Przedwczoraj kandydat na senatora Krzysztof Rybiński zatrwożył się nad stanem polskiej demokracji i w ramach jej obrony wypuścił coś co szybko zostało nazwane „Aferą naciskową”. Ponieważ Rybiński nie jest znany za bardzo szarym zjadaczom chleba więc by siłę rażenia afery wzmocnić, dorzucił do grona ofiar partię o ładnej nazwie Polska Jest Najważniejsza…
Polska jest najważniejsza zawsze na hasłach i sztandarach, jednak bardzo często o tej ważności decydują prywatne problemy tych ze sztandarami i z dnia na dzień ich problemy stają się problemami całego narodu. Nie wiadomo dlaczego można zapytać, ale przecież wiadomo :)
Pamiętamy niedawną huśtawkę emocjonalną franka szwajcarskiego, który przeszedł taką nerwówkę, że udzieliło się to innym, a niektórym zachowania franka odebrały nawet kilka nieprzespanych nocy.
Przedstawiciele PJN, niejaki Kowal i Jakubiak głośno w tych rozhuśtanych momentach apelowali do premiera i do znienawidzonego Rostowskiego, by coś zrobili a najlepiej franka zamrozili ponieważ kraj się wali, a obywatele przez franka staną się chodzącą biedą z nędzą. Nawet do Komorowskiego apelowali by zwołał Radę Gabinetową ws. finansów państwa… pewnie PJN chodziło o stan finansów państwa Kowal, państwa Jakubiak, którzy kredyty we frankach szwajcarskich mają do spłacenia :)
Ale nie czepiajmy się starych sensacji.
Przedwczorajsze podparcie się ‘Ryby’ PJN-em w Aferze Naciskowej, spowodowało, że Kowal i Poncyliusz nabrali wiatru w żagle i już od wczorajszego rana na czołówkach gazet wisiał przewodniczący PJN. Paweł Kowal opowiadał dziennikarzom, że gdzie tam tylko Platforma… PJN jest tak silne, że szczypali ją z PiS-u też i nawet im grożono. I nie ma to tu to tam… Kowal ma nazwiska i najpierw do Rzecznika Praw Obywatelskich pójdzie, a potem nawet gotów jest iść do prokuratury!
Pewnie w zwrocie „gotów iść” zamknęła się cała wiarygodność Kowala :)
Za to rozpoczęła się tyrada, że autobusy pod urzędy podjeżdżają i ludziska na zjazdy partyjne jeżdżą nimi, że Kowal jeździ na Wschód i patrzy co tam się dzieje, a tam to się dzieje i to nie to co u nas się dzieje, u nas to demokracja umiera, a Tusk obiecał Irlandię, a za Irlandię będziemy mieli Tunezję…
Wieczorem sprawa ze straszeniem już nie była taka oczywista a Afera Naciskowa zaczęła powoli umierać. Szczegóły Afery już nie tak sensacyjnie wyjawił Paweł Poncyliusz. Okazało się, że:
Straszącym okazał się jakiś prezydent miasta, który powiedział, że jego pracownicy mają pracować a nie polityką się zajmować. Bo tak mówi ustawa o służbach cywilnych.
Drugi przypadek dotyczył męża lekarki, która robi specjalizację a że kierujący szpitalem kocha PO, to mąż się boi, że jego ukochana specjalizacji nie zrobi gdy on posłem PJN zostanie. Mniemanie męża lekarki zakwalifikował Poncyliusz do straszenia, a ja proponuję kierującemu szpitalem zrobienie procesiku mężowi pani doktor za zniesławianie w mediach. Bo to, że mężowi lekarki wydaje się, że istnieje ryzyko zemsty, to za mało…
No i trzeci przypadek, którego żona pracuje w jakiejś rządowej agencji, bał się, że żona pofrunie ze stanowiska.
W tym poncyliuszowym wywodzie zabrakło odpowiedzi na pytanie, co jest złego w tym, że jakiś prezydent miasta przestrzega przepisów… Przedstawiciel ludzkiej twarzy dawnego PiS powiedział, że ustawa mówi iż pracownik służb cywilnych nie może należeć do partii, ale startować w wyborach może. Z ramienia jakiejś partii :)
Z tego całego wyborczego bajzlu wyłoniła się kolejna postać walcząca o przestrzeganie standardów i tłumacząca zarazem, że przestrzeganie standardów to zamach na demokrację. Kolejny opozycyjny polityk, który chce nas uszczęśliwić wraz ze swoim ugrupowaniem, obiecując lepszy kraj niż mamy i po drodze taranując istniejące przepisy swoimi interpretacjami.
Lepszy kraj dla kogo?
*****
Jakiś dziwny pech prześladuje małe partie, które nie mogą zebrać swoich kandydatów do parlamentu. Im mniejsza - tym głośniejsza. Przed Palikotem drży Tusk i wszelkie kłopoty z prawem, które Palikota dopadają, są oczywiście pokazem strachu ze strony PO. Obywatele do Senatu nie wepchali na swoje listy kilku znanych osób, a ich przedstawiciel napisał dramatyczne apele w mediach o tym, jak go chcieli przestraszeni od Tuska kupić, ale on się nie dał. I że walczyć trzeba o demokrację :)
Wczoraj do grona wielkich strachów Platforma mogła dorzucić sobie PJN, która jest tak mocna bez Kluzik Rostkowskiej jak mój kot bez mojego psa :)))
Koty mogłyby być córkami Migalskiego i wtedy on – ich ojciec dostawałby na nie 204 euro :)
Ale nie dostanie… Jednak każda kobieta, która będzie miała córcię albo synka dostanie cztery setki polskich złotych od głowy na miesiąc.
Warunek do spełnienia tego szczęścia jest tylko jeden – trzeba zagłosować na Kowala i jego ludzi, a nie na tchórzy od Tuska.
Ponieważ Polska Jest Najważniejsza...
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (5)