Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski
180
BLOG

Brzydki mecz bez happy endu.

Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Lech rozegrał solidne spotkanie z twardo i brzydko grającą Spartą Praga i przegrał.

I tak właściwie możnaby relację zakońcyć, bo był to mecz bez specjalnej historii.
Nasuwa się jednak kilka wniosków.

Wnioski i brak wniosków z meczu z Baku

Pierwszy jest taki, że trener Jacek Zieliński pewne wnioski z rewanżowego spotkania z Interem Baku wyciągnął. Na boisku nie pojawił się Djurdevic, który zaliczył fatalny występ w Poznaniu, a zamiast tego mogliśmy oglądać młodego Drygasa. Który, patrząc na okoliczności w jakich przyszło mu walczyć, spisał się co najmniej dobrze, a gdyby nie żółta kartka byłoby i bardzo dobrze. Nie ustrzegł się błędów, ale został rzucony przez trenera Zielińskiego na bardzo głęboką wodę, nie utonął i w niezłym stylu dopłynął do brzegu.

Drugi wniosek jest taki że trener ZIeliński pewnych wniosków nie wyciągnął jednak. O ile zmiana WIchniarka na Thibambę, jest zrozumiała, bo wszedł napastnik za napastnika.
To niezrozumiały jest czas przeprowadzenia tej zmiany, a także niezrozumiały jest dla mnie, i pewnie nie tylko dla mnie, czas zmiany kompletnie nie radzącego sobie na boisku przy Letnej Stilica, którego możnabyło zobaczyć jedynie przy odczytywaniu składu.

O ile jeszcze brak reakcji w Poznaniu na to co dzieje się na boisku, możnabyło usprawiedliwić, jeszcze brakiem graczy z ławki, to w Pradze już tak nie było. Skoro weszli Tshibamba, MIkołajczak, i Wilk. Problem, w tym że weszli zdecydowanie za późno, nie weszli zupełnie w mecz. Do tego nie mogli pomóc słabnącej drużynie.

Gdzie to przygotowanie

To już drugi rok z rzędu chyba tak jest, że polskie kluby nie bardzo są przygotowane do tak wczesnej rywalizacji pucharowej. I mecze te grają w zasadzie będąc jeszcze w okresie przygotowawczym do ligi, co odbija się na dyspozycji na boisku. Dziś i tydzień temu w meczu z Interem - choć tamten mecz był rozgrywany w dużym upale  - było to widać. Lech w pewnym momencie siadł. I oddał pole, co zakońcyło się bramką, przypadkową, po błędzie obrońcy który nie wyszedł i nie zostawił na spalonym piłkarza sparty - ale jednak.
Mecz jednak toczony był w żywszym tempie niż ten sprzed tygodnia czy dwóch, i jeśli spojrzeć na to z drugiej strony, to można uznać że forma Lecha i jego piłkarzy w tym kontekście zwyżkuje. Oby tendencja się utrzymała.

Spalone

To mnie denerwuje szczególnie. Nie sam przepis, który uważam chroni piłkę od wyników hokejowych i mimo wszystko jakoś wpływa na taktykę i poziom gry. Ale to jak reagują piłkarze Lecha na spalone w obie strony. A właściwie jak nie reagują.

A ataku, napastnicy widząc że druga linia przejeła piłkę wibitą z pola karnego czy sprzed pola karnego przeciwnika, nie uciekali ze spalonych, a wracali z nich spacerkiem.
W obronie wystarczyło jedno (nie) wyjście i zakończyło się to bramką. Skracanie pola gry, ofensywne by nie dać się złapać na spalonym i defensywne by złapać na nim przeciwnika, to poważny mankament gry Lecha, do jak najszybszego naprawienia, tak można grać co najwyżej w lidze. I to nie wszędzie.

Na koniec brak taktyki zespołowej

O ile można było dziś w indywidualnych poczynaniach piłkarzy Lecha dostrzec boiskowe cwaniactwo, wymuszanie fauli, odbijanie piłki od piłkarzy Sparty i wybijanie jej w aut czy róg, kiedy nie było już miejsca na akcje, to zabrakło w poczynaniach Lecha taktyki zespołowej, szczególnie tej defensywnej i to w najbardziej krytycznym momencie kiedy Sparta w II połowie zaczęła przejmować inicjatywę. Cofnięcie się na własną połowę i odpowiednie ustawienie obronne mogłoby dać Lechowi wyjazdowy remis 0-0, co byłoby przed rewanżem w Poznaniu wynikiem doskonałym.

Pamiętam podobny mecz Groclin - Bordoux,  Groclin grał niezłe spotkanie u siebie, ale rezultat był wciąz remisowy 0-0, co jak na grę z tak silnym rywalem było dla małego klubu wynikiem bardzo dobrym.
Ale piłkarze Groclinu postanowili mecz za wszelką cenę wygrać. I stracili w ostatnich minutach bramkę. Rewanż były jedynie formalnością.

Podobnie jest i z Lechem, mecz który można, a nawet trzeba było zremisować, choćby dla głupich punktów w klasyfikacji UEFA. Lech minimalnie przegrywa.
Pozostaje wierzyć że tym razem przy Bułgarskiej będzie trzymający w napięciu i na poziomie thiller, z happy endem.

Wojciech Sokołowski.

internetowy partyzant, bojownik IRA Od 12.05.2008 PODEJRZANY, bo nie spożywał tanich win UWAGA STREFA ZDEKOMUNIZOWANA. "czasy idą takie, że zamiast mp4 trzeba było kupić MP-5" by Red Pill

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości