Ile jeszcze tajemnic smoleńskich ujrzy światło dzienne?
Tak jak jeszcze rok temu awanturą zakończył się pochówek prezydenta Kaczyńskiego, tak potem okazało się, że nie do końca było wiadomo, kto w trumnie prezydenckiej leży, a sam prezes Kaczyński zaliczył w grudniu roku ubiegłego paskudną wpadkę. Raz powiedział, że nie zaglądał do trumny, w której rzekomo leżało ciało jego brata. Potem uzupełnił wypowiedź o ważny wątek: zwrócił uwagę na fakt, że prezydent z całą pewnością nie nosił mundurów generalskich i nie był generałem... więc wszystkie szczątki wrzucone do drewnianego pudełka nie należą do Lecha.
Nie będę wnikać w pojęcie słowa "kłamstwo" ponieważ w te klocki prezes jest najlepszy. Interesowało mnie wtedy czy tak naprawdę zaglądał czy też nie zaglądał do trumny.
1. Jeżeli zaglądał to pewnie wiedział, że osoba w trumnie nie jest jego bratem, a skoro twierdził, że brat munduru nie nosił to na bank mogło się nie zgadzać...
2. Skoro nie zaglądał to rozumiem, że tylko proszki mogły spowodować to przeoczenie i decyzję o pochówku kogoś innego na Wawelu. Bo chyba nie wiara prezesa w to, że Ruskie w dobrej wierze uzupełniają trumny. A Tusk na to ze spokojem patrzy...
Cokolwiek nie powiedzieć o zachowaniu prezesa – dało ono początek fali, która ponownie dobiła do brzegów naszej Umiłowanej Ojczyzny i rozpoczyna podtopienie i tak tonącej w niezałatwionych sprawach prokuratury.
Otóż doczekała upragnionego od roku momentu ekshumacji zwłok, córka posła Wassermana. Ponieważ pragnie ona dowiedzieć się na co tak naprawdę umarł jej ojciec, a to z kolei mogłoby podważyć wiarygodność materiału rosyjskiej strony. Co znowu specjalnie nie dziwi, gdyż każdy pisolubny już od kołyski wie, że Ruskie kłamią.
Nie bardziej sceptyczna jest żona po Edgarze Gosiewskim, która stwierdziła, że "nie ma pewności, co tak naprawdę znajduje się w trumnie"… coś tam powątpiewała także pani Kurtykowa...
I tylko czasu pewnie trzeba by zaczęły się jesienne wykopki.
Co będzie gdy sekcja zwłok materiału z trumny Wassermana wykaże, że poseł zmarł na atak serca? Szczerze mówiąc na pewno byłaby to lepsza śmierć niż gruchnięcie z prędkością około 300 km/h o glebę – jednak dla samego nieboszczyka jest to już bez znaczenia. Dla pani Wassermanowej jednak ma znaczenie.
Ma też dla nas.
Z prostego powodu.
Rodzinom ofiar po wielu burzliwych negocjacjach wypłacono odszkodowania i to niemałe. Gdyby okazało się, że poseł Wasserman zmarł na zawał zanim trzasnął o glebę, raczej wątpliwa by się okazała sensowność roszczeń finansowych wobec państwa polskiego. Czy pani Wasserman odda wtedy pieniądze?
Prawnicy spokojnie by się o to spierali, a wynik sporu raczej nie byłby na korzyść córki posła. Twarda ekonomia i twarde prawo.
Małgorzata Wasserman ma obawy, że nie ojca pochowała w miejscu, które odwiedza ze smutkiem. Początek całego horroru z tym kto jest, a kto nie jest i czego w trumnie brakuje, rozpoczął rok temu Kaczyński Jarosław.
Teraz po rocznym tańcu na trumnach, nadszedł czas wykopywania ich i rzucania tym co w nich jest w premiera i Ruskich… kampania wyborcza trwa i ku mojemu zażenowaniu w myśl zasady „po trupach do celu”.
Nawet nie zapytam, co by się działo gdyby samolot spadł do oceanu, a zwłoki pochłonęła woda i rekiny… takie rzeczy się zdarzały i wiemy jak tego rodzaju tragiczne zdarzenia są rozwiązywane.
Jak?
Na pewno nikt nie szuka świeżo nażartych rekinów tylko po to, by im rozpruć brzuchy w poszukiwaniu brakującego kawałka palca, zgodnego z DNA ofiary…
*****
Rok temu, w jednym z moich artykułów została wyrażona obawa iż może się okazać, że będziemy urządzać kolejny pogrzeb byłego prezydenta... Że może się okazać iż jakiś paranoik będzie pałał żądzą wykopywania wszystkich trumien, albo przeorze pola smoleńskie w poszukiwaniu ludzkiego DNA.
Mimo, że były to tylko czarne myśli, nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, że mogą się urzeczywistniać.
A jednak…
alex :(((
PS. Kto ponosi koszty ekshumacji? Budżet państwa czy rodziny ofiar?


Komentarze
Pokaż komentarze (41)