11 obserwujących
94 notki
75k odsłon
  1124   0

JPMorgan - Piraci z Manhattanu


image

Gdy w połowie września br. były już minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki poleciał do Nowego Jorku z dwudniową wizytą, której głównym punktem programu było spotkanie z kierownictwem JP Morgan Chase, z siedzibą przy Alei Madisona na Manhattanie,  wiadomo było, kto jest organizatorem tego spotkania.
 
Polityczno-finansowy PR

 
To Jonny Daniels, izraelski piarowiec urodzony w Londynie, ze służbą w armii w życiorysie ( jednostka spadochroniarzy Sił Obronnych Izraela) i szerokimi kontaktami wśród  amerykańsko-izraelskich polityków. Nie bez powodu więc coraz częściej nazywany jest szarą eminencją Prawa i Sprawiedliwości i jej głównym specjalistą od PR, a także przyjacielem Radia Maryja, które, wg niego, nawrócił z niebezpiecznej drogi antysemityzmu.  
Daniels jest szefem, założonej w 2014 roku  fundacji "From the depths", która realizuje program zbliżenia Polaków i Żydów;  prowadzi też firmę PR-ową, która od maja 2016 roku działa również w Polsce. Pogłoski o pomocy w kampanii wyborczej Donalda Trumpa i jej finansowym wsparciu sam dementuje mówiąc jedynie, że  poznał Donalda Trumpa jako biznesmena i doradzał jego firmie w Izraelu i na Bliskim Wschodzie. I choć zarzeka się, że nie zajmuje go polityka ani biznes, to on zauważył na Marszu Niepodległości nazistów i nawet złożył do prokuratury zawiadomienie „w sprawie "nawoływania do nienawiści na tle rasowym".
Według wicepremiera Morawieckiego, wizyta w NY, choć niespełna 48-godzinna, była bardzo owocna. „Miałem spotkanie z JP Morgan, na którym rozmawialiśmy m.in. o finalizacji ich przedsięwzięcia w Polsce. Ten jeden z największych banków na świecie jest skłonny utworzyć u nas jeden ze światowych ośrodków obsługi biznesowej. To jest szansa na wiele dobrze płatnych miejsc pracy dla inżynierów, matematyków, statystyków, zarządzających kredytami i ryzykiem czy informatyków - mówił w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" minister finansów Mateusz Morawiecki. Dwa tygodnie później, na wspólnej konferencji  ze Stevem Cohenem, Dyrektorem Zarządzającym i Szefem Centrum Korporacyjnego J.P. Morgan w Warszawie ogłosił, że  J.P. Morgan największa instytucja finansowa na świecie, otwiera w Warszawie swoje Centrum Korporacyjne, w którym  pracę znajdzie 3000 osób w ciągu trzech lat.  Celem realizowanej inwestycji ma być utworzenie centrum korporacyjnego, którego działalność będzie odpowiadać na wewnętrzne zapotrzebowanie organizacji w zakresie serwisów korporacyjnych.  Dla celów realizacji inwestycji w Warszawie został zarejestrowany oddzielny podmiot J.P. Morgan Poland Services.
J.P. Morgan jest dziś największym holdingiem inwestycyjnym na świecie, którego aktywa sięgają ponad 2,5 biliony dolarów amerykańskich. Swoje biura ma w ponad 100 krajach prowadząc działalność w ramach pięciu głównych sektorów: Consumer & Community Banking, Corporate & Investment Bank, Commercial Banking, Asset Management oraz Corporate. JP Morgan oferuje zarówno usługi czysto bankowe, jak również zarządzania kapitałem, ubezpieczeniowe i handel surowcami. Jego głównymi klientami są inwestorzy indywidualni i  instytucjonalni, m.in.: państwowe fundusze majątkowe, firmy ubezpieczeniowe, pracownicze programy emerytalne oraz prywatni inwestorzy. Od roku 2000 r. , kiedy JP Morgan połączyła się z bankiem Chase Manhattan, działa jako JP Morgan Chase.
 
Geniusz inwestowania
 

John Pierpont Morgan urodził się 17 kwietnia 1837 roku w Stanach Zjednoczonych, w Hartford w Connecticut, w rodzinie Juniusa Morgana, bankiera i finansisty, oraz lekarki, której brat James Pierpont skomponował w 1875 roku światowy hit Jingle Bells. Ojciec bardzo wcześnie zauważył u syna smykałkę do interesów, dlatego zaraz po studiach w Niemczech zatrudnił go w swej firmie finansowej w Londynie, skąd w rok później, w 1882 r., przenieśli się do USA, kupując, wraz z żoną Fanny, nowy dom przy Madison Avenue na Manhattanie. Niewątpliwym atutem tego domu, który wywoływał podziw i zazdrość nowojorczyków, było to, że był pierwszym prywatnym budynkiem z oświetleniem elektrycznym pochodzącym z własnego generatora, który czerpał elektryczność z siłowni Thomasa Alfa Edisona i jego firmy Edison Electric Illuminating Company, ponieważ kredyt na jej założenie sfinansował bank Morgana. Na drodze do robienia biznesów przez młodego Morgana stanęła wojna. Jak każdy młody Amerykanin dostał wezwanie do wojska, by stanąć w szeregach podczas wojny secesyjnej, ale wykupił się z niej łapówką 300 dolarów i dalej mógł spełniać  marzenia bankowe, swoje i ojca, na miarę rodziny Rotschildów. Swój pierwszy bank założył razem z Anthonym Josephem Drexelem - Bank Drexel, Morgan & Co w 1871 roku, który od 1995 r. przyjął nazwę  JP. Morgan & Co.  Jego reputację zachwiała próba handlu walutami oraz nadzór nad sprzedażą kilku tysięcy starych karabinów, które sprzedawane były armii jankesów. Dalej jednak inwestował. W  linie kolejowe, w branżę stalową, zakładając trust United States Steel Corporation,  który stał się na początku XX wieku największą spółką akcyjną w skali światowej. Ze sprzedaży drożejących papierów wartościowych spółki  pomnożył swój majątek, dzięki czemu mógł realizować kolejne inwestycje – w 1902 roku nabył angielskie linie żaglowców International Marcantile Marine Company, do których należały White Star Line, ze statkami klasy Olympic na czele. Kolejna inwestycja Morgana to przemysł samochodowy. Dzięki wniesieniu do spółki Briscon Motor Corporation 2/3 własnego kapitału, przyczynił się do stworzenia Chrysler Corporation.
Pomnażał swój majątek zyskując poważanie w Stanach Zjednoczonych i tytuł mistrza finansów, a nawet, mimo niechlubnego epizodu z odmową służenia krajowi, stał się bohaterem narodowym, gdy w 1895 roku uratował Stany przed bankructwem kupując znaczną liczbę ich obligacji bankowych. W czasie kolejnego kryzysu w 1907 roku Rząd Roosevelta (nie istniał żaden bank centralny,  który mógłby zaradzić kryzysowi wypuszczając na rynek dodatkowe środki), zwrócił się po pomoc do najpotężniejszego człowieka w USA, J.P. Morgana. Skupując obligacje trustów i udzielając pożyczek bankier przywrócił płynność rynkom i zażegnał kryzys. Miał też swój wkład w rozwój narodowej sztuki, przekazując swoją kolekcje dzieł do Metropolitan Museum of Art., a Amerykańskiemu Muzeum Historii Naturalnej przekazał największy oszlifowany szafir – Gwiazdę Infii o masie 563.32 karatów.
Plotka też głosi, że jako prezes zarządu IMMC Morgan, John Pierpont Morgan powinien znaleźć się na pokładzie Titanica, ale choroba zatrzymała go na suchym lądzie.
Wejście smoka

