Za nami kolejna runda rozgrywek polskiej Ekstraklasy w piłce nożnej. Kolejna która w tym sezonie, szczególnie w rundzie wiosennej potwierdza, że polska kopana jest po prostu słaba.
Bezapelacyjnym zwycięzcami tej kolejki są dwa kluby. Wisła, która tym razem nie zmarnowała szansy i sromotnej porażce Jagielloni Białystok, z Widzewam Łódź u siebie, odskoczyła od zespołu z Białegostoku na 6 punktów, i choć ma trudny terminarz. Mecze z Lechem, Cracovią, i Legią. To ma 6 punktów przewagi. Przy chimerycznej formie Jagielloni i słabości pozostałych rywali jest o 5 kroków od mistrzostwa. Ale oczywiście nie należy mówić hop. Wszscy kibice pamiętają że sytuacja może się zmienić w ostatnich sekundach.
Wygrana Wisły z Lechią to jednoczesny prezent dla Lecha.. Takie prezenty to również kolejno remisy w meczach Śląsk Wrocław - Polonia Bytom, Ruch Chorzów - Zagłebie Lubin, oraz GKS Bełchatów - Arka Gdynia. Największy prezent sprawiła Lechowi zaś Polonia, która przegrała 1-3 z walczącą o utrzymanie Cracovią. Ale nic dziwnego, że przegrała szczerze mówiąc. Jeśli właściciel zespołu mówi że to przegrana drużyna to nie warto sprzeciwiać się jego słowom. Bo klub Kokosa czeka. Janusz Wojciechowski - prezes Poloni Warszawa - dał w ten sposób, po raz kolejny znać o tym jakim "znawcą" futbolu jest. Drużyna która ma w lidze jeden z najmocniejszych o ile nie najmocniejszy potencjał kadrowy walcząca ciągle jeszcze o grę w pucharach jest flekowana przez swojego właściciela na finiszu. Genialne.
A propo tutułu. Lech w końcu wygrał, w końcu zagrał inaczej, mądrzej, piłką, zmieniając tempo gry, nie atakując bez ustanku i bez wytchnienia. Wygrał pierwszy z meczów o 6 punktów. Kolejny z Wisłą w Krakowie. Później jeszcze i mecz z Lechią Gdańsk, i Ruchem w Chorzowie.
Oglądając mecz Lecha w sobotę po raz pierwszy mogłem powiedzieć że w tym zespole dostrzegłem coś co można określić sznytem Bakero. Lech grał piłką podaniami, często na jeden kontakt. Akcje po których padły bramki były na prawdę ładne. Jeśli ktoś miał wątpliwości czy uda się znaleźć zmiennika dla Peszki, który na boisku prezentował postawę jeźdzca bez głowy - to patrząc na grę Kiełba który , dryblował mijał podawał i czarował, trzeba być dobrej myśli.
W nawiązaniu do pierwszego akapitu. Około rok temu napisałem że Ruch Chorzów nie zasługuję na grę w pucharach. Nie dlatego że tego klubu nie lubię. Po prostu uznałem że poziom sportowy tego klubu jest niski za niski, co potwierdziły mecze w pierwszej i drugiej rundzie eliminacyjnej w europejskich pucharach.
Jeśli w tym sezonie po sprzedaży dwóch najlepszych zawodników Ruch wciąż ma szansę na grę w pucharach. To oznacza to że liga się cofa. Dramatycznie.
Przykre
Wojciech Sokołowski


Komentarze
Pokaż komentarze (1)