alex.sorga alex.sorga
534
BLOG

O Bogu i ewolucji trochę inaczej...

alex.sorga alex.sorga Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
 I.  A więc wyobraź sobie czytelniku uderzenie, w wykonaniu małego meteorytu, po którym znika jakiś kawałek świata…
   
A teraz wyobraź sobie wielkie uderzenie, takie prosto z kosmosu przyniesione wraz z kometą na przykład. Wtedy gdy znika z powierzchni ziemi prawie wszystko.
 
Na odrodzenie się po trzasku małego meteorytu potrzeba w najgorszym wypadku kilka lat, na odrodzenie po uderzeniu komety zazwyczaj kilkadziesiąt, kilkaset lat albo i dłużej.
 
Po uderzeniu meteorytu pozostają wspomnienia o znikniętym kawałku świata. Po zrzucie komety pozostają nam już wspomnienia w postaci wiedzy jaką posiadaliśmy i tego, co po pierwszym szoku, mogliśmy jeszcze zapamiętać. By nie zwariować…
 
Powrót do życia po małej katastrofie jest łatwy. Powrót do życia po uderzeniu komety już nie… To jest zły czas, gdy trzeba budować od nowa, bez żadnej nadziei, że skutki odbudowy zobaczymy za swojego życia. To jest czas, gdy nie ma już naszej ulubionej muzyki, nie ma naszego domu, nie ma netu, może nawet naszych bliskich, nie ma nawet mydła czy grzebienia.
 
Nie ma nic.
 
Jest za to konieczność przeżycia, albo możliwość zginięcia.
 
II.  Wyobraź sobie, że przeżyłeś tylko Ty…
 
Ale to za proste, bo już nie trzeba by było pisać nic więcej.
 
Znasz film „Cast away”? Jeżeli tak, to na pewno wiesz, że w sytuacjach ekstremalnych i piłka jest najlepszym przyjacielem. A gdy piłkę zgubisz… to wtedy cierpieniom nie ma końca…
 
III.  Więc utrudnię ci przeżycie…
 
Przeżyłeś Ty i jeszcze inni. Na szczęście gadacie w jednym języku, więc możecie ustalić co robić. Nie wiecie za to, czy jesteście jedyni na świecie, bo oprócz popiołu i resztek natury nie ma nic. Czasami nawet słońca nie widać.
 
Najważniejsze jest przeżyć noc, żeby was nic nie zżarło. Po to, abyście mogli upolować i zeżreć następnego dnia to, co nie zdążyło zeżreć was w nocy. A to znaczy, że wiecie już jakimi zasadami będziecie się kierować w waszym nowym życiu.
 
Więc spać na otwartej przestrzeni nie będziecie także, tylko poszukacie schronienia, najlepiej jaskini, by żadne czworonożne za wami się nie wślizgnęło.
 
Potem pomyślicie o ogniu, bo tego czworonożne się boją, a i po podgrzaniu smakują lepiej. Ale ognia też nie będziecie trzymać na otwartej przestrzeni, bo wiecie, że niebo ześle deszcz kiedyś i ogień trafi szlag. A jak nie deszcz to pył… coś na pewno spadnie, bo spadało kiedyś. Także przeniesiecie do jaskini, może tej obok i posadzicie przy niej gościa, który będzie pilnował by płomień nie zgasł.
 
Ten gość nie będzie najsilniejszym z grupy, tylko najmądrzejszym i najwięcej wiedzącym. Bo nie przyda się na polowaniu, może tylko zagrozić bezpieczeństwu grupy polującej, gdy da się zjeść. Dlatego silni pójdą polować, słabsi zostaną. I ten gościu zostanie, będzie rysował na ścianach to co pamięta z tamtego świata, będzie pisał własną krwią historie, które pamięta, tylko po to by nie zapomnieć. I po to by móc przekazać innym, bo tęsknota będzie okropnie bolała. I będzie dorzucać drewno do ognia, by to co przeżyło nie umarło. Z czasem dostanie nazwę „szaman”. A może inną.
 
IV.  Po okresie aklimatyzacji w nowych warunkach, życie zacznie normalnieć, a wy będziecie się przyzwyczajać do tego, że nic se ne wrati. Wieczorami będziecie nucić fajną muzykę, którą kiedyś słuchaliście, opowiadać sobie filmy, które kiedyś oglądaliście, wspominać kraje, które zwiedziliście, patrzeć na gwiazdy i Księżyc wiedząc, że kiedyś wasza stara cywilizacja tam była… a może ktoś się uratował przed katastrofą z kosmosu i przyleci po was?
Zawsze pozostaje nadzieja. Będziecie chcieli to przekazać dzieciakom, urodzonym już w nowych warunkach.
 
Tylko jak im to opowiecie? Jak opiszesz telewizor? Że było pudełko, a w nim ganiali ludzie?
 
Dzieciak to kupi bo ma wyobraźnię, ale gdy podrośnie powie, że ściemniasz bo on nawet zrobił pudełko, ale nic w nim nie biega. Jak wytłumaczysz fakt istnienia czarnoskórych, czerwonoskórych i żółtoskórych ludzi, mieszkających w Afryce, Ameryce czy Azji, skoro nawet nie będziesz wiedzieć czy te kontynenty jeszcze istnieją?
 
Ale mając wiedzę, narysujesz na ścianie w jaskini i powiesz, że tak kiedyś wyglądał świat…
 
Bo Ty będziesz wiedział, że to uderzenie przyszło wraz z kometą gdzieś z otchłani Milky Way, ale jak wytłumaczysz, co to jest? Jeżeli za Twojego życia wyjrzy słońce, to i nocą kawałek ramienia tej Milky Way pokażesz. Ale komety nie pokażesz i na kometę nie będziesz chciał czekać, bo masz już dosyć zmian. Wiesz także, że następna tak szybko nie przyleci bo to się dzieje cyklicznie, a nie codziennie. Więc może opiszesz Milky Way jako węża, który poprzez jakieś głupie jabłko, zesłał na ludzi nieszczęście…
 
Ponieważ wasze potomstwo szybciej uwierzy w raj niż w porządek we wszechświecie.
 
Im dalej od katastrofy, wy będziecie coraz starsi i coraz trudniej będzie tłumaczyć młokosom jak kiedyś było.
 
Ponieważ młokosy wyrastać będą już w nowym świecie, bez Twoich wspomnień, za to ze swoimi. Będą inaczej wyglądać, niekoniecznie strzyc włosy i myć zęby, niekoniecznie młokosy będą chciały nosić spodnie. Może wystarczy skóra niedźwiedzia obszyta żyłami. Będą śledzić Matkę Naturę, bo od niej wszystko będzie zależeć…
 
Będą pytać tego gościa przy ogniu, co zrobić by było żarcie, a on im powie, że kiedyś ludzie składali ofiary ze zwierząt i to pomagało… Będzie wiedział, że to nie pomoże, ale ludzie czymś się dodatkowo zajmą, a z czasem może się uda i plony będą lepsze. I wtedy oni będą czcić kogoś innego, będą mieli cel. I nie będą czuć się samotni.
 
Ale przy okazji, gdy żarcia jednak nie będzie, to winę zrzucą na tego kogoś na górze, komu złożyli ofiarę i jego – szamana- nie zjedzą ze złości. Bo każdy chce przeżyć. A gdy będą jednak chcieli go zjeść, to szaman postraszy, że ten na górze może się jeszcze bardziej wściec i zemścić... I może ludzie pomyślą, że za mała ofiara była i ten ktoś się wściekł naprawdę, więc zaczną go przepraszać na wszystkie sposoby.
 
