Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski
39
BLOG

W cieniu Mundialu

Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski Rozmaitości Obserwuj notkę 2

I tak zupełnie po cichu i bardzo wcześnie - ruszyła odyseja polskich klubów w pucharach. Trochę ponad dwa tygodnie temu, Ruch Chorzów w meczu rozgrywanym niedaleko granicy z Chinami, pokonał na wyjeździe 2-1 Szachtior Karaganda. Tydzień później powtózył zwycięstwo, tym razem w wymiarze 1-0 na boisku w Chorzowie.

Zarówno jednak pierwszy jak i drugi mecz pokazały żę Kazachowie, gdyby mieli lepiej nastawione celowniki, odprawiliby Ruch do domu z bagażem kilku bramek a w Chorzowie strzeliliby co najmniej jednego gola i nie dali się wypchnąć z pucharów.
Polskie kluby same są winne temu przekleństwu. Nie dość że i tak są nisko w rankingu, to dodatkowo, nie potrafią się przygotować do egzotycznych wycieczek, i wygrać dwóch spotkań, kiedy każda wygrana przekłada się na punkty klubowego rankingu UEFA, który to decyduje zarówno o tym od jakiej rundy dany zespół zacznie grać - a im późniejsza runda tym lepiej. A także o tym czy jklub jest czy nie jest rozstawiony.

Teraz w pełni można "docenić" remisy, lub porażki z zespołami z dalekiego Kazachstanu, lub bliskiej Estonii.
Na szczęście Ruch mimo że w trakcie przygotowań zachował profesjonalizm, i grając z głową 0,5 punktu do rankingu zdobył. Teraz pora wywczyn powtórzyć grając z zespołem z Malty.

Na marginesie pierwszych meczy ruchu w pucharach, nasuwa mi się jeszcze jeno przemyślenie. Oglądając mecz rewanżowy, usłyszałem w komentarzu, że 100 tys. euro jakie ruch wydał na czarter do Kazachstanu poważnie nadszarpnęło budżet klubu. W przeliczeniu na złotówki, jest to jakieś 450 tys PLN maksymalnie. ładna sumka za którą można by pewnie sprowadzić całkiem niezłego piłkarza. Ale co będzie jak Ruch będzie grać i grać? Profityz  Pucharów przecież nie wpływają na konta klubu od razu. Może się okazać że będzie to zwycięstwo okupione finansową śmiercią klubu. Który dodatkowo nie posiada stadionu na którym może zagrać w rundach zasadnicznych Ligi Europejskiej. A Śląski w remoncie.
Brutalniej rzecz ujmując Ruch do gry w pucharach przygotowany nie jest. Sportowo może jeszcze trochę pociągnie, ale organizacyjnie i finansowo nie. Choć i klubowi i piłkarzom i kibicom, życzę jak najlepiej.

Dziś natomiast właśnie kiedy to piszę swoją przygodę z pucharami w tym sezonie zaczyna Lech. Lech który sprzedał Lewandowskiego, a sprowadził już prawie emeryta Wichniarka, i niezłego jak na polską Ligę Kiełba. I też wylosował fatalnie, i poleciał grać do Baku, z tamtejszym Interem. Przy temperaturze która jeśli czemuś sprzyja to siedzeniu w basenie.

Przede wszystkim życzyłbym sobie zwycięstwa, obojętnie w jakim zakresie, może być nawet skromne 1-0, i powtórzenia zwycięstwa w Poznaniu. Dla Lecha który jest częściowo w przebudowie, i ciągle jeszcze w przygotowaniach, takie zwycięstwa to prosta konieczność, jeśli w następnych sezonach, chce być rozstawiany  i chcę swoją przygodę pucharową zaczynać choć o rundę później. Co daje dwa dodatkowe tygodnie na przygotowania sportowe i organizacyjne.

Na całe szczęście budowa stadionu w Poznaniu, ma się ku końcowi. Ostateczny efekt jest zadowalający. I poznański stadion będzie najpiękniejszym typowo piłkarskim obiektem w kraju. A przy sprzyjających wiatrach może i zostanie odrobinę powiększony. Ligowy stadnion na 55 tys. to byłoby coś.
To że kłopotu z frekwencją nie będzie, jest wiadome, po sparingu z Rosenborgiem, 13,5 tys widzów na spotkaniu z Norwegami. A przecież otwarte są tylko trybuny za bramkami.

Chciałbym po wielu latach oczekiwań usłyszeć hymn Ligi Mistrzów przy Bułgarskiej i cieszyć się razem z kibicami Kolejorza, z występów klasowych drużyn z całej Europy, i może ze zwycięstw.
Do tego jednak potrzeba żeby zarząd klubu, który trochę przysnął przebudził się na rynku transferowym, zatrudnienie Wichniarka i Kiełba to za mało. Lech potrzebuje przynajmniej jednego klasowego napastnika. Nie da się oczywiście kupić drugiego Lewandowskiego. Ale dotychczasowe działania Lecha na polu trasferowym są zbyt słabe i wymagają wzmożenia. Inaczej powtórzy się casus Wisły Kraków. I zarząd Lecha Ligę Mistrzów będzie mógł oglądać co najwyżej na telebimach na stadionie - największych w lidze :)

Na start, czekają zaś dwa winne polskie kluby. Wisła Kraków i Jagielonia. Oba kluby nie wzmocniły się na pewno, a Wisła mocno osłabiła szczególnie w bloku defensywnym odejście Głowackiego strata Marcelo, nie jest dobrą prognozą przed walką o rundę zasadniczą Ligi Europejskiej.

Jagielonia to wielka niewiadoma. Właściwie każda osiągnięta runda powyżej startowej będzie dla tego klubu sukcesem.

Plan minimum na ten rok?
Dwie polskie ekipy w rundzie zasadniczej Ligi Europejskiej. Wisła i Lech. I conajmniej jedna która wyjdzie z grupy i zagra wiosną.

Plan maksimum. Lech w Lidze Mistrzów, i Wisła + Ruch/Jagielonia, w Lidze Europejskiej. I wyjście Wisły z grupy, a także choć jedna wygrana Lecha w fazie grupwej. Lub gra obu tych drużyn w fazie grupowej Ligi Europejskiej i przejście do fazy pucharowej tych rozgrywek.

Takie rozwiązania pozwoliłyby polskim klubom złapać niewielki i ulotny ale jednak kontakt z europejską piłką klubową, poprawić swoją sytuację w rankingach na przyszłe sezony. I dać pewne podstawy do rozwoju.

Wojciech Sokołowski

internetowy partyzant, bojownik IRA Od 12.05.2008 PODEJRZANY, bo nie spożywał tanich win UWAGA STREFA ZDEKOMUNIZOWANA. "czasy idą takie, że zamiast mp4 trzeba było kupić MP-5" by Red Pill

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości