Czy jesteśmy rasistami?
Absolutnie nie. Co najwyżej zaczaimy się na tych, którzy mogliby według nas być, ale ponieważ kierujemy się miłością bliźniego więc ani nam w głowie nazywanie rasizmem chronienie naszej codzienności przed złymi wpływami i osobami z zewnątrz.
Do tej pory rasizm kojarzył nam się z Ameryką i takimi jednymi w białych kapuckach, którzy nie mieli dość odwagi by wymierzać karę za inny kolor skóry z otwartą przyłbicą. I o ile tamtejsze amerykańskie władze zakazały wymierzania kar za kolor skóry – to moda przypłynęła do Europy i osiedliła się na Starym Kontynencie.
Tam gdzie na ulicach jest kolorowo trudno być rasistą ponieważ nie wiadomo tak naprawdę do kogo ulica należy. Polityka mieszania w kotle wszystkich kolorów skór i języków powinna była wyeliminować z ulic wywyższanie się jednych nad drugimi.
Co innego w naszej ojczyźnie - tak białej, czystej i monotematycznej, że wystarczy kot na smyczy na ulicy by miasto mogło rozprawiać o tak dziwnym zjawisku. A co dopiero widok czarnego… to prawie jakby prosto z piekła wyszedł albo (jak powiedział wielebny ojciec z Torunia) nie umył się skubany…
Ale co kraj to obyczaj i każdy szuka obcych na miarę swoich możliwości. W naszej ojczyźnie może to być - z braku kolorów - KAŻDY BIAŁY z piwnymi oczami, a w sąsiedniej Anglii, ku uciesze niektórych może to być KAŻDY.
I tak jechała sobie biała mama z dzieckiem, wkurzona pewnie, że ona ciemnowłosa i ciemnooka, a jej mały białogłowy i z niebiańskimi oczami. A wokoło kolorowo było, miejscami czarno, miejscami żółto, a miejscami polsko-słowiańsko-wikińsko.
I mama z dzieckiem na kolanach tak się wnerwiła na tą kolorową sytuację, że obfuckowała cały londyński tramlink nazywając Wielką Anglię nieczystą rasowo, pełną fakju czarnuchów, fakju Polaków, że jej Umiłowana Ojczyzna jest fakju dziurą…
Na nic zdały się próby nawiązania szczerego, przyjacielskiego kontaktu z wnerwioną mamą. Mama zwierzęcym instynktem wyczuwała czy ślimaczy się do niej Angol czy fakju czarny czy też fakju polski...
I pewnie nic nie byłoby w tym dziwnego bo u nas nie takie fakju ludzie gadają bez powodu, a i niezgorsze czytamy na forach naszych internetowych. I u nas NIC na takie fakju się nie dzieje.
Więc co w tym dziwnego?
Ano to, że akcja z tramlinka trafiła na You Tube, a tam przyuważyli rozfuckowaną pasażerkę spece w policji. Panowie po damę przyszli i ją zamknęli. Inaczej mówiąc zaaresztowali...
Dlaczego?
Ponieważ wszyscy pasażerowie mają prawo do korzystania z usług bez ryzyka usłyszenia obraźliwych uwag...
A w wersji globalnej brzmi to tak:
Każdy ma prawo do życia i funkcjonowania w społeczeństwie bez ryzyka obraźliwych uwag...
I tak skończyła się historia wkurzonej mamy, która nie mogąc rozwiązać własnych problemów nafakowała innych, Bogu ducha winnych ludzi.
Jaki morał z tej bajki dla naszego białego, czystego i monotematycznego społeczeństwa, które używa sobie także na forach internetowych?
Bądź czujny gdy kłapiesz językiem… gdyż wróg nie śpi...
*
I teraz popatrzcie i nie martwcie się, że to z Londynu - język mówiony jest bardzo prosty w tłumaczeniu :)



Komentarze
Pokaż komentarze (13)