SOLTYS SOLTYS
220
BLOG

Polska najsłabsza po pierwszej kolejce spotkań grupowych?

SOLTYS SOLTYS Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Marny ze mnie kibic. Podskakiwanie przy każdej strzelanej przez naszych bramce czy charakterystyczne mrowienie w klatce piersiowej kiedy polscy piłkarze stają w szranki jest mi od jakiegoś czasu obce. Taka  wyzuta ze sportowych emocji postawa ma swoje minusy, ale ma także i plusy, gdyż pozwala spojrzeć na grę naszej jedenastki nie tyle "na serce" co "na rozum". Wczorajszymi meczami Francja-Anglia i Ukraina-Szwecja zakończyła się pierwsza kolejka spotkań grupowych. Na podstawie subiektywnej analizy tych spotkań niestety jestem pesymistą, gdyż w mojej ocenie po pierwszej kolejce spotkań grupowych biało-czerwoni wypadają najsłabiej z wszystkich uczestników Euro 2012.  

Przypomnijmy wydarzenia z ubiegłego piątku. Gramy u siebie, przed dziesiątkami tysięcy swoich kibiców,  strzelamy szybką bramkę, a następnie po bardzo kontrowersyjnej zółtej kartce sędzia odsyła jednego z greckich stoperów do szatni. Scenariusz, jaki można sobie na imprezie tej rangi jedynie wymarzyć. Tymczasem nie tylko dajemy sobie odebrać wygraną, ale gdyby nie fatalnie wykonujący jedenastkę Karagounis najprawdopodobniej skończylibyśmy ten mecz z zerowym dorobkiem punktowym. Uratowaliśmy punkt i wypada się z tego cieszyć, ale chociaż takie zespoły jak Irlandia czy Czechy nie zdołały wywalczyć chociaż jednego oczka, to ich boiskowa postawa i zaangażowanie jest nieporównywalne z tym co zaprezentowali Polacy. Pozostałe drużyny również zaprezentowały się od nas lepiej, gdyż nawet jeśli ponosiły porażki, to gołym okiem widać ile klas brakuje nam do gry zaprezentowanej przez Szwedów czy Holendrów.

Wielokrotnie wyrazałem opinię, że jeśli nie poradzimy sobie w pierwszym meczu tych mistrzostw, to nasze szanse na wyjście z grupy ulegną drastycznemu uszczupleniu. Po opisanej powyżej sekwencji boiskowych zdarzeń i po ogólnym stylu, jaki zaprezentowaliśmy na tle bardzo przeciętnych Greków, widzę jedynie bardzo nikłe światełko w tunelu prowadzącego naszych na mecz z Rosją. W mojej ocenie ewentualna wygrana czy choćby remis wyrwany z rąk naszych wschodnich sąsiadów musiałyby się wiązać z wieloaspektową metamorfozą  reprezentantów Polski albo drastycznym spadkiem formy przeciwnika. Jedyny słaby punkt jaki dostrzegam w grze Rosjan to zbyt wolne wracanie na pozycje obronne. Boczni pomocnicy "zbornej" bardzo lubią się zapędzać pod pole karne rywala, przez co czasem brakuje ich na czas w defensywie. Odpowiednio odcinając Kierżakowa i Arshawina od podań i wyprowadzając szybką kontrę możemy jednym-dwiama podaniami zostawić za linią piłki nawet kilku rywali, co znacznie ułatwi rozmontowanie rosyjskiej defensywy. Niestety łatwiej to wykoncypować niż wykonać, szczególnie gdy obiektywnie ocenimy zgranie oraz indywidualną klasę poszczególnych zawodników obu reprezentacji.

Zakładając, że raczej nie zdołamy wywlaczyć trzech punktów z Rosją o całą pulę (i tym samym awans) przyjdzie nam powalczyć z reprezentacją Czech. Nie jest to oczywiście tak silna ekipa jak kilka lat temu, ale ich indywidualności nadal górują nad większością piłkarzy, których możemy im przeciwstawić. Braki techniczne możemy odrabiać jedynie przygotowaniem fizycznym i zaangazowaniem, a tych starczyło nam z Grekami na jedną połowę. Niech nas przypadkiem nie zmyli wysoka przegrana Czechów z Rosjanami, gdyż nasi południowi sąsiedzi zagrali zdecydowanie lepszą piłkę niż wskazywałby na to wynik. Ich środek pola prezentował się naprawdę dobrze i jeśli "Pepiki" popracują nad załataniem dziur w obronie oraz zrezygnują z usług będacego najwyraźniej kompletnie bez formy Milana Barosa, to będziemy mieć z nimi bardzo trudną przeprawę. Pomimo braku godnych następców Nedveda (Rosicky to jednak nie ta klasa), Ujfalusiego czy Jankulovskiego klasa czeskich futbolistów jest nadal zdecydowanie wyższa niż naszych graczy. Jedyną formacją w której jesteśmy lepsi jest atak, gdyż Robert Lewadnowski nie ma prawa mieć zadnych kompleksów względem czeskich napastników.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw (a tych drugich jest niestety znacznie wiecej) oceniam naszę szansę na wyjscie z grupy na poziomie 10% (tj. na 10 szans wychodzimy z tej grupy tylko 1 raz). Chciałbym liczyć na coś więcej niż szczęście i powiedzenie głoszące, że "każdy mecz jest inny", ale nasi piłkarze zaprezentowali się z Grekami na tyle słabo, iż wolę się mile zaskoczyć niż robić sobie niczym nie poparte nadzieje. Jako się rzekło - marny ze mnie kibic.

Pozdrawiam i obym się mylił
- Sołtys

SOLTYS
O mnie SOLTYS

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości