Kilka miesięcy temu, w październiku, podobno Andrzej Lepper poszedł do Sakiewicza i zaczął mu się zwierzać. Że się boi o swoje życie, że chce potwierdzić wersję Kaczyńskiego w sprawie afery przeciekowej. Redaktor to nagrał, ale nikomu ani mru mru o tym… a ponieważ nie dostał zgody na opublikowanie - milczał jak zaklęty.
Ale powiedział o wszystkim prezesowi Kaczyńskiemu.
Taki niezależny dziennikarz.
Podobno Lepper chciał ujawnić prokuraturze to co powiedział Sakiewiczowi i podobno nie zdążył. Nigdy nie dowiemy się pewnie, dlaczego Andrzej Lepper czekał aż do swojej śmierci by zdążyć powiedzieć prokuraturze coś co powiedział kilka miesięcy wcześniej Sakiewiczowi.
Masło maślane pewnie pomyślicie…
I macie rację.
Ale co się odwlecze to nie uciecze. Całą wiedzę posiadł redaktor Sakiewicz i… dzisiaj jest na pierwszych stronach gazet jako Facet z Wielką Tajemnicą... a jego zdjęcie jest większe niż newsy, które wyjawił :)
Facet Z Wielką Tajemnicą ma także inne dowody, które Andrzej Lepper ukrył na wypadek swojej śmierci. Wszystko co redaktor Sakiewicz ma, pomogłoby Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale zaszkodziłoby pewnym osobom, które mają wpływy w życiu publicznym lub biznesowym. W słowie „LUB” mieści się pewnie wiarygodność całych taśm Sakiewicza.
Na koniec redaktor Sakiewicz dodał, że tak naprawdę, to w nagranej przedśmiertnie rozmowie, nieboszczyk Lepper zgadzał się z Jarosławem Kaczyńskim.
Po prostu CUD.
Ponieważ sam Lepper bronić się nie może już – w jego obronie wystąpił prezes PiS. Prezes po osłupieniu jakie go dopadło w ostatni łikend, wyszedł wreszcie ze swojej pustelni i zwołał konferencję. Powiedział na niej, że Lepper też chciał się z nim – Jarosławem, pogodzić i już kilka miesięcy temu czaił się poprzez swoich adwokatów na spotkanie.
Ba! Nie czaił się, tylko prosił o spotkanie.
Pewnie do niego nie doszło, gdyż jak pamiętamy Jarosław nie zadaje się z ludźmi o nędznej reputacji, a i warcholstwa nigdy nie toleruje. I mało tego ci, którzy kiedyś jego sojusz z Andrzejem traktowali jako zbrodnię PiS – dzisiaj są niekonsekwentni i mają na bakier z moralnością.
Dlaczego?
Pewnie dlatego, że wyrazili współczucie z powodu śmierci, ale nic o zaufaniu Leppera do siebie nie mogli powiedzieć. Za to on – prezes - współczucia nie wyraził, ale ma dowody, że Lepper chciał się wtulić w ciepłe ramiona prezesa i od dawna o to zabiegał.
Czyli, że zaufanie prezes miał.
I prezes wie niewiele, ale wystarczająco wiele by mieć wiele do powiedzenia w kwestii śmierci przewodniczącego Samoobrony.
Masło maślane pewnie pomyślicie…
Pewnie macie rację.
Od dzisiaj nie będziemy zastanawiać się nad istotą programów wyborczych naszych partii. Nie będziemy wiedzieli skąd prezes weźmie kasę na zasiłki dla rodzin obniżając podatki. Będziemy za to zastanawiać się co jeszcze powiedział, albo czego nie powiedział Andrzej Lepper. Będziemy się zastanawiać kim jest tajemniczy „K”, który przeciekł z informacją i dlaczego nie wiedzieliśmy, że Andrzej Lepper bezpiecznie czuł się tylko w obecności Jarosława Kaczyńskiego.
alex
„Przez ostatni rok wiele się nauczyłem od premiera Kaczyńskiego. Na swoich razach i błędach innych. Dziękuję Bogu, że ostatnią lekcję przeprowadzili nie na mnie”
Pamiętacie kto to powiedział?


Komentarze
Pokaż komentarze (45)