alex.sorga alex.sorga
880
BLOG

Szatan...

alex.sorga alex.sorga Polityka Obserwuj notkę 21

Mamy mądrych księży. Jedni szukają Boga poprzez naukę i obserwację nieba nocą. Inni znajdują Boga w pięknie natury tego świata i piszą o tym wiersze. Są jeszcze tacy, którzy swoją wiarę w Boga manifestują w pracy kapłańskiej z młodzieżą czy też w działalności misyjnej wśród wykluczonych. Są też tacy, którzy odpowiadają na trudne pytania, szukają drogi i tłumaczą sens wiary i interpretacji zjawisk opartych na biblijnych wierzeniach.

Niewątpliwie do pereł filozofii teologicznej naszego kraju należy ksiądz Adam Boniecki. Jest kapłanem, który pokazuje nam wiarę dojrzałą, pozbawioną dziecięcej symboliki... pozbawionej dylematów wieku dojrzewania i buntu przeciw Bogu charakterystycznego dla nastolatków. Pokazuje nam inne strony duchowego życia oraz niewidoczne zagrożenia czyhające na nas w chaosie i złudności tego świata.
 
Z drugiej strony mamy księży nieroztropnych, niedojrzałych do roli kapłanów, którzy zatrzymali się mentalnie gdzieś w wiekach średnich i widzą zło tam gdzie kiedyś widzieli je inkwizytorzy. Widzą je w inności, w innym stylu życia, w innym zdaniu na temat wiary i religii. Mają przygotowane kartki z przemówieniem o szatanie stojącym przy kotle z kopytami, ogonem i widłami. Mają swoją wizję Boga jako starca z długą siwą brodą.  Widzą Jezusa w lekko rudawych włosach z niebieskimi oczami…
 
Szatana dostrzegają gołym okiem. Wystarczy, że założy czarne szaty i będzie miał długie włosy. Wystarczy, że spreparuje wokół siebie trochę dymu i wykrzyczy coś w niezrozumiałym języku. Wystarczy, że w rękach będzie trzymał Biblię i potraktuje ją inaczej niż traktuje się książki.
 
Ich szatan. Ich dowód na istnienie zła, które nadchodzi na ziemię. Zła narysowanego tak samo jak kilkaset lat temu. Zła, które w nocy wyrwie nas ze snu – jak dźwięki szatańskiej muzyki. Zła z którym trzeba walczyć by pokazać, że kapłan może wszystko i jako przedstawiciel Boga na ziemi ma nad nim przewagę.
 
Bo dobro zawsze zwycięża.
 
Jedna jest tylko droga do zdobycia przychylności Boga… to droga potępienia innych mimo tego, że Bóg jest miłością. To droga potępienia każdego, kto odważy się mieć inną wizję szatana i zła nas otaczającego. Kto ma inną wizję miłości i miłosierdzia bożego.
 
Bo wróg musi być widoczny i musi być publicznie ukarany. Po to by inni mogli poczuć respekt przed mocą tych, którzy są przedstawicielami Tego Jedynego na naszym świecie. Moc, którą mogą pokazać, a która zapewnia im władzę nad ludźmi - budowaną poprzez strach przed nieokreśloną bliżej karą potępienia… karą odrzucenia i samotności, której tak bardzo się obawia każdy z nas.
 
Takie potępienie pokazuje siłę i buduje autorytet. Autorytet zbudowany na strachu i zgiętych w uniżeniu karkach. Daje poczucie nieomylności, wszechwiedzy i wszechwładzy. Także bezkarności.
 
I tacy też oni są.
 
Bezkarni, głośni, pełni pogardy dla wyimaginowanych wrogów. Są wstanie zburzyć porządek społeczny by pokazać swoją władzę i wpływy. Są w stanie podeptać osobiste relacje człowieka z Bogiem tylko dlatego, że wykraczają poza średniowieczny rysunek.
 
Nazwą to schizofreniczną tezą.
 
Dlaczego?
 
Może dlatego, że sami w niego nie wierzą?
 
Może dlatego, że nie czują bliskości jaka dana jest tym, którzy szukają Boga otwartym, szczerym sercem, a nie darowizną wyżebraną od wiernych. Może dlatego, że już sami wierni nie rozumieją ich zachowania i pozostaje tylko pokaz siły. A gdy to nie pomaga to agresja kieruje się przeciwko tym, którzy nie udzielili wsparcia w świętej wojnie z szatanem. Pozostaje tylko destrukcja i próby burzenia ładu społecznego poprzez nawoływanie do łamania prawa.
 
Szatan jest wśród nas. Codziennie toczymy z nim wojnę i codziennie wybieramy pomiędzy jego słodkim szeptem i trudem bycia dobrym. Ale wiemy, że on jest… widzimy go w naszych słabościach, naszych nałogach, naszej niecierpliwości, niesumienności, a czasem w naszej agresji. Nie musimy go widzieć, ale czujemy, że stoi przy nas dzień w dzień podsuwając najprostsze rozwiązania i obiecując szybkie profity. Nie ma długich włosów, ani nie nosi skórzanej kurtki. Nie ma w rękach mikrofonu ani pomalowanej ciemnymi barwami twarzy. Ale gdzieś jest i mamy siłę z nim powalczyć.
 
A oni?
 
Dokonali publicznego potępienia inności i nie wiedzą, że już są opanowani przez ciemne moce. Że kieruje nimi właśnie szatan wypowiadając ich ustami słowa o schizofrenii, wilku w owczarni, wypominając ludziom przeszłość ich rodziców, wysyłając do specjalisty czy zapowiadając interwencję zwierzchników. Poniżając dorobek zawodowy i przekonując, że czyjaś praca twórcza nie ma żadnej wartości… także wtedy, gdy z pogardą wytykają chęć bycia światłym od chęci bycia zauroczonym ich rysunkiem szatana z wieków średnich. Nie wiedzą, że już dawno zaprzedali duszę diabłu w zamian za dobra materialne i wygodne życie.
 
Ale jak mają dostrzec tego szatana skoro nie ma on kopyt, ogona i wideł przy sobie?
 
A ponieważ go nie widzą - to mówią, że przemawia przez nich Miłosierdzie Boże… że to Słowo Boże. 
 
*****
 
Gdyby szczyty hierarchii kościelnej zajmowali tacy ludzie jak ks. Boniecki, Heller, Twardowski, Lemański, ks. Sedlak czy o. Leon Knabit nie mielibyśmy dzisiaj ani Palikota, ani Senyszyn, ani Rydzyka ani wojen krzyżowych. Nie mielibyśmy awantur o in vitro, związki partnerskie, aborcję czy konkordat…
 
Mielibyśmy rozmowy i szukanie rozwiązań, dyskusje i kompromisy.
 
Ale nie mamy.
 
Mamy za to wieczną wojnę ideologiczną o kształt życia i istnienia. Kształt Boga i Szatana. O władzę i panowanie. Wojnę, w której po jednej ze stron stoi polityka i kościół w jednym szeregu...
 
Bo tak to jest na wojnie: by dzielić łupy, trzeba najpierw się sprzymierzyć z tym, kto łupy ma szansę rozdzielać…
 
alex
 
 

 

 

To była moja refleksja na temat potraktowania księdza Adama Bonieckiego przez biskupa Meringa :(

 

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka