Mamy ciąg dalszy zaszczuwania, by nie rzec linczowanie opozycji pozytywno-prawicowej, przez główne męty medialne na rządowe zamówienie i na jego smyczy - tak jak przed tragedią smoleńską.
I można znów bumelować, pławić się i delektować w sondażowych wodach na mainstremowy młyn medialny.
Już ponad setka marszów-wieców-nonviolence w miastach w kraju i za granicą, mimo ich tłamszenia, upychania pod stół (okragły) jednak mimo wszystko, przynajmniej na zasadzie podświadomego oddziaływania na wyobraźnie rządzących i POprawnych kręgów libertyńsko-lewackich - wzbódza niepokój i strach.
Stąd ta potrójno-trotylowa układanka. Najpierw przeciek ze śledztwa smoleńskiego o trotylu, zderzony z trotylem na ocalałym Tupolewie, by ten swąd trotylowy skierować przeciwko prawicowej opozycji. Następnie trotylowa bomba z ustawki ABW.
I tak hulaj dusza piekła nie ma dosłownie i w przenośni. Jazda na potrójnym trotylu zaliczona.
Cel osiagnięty, Kaczyński zatopiony na dnie metnych wód sadażowych.
Nie pozostaje nic innego jak tylko pogratulować dobrego samopoczucia.
Na co to się zdaje zapytajmy ?
Oprócz tego, że psu na budę, wzrost notowań Komorowskiego i kilku jeszcze notabli, to między innymi na przykrycie kompromitujacego falstartu ekipy Tuska w gladiatorskiej walce o unijny budżet.


Komentarze
Pokaż komentarze