Na kanwie kolejnych wpisów o kolejnej rocznicy ogłoszenia stanu wojennego tak trochę z przekory wpadł mi do głowy ten temat.
Najpierw słów kilka o byłym ministrze sprawiedliwości. Przegrał apelacje, i wszystko wskazuje na to że kasacją w sądzie najwyższym wyników nie da, i Zbigniew Ziobro przeprosić i zapłacić będzie musiał. O to że kasa się znajdzie nie ma strachu. Parę milionów głosów znakomicie przelicza się na dotacje z budżetu. "Zapłacimy, zapłacimy", jak mawiał Ochódzki Ryszard prezes klubu Tęcza. Na marginesie tego wyroku GW, podjęła kolejną taktyczną akcję propagandową mającą wspomóc w oczyszczeniu ze stawianych zarzutów doktora G. - jakby ktoś zainteresowany nie wiedział że chodzi o doktora Garlickiego, zarówno mecenas oskarżonego jak i Agorowe media podjęły się próby podważenia wniosku dowodowego w postaci nagranych w gabinecie doktora filmów, na których przyjmuje on -- TERAZ UWAGA - książki, w których znajdują się koperty w których to kopertach - TERAZ JESZCZE WIĘKSZA UWAGA - znajdują się pisemne podziękowania od pacjentów doktora G, w tym wysoko postawionych osobistości polityki i nawet duchownych. Prawda że zabawne? Całkiem normalna procedura. Teraz rozumiem, skąd się biorą na korytarzach Ci zaczytani pacjenci. Te książki to zapewne Gombrowicz - wywalany z listy lektur przez Romana Giertycha. Podziękowania te oczywiście szybko lądują w kieszeni doktorskiego fartucha, tak na wszelki wypadkę, żeby nie zginęły, bo jak to tak.
Tak nawiasem mówiąc kto pamięta scenę z Alternatywy 4, w której prezes spółdzielni mieszkaniowej zaglądał do koperty przyniesionej przez jednego z ubiegających się o mieszkanie. Stanisław Bareja jednak wyprzedzał swoje czasy. A szafa w biurze prezesa jak nic przypominała tą w domu doktora.
Czy warto stawiać pytanie. Czy portal i sama gazeta uważa swoich czytelników za kretynów? Oj, napisało mi się a nieważne. Bo chyba faktycznie tak jest.
Jedni solidaryzują się z Ziobrą. Drudzy z Jaruzelskim.
SLD podjęło uchwałę w której działania Jaruzelskiego nazywają mniejszym złem i powtarzają zgrane już karty o wojnie domowej - najpewniej Ślązaków z Kaszubami. albo Małopolan z Wielkopolaninami, tudzież tych z lewej strony Wisły z tymi z prawej strony Wisły, i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Zajadów ze śmiechu można dostać. Drugim argumentem jest oczywiście groźba radzieckiej i albo socjalistyczno sojuszcznicej interwencji w ogóle. Publikowane ostatnio i nie tylko ostatnio dokument z posiedzeń zapisy rozmów a także wypowiedzi samych ważnych figur tamtych czasów świadczą o tym że groźby takiej nie było. Ostatnia deska ratunku tonie razem z Jaruzelskim. Oczywiście autorów stanu wojennego po sądach ciągać nie wolno. Furda to że złamali PRL- owską, ale jednak konstytucje, furda że 10 tys. osób internowano, około setki straciło życie, furda że wielu straciło zdrowie stoczyło się psychicznie, że stan wojenny złamał wiele żywotów.
Nie wolno i kropka. Nawet jeśli był nielegalny. W świetle ówczesnego prawa, i nawet jeśli okaże się że jego autorzy, których na szczęście można wskazać z imienia i nazwiska są winni. A to trudne do dowiedzenia nie jest, choćby najcięższy zarzut, złamania obowiązującej wówczas konstytucji. Raz dwa. Tyle czy można się spodziewać że skoro nie zrobiono tego tyle lat temu to stanie się to teraz?
Obyśmy wszyscy tego dożyli. To już nie chodzi nawet o wsadzenie do paki, ale zwyczajną ludzką przyzwoitość.
Na koniec coś o postaci, dla niektórych podobno kontrowersyjnej.
Naczelna tuba rządowa późnego PRL, kłamca, i oszust. Którego jak przyznał na pewnym spotkaniu Radosław Sikorski - chętnie obdarłby żywcem ze skóry, JErzy Urban, zabrał głos w sprawie płk. Ryszarda Kuklińskiego. Nazywając go szpiegiem i zdrajcą.
Prezentuje czystą moralność Kalego. Szpieg pewnie byłby nacechowany pozytywnie, gdyby płk. Kukliński, był wysoko postawionym oficerem Kolegium Szefów Sztabów na przykład i przekazywał akta nie do CIA, ale do KGB, albo GRU. Wtedy byłby to swój chłop. Ale ponieważ transfer wiadomości odbywał się w zupełnie odwrotnym kierunku Kukliński jest zdrajcą. Na marginesie, żółci Urbana się dziwię. W naszym rodzimym bantustanie żyje mu się obecnie o wiele lepiej, ma dostęp do rzeczy i możliwości o których w PRL-u mógłby pewnie tylko pomarzyć. No może poza jednym. Nie sprawuje już informacyjnego rządu dusz. A jego gazeta, jest tylko jedną z wielu na rynku. Może o to ma takie pretensje?
Pułkownik Ryszard Kukliński, w świetle odtajnianych akt, także tych w kraju nie tylko w CIA a także pewnie tego co uda nam się zobaczyć, w filmowym dokumencie GRY WOJENNE, szczerze i znakomicie przyczynił się do zapobieżenia radzieckiemu uderzeniu na zachodnią Europę, wykorzystaniu broni jądrowej co najmniej na szczeblu taktycznym, setkom tysięcy jeśli nie milionom, ofiar. Wojnie w której polskie dywizje - zdobywałyby Danię. W imię bratnich narodów Układu Warszawskiego pod dyktando prowodrów z Moskwy. Wytrącił najważniejszy element z łap radzieckich bandytów z Kremla, zaskoczenie. Swoimi informacjami, walnie także przyczynił się do wykańczania, choć nie do końca ustroju komunistycznego. Ustroju gnębiącego ludzi mającego w swoich założeniach zbrodnicze nieludzkie intencje. Ustroju którego – nie ma co do tego wątpliwości – przez pewien czas był częścią, czerpiąc korzyści z zajmowanej pozycji. Potrafił jednak z tego zrezygnować, podjąć niebezpieczną grę która skończyłaby się dla niego śmiercią, w wypadku ujawnienia tego co robił. To również dzięki temu człowiekowi, dziś wielu z nas może pisać choćby tutaj, to co myśli. Nie ryzykując wolności po wypowiedzi.
Cała reszta opluwaczy, może stanąć w jednym szeregu z Urbanem.
Wojciech Sokołowski.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)