W notce Gniewomira Swiechowskiego, dotyczącej wczorajszej akcji ABW w domu Piotra Bączka odnajdujemy fragment w którym uczestnik wydarzeń opisuje jak zachowali się funkcjonariusze Abwhery, przed zdarzeniem związanym z odebraniem dziennikarzom TVP sprzętu nagrywającego oraz niektórych nośników pamięci i telefonów komórkowych, oto ona.
Według moich informacji, telewizję o przeszukaniu poinformowała żona Piotra Bączka za pomocą telefonu komórkowego, gdy tylko w domu pojawiła się ABW. Jak powiedział mi redaktor Filip Rdesiński, ekipa TVP pojawiła się na miejscu około godziny 10. Nie niepokojeni przez nikogo weszli do mieszkania przez niezabezpieczony garaż i piwnicę. Dopiero w środku zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy ABW, którzy jednak odmówili wylegitymowania się i wyjaśnienia co tam robią. Dziennikarze nie zgodzili się więc na opuszczenie mieszkania i czekali na rozwój wydarzeń. Została wezwana policja. ABW domagało się, aby odebrała ekipie TVP sprzęt i notatki.Policjanci nie widzieli jednak po temu podstaw, relacjonuje Rdesiński.
Rozszczekali się pod wpisem różnej maści pożyteczni idioci, którzy twierdzą że ABW zachowała się wobec dziennikarzy okey.
Może zanim zaczniecie wypisywać bzdury sięgnijcie więc do unormowań prawnych związanych z regulacjami zachowania się funkcjonariuszy tej instytucji.
Znajdują się one na przykład tutaj. A odnajdujemy tam takie fragmenty jak
§ 1. Rozporządzenie określa szczegółowe warunki przeprowadzania i dokumentowania czynności określonych w art. 23 ust. 1 pkt 1-6 ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, zwanej dalej "ustawą":
1) wydawania osobom poleceń określonego zachowania się,
2) legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości,
3) zatrzymywania osób w trybie i w przypadkach określonych w przepisach Kodeksu postępowania karnego,
4) przeszukania osób i pomieszczeń w trybie i w przypadkach określonych w przepisach Kodeksu postępowania karnego,
Nie ma wątpliwości że przy wczorajszej akcji na lini ABW dziennikarze mieliśmy do czynienia przynajmniej z trzema punktami z tego wymienionego katalogu.
Teraz przeczytajmy raz jeszcze przytoczony fragment relacji a później zajrzyjmy odrobinę dalej do rzeczonego aktu prawnego.
Znajdujemy tam.
§ 2. 1. Funkcjonariusz, przystępując do wykonywania czynności, o których mowa w § 1 pkt 1-5, jest obowiązany:
1) okazać legitymację służbową w taki sposób, aby osoba, wobec której podejmowane są czynności, miała możliwość odczytać numer legitymacji służbowej i nazwę organu, który ją wydał, oraz nazwisko funkcjonariusza;
2) na żądanie osoby, umożliwić odnotowanie danych, o których mowa w pkt 1;
3) podać przyczynę oraz podstawę prawną podjęcia czynności.
2. Po zakończeniu wykonywania czynności, o których mowa w § 1 pkt 1-5, funkcjonariusz informuje osobę, wobec której czynność podjęto, o prawie złożenia zażalenia do sądu lub prokuratora właściwego ze względu na miejsce przeprowadzenia czynności na sposób jej przeprowadzenia. Wzmiankę o pouczeniu osoby, wobec której czynność podjęto, funkcjonariusz zamieszcza w notatce służbowej lub protokole czynności.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości że wczoraj ABW nie dopełniło tych obowiązków?
Ja żadnych nie mam.
W dodatku funkcjonariusze a jakże chcieli cudzymi rękoma załatwić tą sprawę i wezwali na interwencje Policję. Skompromitowali się tym jeszcze bardziej, bo funkcjonariusze natychmiast uznali że ich działanie jest bezprawne.
I jak drodzy pożyteczni idioci? Dalej będziecie wypisywać bzdury o prawidłowej akcji ABW?
O tym że takie zachowanie wobec dziennikarzy to po prostu zamach na wolność słowa nawet nie wspominam, szkoda pisać.
Wojciech Sokołowski


Komentarze
Pokaż komentarze (5)