Niedawno Julian Assange był ścigany po całym świecie za wiadomości, które wyciekły do mediów, a pokazywały poczynania władz amerykańskich w nie najlepszym świetle. Po wyjawieniu kompromitujących rząd amerykański wiadomości , w odpowiedzi, w prasie pojawiły się newsy, że Assange zgwałcił dwie Szwedki, które przyszły do niego hotelu… pewnie na kawę przyszły, a on je hyc i wyszła brzydka spawa :)
Assange dostał się w ręce prawa, prokuratura nie przedstawiła konkretnych zarzutów, ale na wszelki wypadek odmówiono wystawienia kaucji. Nie wiadomo było za co go sądzić… za gwałt czy za zdradę. Padały hasła, że powinien zostać stracony albo zginąć w zamachu… oczywiście w zamachu terrorystycznym :)
Strona Wikileaks mimo, że wcześniej była blokowana dzisiaj pracuje sobie w najlepsze, Assange siedzi podobno w areszcie, a do prasy wyciekają kolejne sensacyjne wiadomości. O ile ciągle i ciągle były to wiadomości o Amerykanach, wojnach i strzelaniu tak od niedawna możemy cieszyć się newsami na temat naszych rządzących.
Na tapetę rzucono najpierw Annę od Antoniego, najlepszą podobno Minister Spraw Zagranicznych Wszechczasów, ukochaną maskotkę prezydenta Busha – chwaloną i wielbioną na całym świecie… tak przynajmniej brzmiała wersja obowiązująca przez ostatnie cztery lata odkąd Anna objęła funkcję Minister Na Wygnaniu.
Wikileaks podało, że ten cud polityczny Europy Wschodniej, ambasada amerykańska nazwała zdemoralizowaniem, upolitycznieniem i rozkładem. Jakby było tego mało, sposób prowadzenia MSZ przez Annę pracownicy ambasady USA nazwali introwertycznym przywództwem. Z prostego powodu: Anna nie konsultowała z prezydentem swoich poczynań.
Annie pewnie, jakby kto napluł w pysk. Znowu...
Na początku zamarła, a potem powiedziała, że w sumie jakby tak się wczytać w depeszę Wikileaks, to miło takie komplementy usłyszeć i mieć pupę obrobioną przez takie wielkie państwo jak Hameryka. A z prezydentem nie musiała się konsultować ponieważ rozumiała się z nim i bez konsultacji. A sama depesza jest dowodem na kompromitację rządu… rządu Tuska oczywiście i na to, że Tusk nie radzi sobie ze sprawowaniem władzy…
Później wyciekła kolejna depesza, o Antonim tym razem. Otóż według depeszy, Antoni to łowca czarownic i antykomunistyczny podżegacz. I paranoiczny zwolennik teorii spiskowych… jakby tego było mało, skomentowała ambasada zachowania Antoniego jako chęć odegrania się na rywalach z obozu Solidarności.
Antoni na wszelki wypadek także nie komentował tego co powiedziała ambasada...
Oberwał też i Jarosław, że cieniutki, że się nie zna na sprawach polityki zagranicznej, że nie ma żadnej wizji oprócz schizy na punkcie Ruskich i Niemców. I, że ciągnie go instynktownie do Hameryki co mile rokuje i zapewnia możliwość wpływania na jego poglądy dotyczące strategii i scementowania polskiej polityki zagranicznej z interesami USA.
Jarosław też nie skomentował tej depeszy...
*****
Ale w tym całym zaskoczeniu depeszowym, które pewnie utwierdziło prezesa, że ludzie od Michnika są także w amerykańskiej ambasadzie, znalazły się także dobre opinie o lojalnym prezydencie Kaczyńskim, pracowitym wiceministrze MON - Bogusławie Winid, o Kazimierzu Marcinkiewiczu – otwartym i racjonalnym, choć były podejrzenia, że jest tylko figurantem, który będzie musiał ustąpić z urzędu by zaspokoić apetyt na władzę Kaczyńskiego.
Co prawda to prawda :)
Nawet były słowa o Radosławie Sikorskim, który wychlapał gdzieś, że to nie Polska jest koniem trojańskim w Europie tylko inny konik.
Czy chodziło Sikorskiemu o Gazociąg Północny, który zgrabnie omijał Polskę, a który budowany był dzięki porozumieniu kanclerza Schroedera z Rosjanami ?
Myślę, że tak…
W czasie jednoczenia Europy okazało się, że tranzyt gazu ominie Polskę już zjednoczoną. Sikorski, który był w 2006 roku szefem MON w rządzie PiS, nazwał to nowym paktem Ribbentrop-Mołotow i dogadywaniem się Rosjan i Niemców za plecami.
O ile sami obywatele wystawili rachunek ówczesnemu kanclerzowi Niemiec odsuwając go od władzy i wyrażając niezadowolenie z objęcia przez niego stanowiska przewodniczącego w radzie nadzorczej jednego z konsorcjów budujących gazociąg, o tyle dzisiaj depesza z Wikileaks budzi niepokój wśród polityków niemieckich, że zaraz znajdą się jacyś opozycyjni idioci w Bundestagu, którzy zaczną szukać powodów do afery…
Nawiązuję do Sikorskiego by uzmysłowić coś posłowi Hofmanowi z PiS, który wczoraj wyraził głęboki żal, że gdy mowa jest o politykach PiS to jest ubaw w kraju, a jeżeli o Sikorskim to bagatelizuje się problem.
Otóż wypowiedź Sikorskiego tylko pokazuje jakim był on szefem MON. I, że potrafił walczyć o nasze interesy, o których pojęcia nie miała pewnie Anna. Nawet media rosyjskie określiły Sikorskiego jako "energicznego i ambitnego" szefa resortu obrony, który "zyskał już sławę nieprzejednanego przeciwnika rosyjsko-niemieckiego projektu budowy Gazociągu Północnego po dnie Morza Bałtyckiego"…
Co nie zmienia faktu, że ze swojego stanowiska Sikorski został odwołany. Dobry minister został odwołany ponieważ popadł w konflikt z paranoicznym zwolennikiem teorii spiskowych…
Najlepsi z PiS odeszli. Odeszło wielu, którzy kiedyś współtworzyli tą partię. Każde słowo krytyki poczynań Anny czy Jarosława mogło być powodem do wykluczenia. I tak też się stało.
Partię przejęli ludzie z problemami adaptacyjnymi, ludzie z parciem na szkło, ludzie, którzy nawet nie kryją zadowolenia z tego, że ich najgłupsze komentarze mają posłuch wśród elektoratu. Ludzie pokroju Kurskiego, Hofmana, Błaszczaka czy Kempy rzucający oskarżenia na prawo i lewo nie ponosząc praktycznie żadnej odpowiedzialności.
Ubiegłotygodniowy występ Kempy, która oskarżyła rząd za to, że nie pilnuje jej skrzynki e-mailowej wywołał już tylko uśmiech politowania dla oszalałej posłanki, która szybciej mówi niż myśli.
Być może przyzwyczailiśmy się do tego, być może ilość bzdur, którymi zasypują nas posłowie PiS powoduje, że nie widzimy powodu by reagować… bo jak zareagować na słowa Anny, że depesza Wikileaks o jej beznadziejnym urzędowaniu udowadnia kompromitację rządu Tuska?
alex



Komentarze
Pokaż komentarze (4)