Janina Jankowska w Studiu Republiki w rozmowie z Michałem Rachoniem nie kryła oburzenia na autorów książki „ Resortowe dzieci”. Jej oburzenie nie jest niczym nowym, przypominam , że już w styczniu br. Jeremiasz Paliwoda zwrócił uwagę w swoim poście na ataki J.J na nienapisaną jeszcze książkę. Szczególnie atakowana była Dorota Kania. W swoim zacietrzewieniu J.J zachowywała się podobnie jak krytycy książki SB a Lech Wałęsa jeszcze przed napisaniem jej.
Zastanawiające jest jak tak zasłużona dla opozycji osoba, z piękną kartą działalności w drugim obiegu może tak bronić przecież nie dziennikarzy tylko funkcjonariuszy lub komisarzy medialnych. Ma rację pani Leonarda Bukowska pisząc w swoim poście „Oczywiście red.Lis czy Zakowski mogą utyskiwać w swoich programach, zacna Pani Janina (J.) może diagnozować książce brak danych porównawczych, sugerujący tytuł czy niesprawiedliwe ataki na "ludzi przyzwoitych". Pan Kazimierz (W.) może znów zarzucać autorom, że są amatorami i mają obsesje. Nic nie pomoże - po prostu nikt inny do tej pory nie napisał lepszej i lepiej sprzedającej się książki o powiązaniach rodzinnych celebrytów oraz o powiązaniach między mediami i komunistycznymi służbami”.
Pani J.J atakując książkę „Resortowe dzieci” i jej autorów, świadomie lub nie wchodzi w buty Adama Michnika. Przecież A. Michnik mówiąc odpieprzcie się od generała czy generał Kiszczak jest człowiekiem honoru , uwiarygodnił ich. Podobnie jest z panią Janiną Jankowską. Atakując autorów książki, szczególnie Dorotę Kanię, a przypominam , że autorami są również Jerzy Targalski i Maciej Marosz, pani Janina uwiarygadnia „bohaterów” tej książki.
Jeremiasz Paliwoda w swoim poście pisze „Mamy prawo pisać o rodzinach osób publicznych tak jak dzieje się to w całym cywilizowanym świecie. Zakaz pisania o rodzinach znanych osób bez zgody władzy jest cechą państw totalitarnych”, przypominam , że to są słowa ze stycznia 2013 r.
Czasami jest tak , że prawicowi dziennikarze stając się neofitami w salonie muszą ze szczególną gorliwością atakować oszołomów, co pokazuje casus Tomasza Wołka.
Przecież nie jest przypadkiem, że duża część lub nawet większość dziennikarzy wymienionych w książce jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wypowiada się jednym głosem na niektóre tematy atakując i obśmiewając swoich oponentów.
Przecież w książce nikt nie zagląda owym dziennikarzom pod kołdrę, nikt nie oskarża za winy rodziców, to o czym piszą autorzy jest wynikiem kwerendy dokumentów.
W moim poczuciu wartości nie ma mniejszego zła, zło jest zawsze złem a tylko prawda jest ciekawa,
http://lubczasopismo.salon24.pl/jeremiasz/post/480839,kompromitacja-janiny-jankowskiej
http://leonarda.salon24.pl/557217,wycie-paskudnego-re-sortu
Inne tematy w dziale Polityka