Ciekawość wyciąga z ukrycia odwagę i budzi ją. Ale w większości przypadków ciekawość od razu znika i odwaga musi dalej iść sama. Ciekawość przypomina wesołego kolegę, któremu nie można zaufać i który podpuści cię, ile może, potem w odpowiednim momencie się zmyje. I człowiek sam musi dalej sobie radzić, próbując zebrać się na odwagę. (Haruki Murakami)
Pytania, które zadajemy z ciekawości, czasami przynoszą niespodziewane odpowiedzi, które doczekują się znowu dalszego drążenia. Kim jesteśmy, dlaczego tutaj i teraz, czy to prawda, że… podstawowe pytania, których zadawanie świadczy o tym, że wygrzebujemy się z ram ograniczeń i oczekujemy czegoś więcej niż tylko przyjmowania faktów.
Uczymy się od wczesnych lat swojego życia jak mamy postrzegać świat, jak mamy postrzegać historię. Uczymy się dat i interpretacji zdarzeń. Na tym tle rodzą się antagonizmy spowodowane założeniem, że ktoś był dobry a ktoś inny zły. I mimo tego, że prawdopodobnie jedyną pewną rzeczą jest data i zdarzenie – to już motywy jego powstania stają się różne w zależności od tego kto je opisuje. Tak tworzą się stereotypy, za które niektórzy dadzą się zabić.
Nie ma nic pewnego w dzisiejszym świecie. Nie ma żadnych pojęć, które można by uznać za trwałe. W dobie skoku cywilizacyjnego zaczynają chwiać się podstawy doktryn i teorii, dzięki którym można było dokonywać eksterminacji całych narodów. W dobie nieograniczonego dostępu do wiedzy zaczynają się walić się struktury panującego porządku ówczesnego świata. Zaczynamy zastanawiać się nad całością zjawisk, a to niesie za sobą pytania:
Czy ktoś w imię własnych interesów nie manipuluje nami, wykorzystując naszą skłonność do przyjmowania podawanych faktów za pewnik?
Kto z nas nie zetknął się z sytuacją w szkole gdy podjął się interpretacji wiersza znanego poety i pozwolił sobie na własne przemyślenia, a nie powtórzył tego co wymagał program nauczania? Kto z nas nie widział zaskoczenia na twarzy nauczycielki historii gdy opowiedział na zajęciach o najnowszych odkryciach opublikowanych w periodyku naukowym? Kto nie słyszał o teście przeprowadzonym kilka lat temu dotyczącym poziomu oceny prac maturalnych, do którego przystąpili ludzie ze świata nauki - profesorowie uniwersytetów i naukowiec z PAN? Kto z niedowierzaniem przyjął informację, że ludzie ci nie zdaliby matury dzisiaj ponieważ nauczyciele sprawdzający ich anonimowe prace ocenili je na oceny niedostateczne?
Schematy, w które obowiązkowo nas się wstawia powodują tylko tyle, że albo jesteśmy posłusznymi wykonawcami albo zmanipulowanymi buntownikami mogącymi walczyć w obronie niby nowoczesnej idei, która służy jedynie do negacji i wyśmiania innej.
Takich bojowników widzimy na co dzień. Nie szanują prawa innych do kultywowania swoich poglądów i funkcjonują na zasadzie negacji. Myślą, że są nowocześni, oświeceni i mają rację, ponieważ ktoś nie może im udowodnić, że coś jest - mimo tego, że sami nie są w stanie udowodnić, że tego czegoś nie ma… Zabawiają się w sędziów oceniających poziom wykształcenia i wiedzy podając za autorytety swoich ulubionych naukowców czy tylko swoje własne zdanie na temat tego co kto powinien wiedzieć, a czego wiedzieć nie musi…
Traktują ludzi jak robotników przy taśmie, od których wymaga się tylko automatycznych reakcji ponieważ każda inna reakcja zepsuje doskonały model zniewolenia i zatrzyma proces produkcji.
Żyjemy w czasach gdzie dostęp do wiedzy nie ogranicza się już do komuszego zapisywania się na listę chętnych do posiadania Encyklopedii PWN. I czekania latami na kolejne jej tomy.
Po to dostaliśmy internet by łatwiej nam było znaleźć odpowiedzi napytania, które nas nurtują. Po to mamy nieograniczony dostęp do wiedzy, by nasz kolejny skok cywilizacyjny mógł się stać w czasie krótszym niż jednego pokolenia i by nie trzeba było skazywać swojego rozwoju na dobrą wolę pani nauczycielki, która okopała się na swojej pozycji i potrafi klepać materiał, który nauczyła się trzydzieści lat wcześniej.
Nie jest tajemnicą, że tylko dostęp do wiedzy umożliwia rozwój jednostki czy też społeczeństw. Nie jest tajemnicą, że szkoły będące w rankingu najlepszych nie stawiają na bezmyślne wkuwanie formułek tylko uczą samodzielnego myślenia poprzez poznawanie i wyciąganie wniosków. Nie jest tez tajemnicą, że nie znajdziemy w takich szkołach nauczyciela, który powie swojemu uczniowi „to co się nauczyłeś ma ci wystarczyć”…
Możliwości jakie dostajemy na co dzień by weryfikować nasze poglądy dają nam szansę na wyrwanie się ze skostniałych doktryn czy to religijny czy to antyreligijnych służących ostatnio jedynie do walki. Samodzielne szukanie własnej drogi rozwoju, gwarantuje nam spokój ducha i osobiste relacje z tymi, którzy zgodnie ze stęchłymi zasadami innych mają nami rządzić.
Nie jesteśmy dzisiaj skazani na słuchanie tych, którym się wydaje, że mogą nas do tego zmusić. Nie musimy ślepo uczestniczyć w wojnach i wojenkach ideologicznych tych, którzy uważają się za oświeconych i nowoczesnych i którzy znajdują powód do awantur w każdym słowie, który kojarzy im się ze znienawidzoną ideą.
Mamy wolną wolę bardziej niż kiedykolwiek. Mamy więcej wiedzy niż nasi rodzice. I dzięki temu możemy być bardziej otwarci na inne możliwości poznawania świata. Uczymy się tolerancji i wyrozumiałości dla odmiennych opinii, które stają się dla nas powodem do dyskusji a nie powodem do obrażania i wyśmiewania.
I musimy tolerować także tych, którzy w swojej nowoczesności i światłości chcą nas zepchnąć w obowiązujące, sztywne ramy wyobrażeń i do swoich wyuczonych wojen.
Ale dzięki temu, że musimy ich tolerować widzimy jak bolesne są zmiany, w których oni uważają się za przywódców.
alex





Komentarze
Pokaż komentarze