V.  Sposoby będą różne. Albo poprzez prośby, obietnice, a w końcu poprzez więcej ofiar ze zwierząt, albo więcej ofiar z ludzi… a że swoich nie może zabraknąć, to trzeba będzie poszukać innych ofiar wśród innych ludzi…
 
I wtedy da się Bogu krwawe podarunki, a sobie zostawi teren po podarunkach.
 
I tak będzie się po raz kolejny rodzić historia nowej cywilizacji, opartej najpierw na wierze w Matkę Boginię Ziemię, gdyż ona da pożywienie i Ojca Boga Niebios, bo on będzie ją użyźniał.
Potem, gdy ludzie posiądą wiedzę jak panować nad naturą, zostanie tylko mieć nadzieję, że żadna siła tego już nie zniszczy. Kwestią czasu będzie pojawienie się artysty, który spróbuje tę Siłę namalować, a na pewno zrobi to na swoje podobieństwo. Bo przy okazji schlebi sobie…
Gdyż taka już jest nasza ludzka natura.
 
A długo, długo później, gdy wiedza będzie znowu zbliżona do naszej obecnej, będziemy znali atom, będziemy budować Zderzacze Hadronów, gdy będziemy wpływać na siły przyrody poprzez HAARP, być może sami poczujemy się Wielkimi Kreatorami Życia…
 
Nie ma w tym nic złego, na tym polega Rozwój.
 
Ale nie mówmy, że Boga nie ma.
 
VI.  Uszanujemy wtedy tych, których wiara, dała początek przetrwania naszej cywilizacji. Bo dzięki wierze tamtych ludzi, niektórzy mogą dzisiaj mówić, że Boga nie ma. Gdyby tacy znaleźli się po Wielkim Uderzeniu, pewnie nie byłoby dzisiaj nas. Nikomu nawet by się nie chciało przetrwać.
 
Gdyby nie ofiary składane dla tego Boga, niezależnie od tego czy ich śmierć miała wpływ czy też nie na losy ludzkości, też pewnie by nas nie było. Więc ze względu na szacunek dla tych, którzy zostali, przymusem niejednokrotnie, złożeni na stole ofiarnym zachowajmy pokorę. Bo inni myśleli, że On tego potrzebuje.
 
I nawet, jeżeli złościmy się na okrucieństwo stosowane przez ludzi roszczących sobie prawo do przedstawiania się jako posłańcy tego Boga, pamiętajmy, że On nie ma z tym nic wspólnego.
To tylko ludzie, którzy także schlebiają sobie, ale nie poprzez sztukę tak jak kiedyś, tylko poprzez ideologię…
 
I nie wrzucajmy do jednego wora tych, którzy żyją w zgodzie z naturą i jej pierwotnymi, pięknymi zasadami poprzez wiarę, dającą im siły do życia, z tymi, którzy odreagowują swoje frustracje i żądni są krwi w imię igrzysk i niezaspokojonej dumy oraz nudy. W imię własnego interesu wykorzystujący innych dla własnych korzyści.
 
Nie wszyscy są idealni i mądrzy, ale to jak będziemy żyć zależy od nas. Bo jesteśmy kreatorami własnego życia, ale nie jesteśmy bogami i nie mamy prawa kwestionować prawa wyboru innych, ani mówić innym jak mają żyć. Nawet jeżeli wydaje nam się, że mamy rację. Bo staniemy się tacy sami jak ci, których krytykujemy i przeciwko którym występujemy… 
 
 VII. Myślę, że rozumiesz czytelniku sens moich słów. Mam nadzieję, że rozumiesz iż można mieć wielki szacunek do tego czego jeszcze nie możemy pojąć. Bo cud istnienia mojego, Twojego, naszego jest nieodłącznie związany z siłą, której nigdy nie zobaczymy, ale ją możemy poczuć. I na tym pewnie polega mistycyzm słowa „Bóg”, bo cokolwiek to nie jest – temu czemuś zawdzięczamy życie.
 
  alex




 

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Technologie