domena obecnego rządu.
Perspektywy
Jesienią bierzącego roku wybory samorządowe. Nie ma wątpliwości co do tego, że nie zostanie w tym czasie przeprowadzona żadna reforma mogąca poważnie zaszkodzić wynikowi PO w tych wyborach. Na całe szczęście są to szczególnie jeśli idzie o wybory prezydentów miast czy burmistrzów, wybory coraz bardziej niezależne od wielkiej polityki, która ideę samorządu jako taką kompletnie zabija.
W niecały rok później wybory parlamentarne. Czy ktoś uczciwie i z ręką na sercu może dziś stwierdzić że do tego czasu przeprowadzone zostaną jakiekolwiek, trudne społecznie reformy? Ja nie.
Cudów nie ma. To tylko twarda polityczna rzeczywistość.
Wojciech Sokołowski


Komentarze
Pokaż komentarze (1)