alex.sorga alex.sorga
786
BLOG

O etyce in vitro...

alex.sorga alex.sorga Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 23
Rozbudza emocje, wyobraźnię i napędza koniunkturę upadłym partiom politycznym w naszym kraju.
 
Czym jest?
 
Metodą zapładniania pozaustrojowego, dającą możliwość posiadania dzieci tym, którzy z jakiegoś powodu mieć ich nie mogą. A którzy domy dziecka omijają szerokim łukiem jako nieodpowiednie miejsce do zaoferowania szczęścia rodzinnego.
 
Na in vitro bazuje teraz i lewica i prawica. Każda z nich ma powody i każda uważa, że ma rację. „Dla in vitro” podobnie jak „dla oraz w imieniu” krzyża, gotowi są urwać łby, licytując się jak przekupy na targu.
 
Dzisiaj problem in vitro dotyczy bardziej aspektu finansowania tej drogiej skądinąd metody. I rząd, zamiast powiedzieć jasno, że nie stać nas na fundowanie społeczeństwu tak ekskluzywnego podarunku, owija w bawełnę i zasłania ideologią.
 
A nie ma takiego powodu.
 
Z punktu widzenia ekonomicznego sprawa jest jasna: przeliczmy jedno in vitro na pompki dla cukrzyków czy też inhalatory dla astmatyków… i widać, że cyfry są na korzyść pompek i inhalatorów. Z chorobami powszechnymi trzeba obowiązkowo walczyć i finansować je na ile jest to możliwe. Zwłaszcza, że coraz częściej dotykają one dzieci. Czyli przyszłość naszego narodu. Posiadanie dziecka jest czymś nieopisanym dla kogoś kto je ma. I jeżeli chce je mieć - będzie mieć zawsze i wychowa tak jak potrafi najlepiej. Bez znaczenia jest czy będzie to „moje”, czy z domu dziecka czy urodzone przez surokatkę. Przykład krajów zachodnich pokazuje, że można pokochać każde i nie jest konieczne oglądanie czy ocenianie stanu zdrowia dziecka czy historii życia jego rodziców. Tam adoptuje się każde: chore, zdrowe, po rodzinie patologicznej, po obcokrajowcach, białe, czarne, kolorowe…
 
I gdy my osiągniemy taki poziom kultury, można będzie wtedy mówić o finansowaniu in vitro u nas. Na razie jest to tylko chęć posiadania „swojego” baby, a nie „czyjegoś”… sierocińce pełne są dzieciaków czekających na szczęśliwy dom, które się tego nie doczekają. Bo u nas czasami lepiej być bez dziecka niż mieć z domu dziecka. I nie grozi nam też wyludnienie z powodu niskiego przyrostu naturalnego. Więc jeżeli mamy już dokonywać wyboru, to zastanówmy się czy może sfinansować jak najwięcej usług medycznych dla żyjących już dzieci niż finansować za te pieniądze narodziny jednego.
 
Oczywiście zaraz pojawią się dwie zwaśnione polityczne strony invitrowego spektaklu. Pojawią się także księża, którzy przypomną sobie czasy nakładania na kogoś anatemy czy wyrzucania ze wspólnoty kościelnej. Jedni i drudzy będą wznosić okrzyki i zacierać ręce na samą myśl o kolejnej polsko-polskiej wojence.
 
Nikt z nich nie zastanowi się o co tak naprawdę chodzi.
 
A chodzi o etykę.
 
*****
 
Nauka zawsze eksperymentowała – bez tego nie następowałby rozwój. I dopóki zamęczamy myszy to wszystko jest ok. albo nam się tak chce wydawać.
 
Ale dzisiaj już nie męczymy myszy, dzisiaj zaczynamy męczyć inne stworzenia: a to zwierzątko z uchem ludzkim się wyhoduje, a to z ……… wszystko oczywiście po to byśmy mogli wykorzystać te narządy do transplantacji czy też do ratowania czyjegoś życia lub wyglądu.
 
I o ile jesteśmy bardzo przeciwni eksperymentom na zwierzętach, to już w przypadku gdy potrzebne będzie ucho (na nich wyhodowane) dla nas, sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Wtedy jest usprawiedliwienie… Ale nie ma usprawiedliwienia dla wyhodowania fosforyzującego kota, który ma służyć nie wiadomo czemu… a został wychodowany ze zwykłej ciekawości, czy będzie w nocy świecić. I tu właśnie zaczyna się nieetyczna sprawa także z in vitro.
 
Część metody pojawi się w postaci dzieciaka, a co z resztą? Czemu będą miały służyć zamrożone zarodki?
 
Nie trzeba być alfą i omegą by nie domyśleć się, że będą miały służyć dla celów naukowych. Gdyby było inaczej nie powstałyby projekty ustaw, które mają bronić praw tych co się jeszcze nie narodzili, że nie można nimi handlować ani za kasę ani za darmochę. Ponieważ dobrze wiemy co może się stać…
 
Dzisiaj mysz nosi na grzbiecie ucho ludzkie, które może się przydać komuś po wypadku.
 
Jutro może do produkcji narządów zostać wykorzystany embrion. Jeden z tych, który czekał w zamrażarce i się nie doczekał, za to dano mu szansę życia jako magazyn narządów.
 
I niech mnie ktoś przekona, że będzie inaczej… że w obliczu śmierci nikt z nas nie sięgnie po wątrobę, serce czy nerki takiego dawcy. I z czasem sam sobie nie zacznie tłumaczyć, że przecież to nie człowiek…
 
alex
 



alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Technologie