Zapowiedź Mateusza Morawieckiego, że JP Morgan wchodzi do Polski jest nieodpowiednia i nieścisła. Nieodpowiednia dlatego, ponieważ ogłasza ją premier – polityk, a nieścisła, gdyż JP posiada swoje biuro w Polsce już od 1995 roku, a od marca br. szukała już  nieruchomości dla swej nowej siedziby. W tym roku utworzono też JP Morgan Europe Limited sp. z o.o – oddział w Polsce. Nie jest to więc „zasługa” nowego premiera, który mówi, że „decyzja o ulokowaniu w Polsce jednej z siedzib JP Morgan, największego pod względem kapitalizacji banku na świecie, to wynik zaufania do naszej gospodarki i dowód na to, jak dużą nadzieję pokładają największe instytucje finansowe w rozwój gospodarczy naszego kraju”. Jednak nie oszukujmy się, żadna instytucja finansowa to nie działalność charytatywna i nie ma w statucie zrobienia  nam przyjemności po to, by Polska się rozwijała, ale by na tym interesie zarobić. Morawiecki podczas konferencji powiedział również, że inwestycja JP Morgan może przełożyć się na kilkumiesięczną hossę na warszawskiej giełdzie, zaś dzień przed oficjalnym ogłoszeniem inwestycji JP Morgan wicepremier przekazał opinii publicznej, że prowadzi rozmowy także z następnymi bankami. Chodzi o  Goldman Sachs, tego samego, którego kreatywna księgowość z rządem Grecji spowodowała, że znalazła się ona na skraju bankructwa.
JP Morgan nie jest żadnym bankiem, tylko częścią kryminalnego de facto kartelu „banków inwestycyjnych”, jak Goldman Sachs, co oznacza, że w ogóle nie zajmuje się bankowością depozytowo-kredytową , a operacjami na rynku papierów wartościowych (np. działalnością brokerską, dealerską, pośrednictwem w sprzedaży papierów wartościowych, projektowaniem i handlem finansowymi instrumentami pochodnymi, organizacją własnych i obcych emisji). Amerykański  analityk finansowy Max Keiser o banku JP Morgan i jego prezesie pisze: finansowy pasożyt, zbrodniarz i przestępca, łajdak, złodziej okradający świat, któremu  udowodniono manipulacje LIBOR-em i derywatami, co miało i ma bezpośredni wpływ na wysokość rat kredytów we frankach szwajcarskich. To „frankowicze” powinni pozwać JP Morgan, a także Mateusza Morawieckiego który jako prezes BZ WBK oferował Polakom kredyty we frankach, uwiarygodniając dobry interes własną żoną, która w „jego” banku skusiła się również na kredyt we frankach.
JP Morgan doskonale wyczuł nasz rozwijający się rynek i okazję dla siebie, i choć polityką ma się nie zajmować,  jeszcze sześć lat temu, prognozując wybory parlamentarne w Polsce ocenił, że zwycięstwo koalicji PO-PSL byłoby rozwiązaniem „przyjaznym rynkowi status quo”., natomiast zwycięstwo  Prawa i Sprawiedliwości rynek przyjąłby negatywnie.
 
Pierwsza liga spekulantów

Chociaż  kary dla banków za niedozwolone praktyki są, również w Polsce niczym szczególnym, to jednak JP Morgan jest światowym liderem w tym procederze. W 2007 roku za sprzedaż obligacji hipotecznych, które o mało nie doprowadziły do upadku systemu bankowego w USA, bank zapłacił  13 mld dolarów grzywny, w tym  4 mld to odszkodowanie dla poszkodowanych właścicieli gospodarstw domowych. W 2012 roku JP Morgan, za naruszenie regulacji rynków finansowych zapłacił łącznie 920 mln kary amerykańskiej Komisji papierów Wartościowych, Zarządowi Rezerwy Federalnej, Urzędowi ds. Kontroli Pieniądza oraz  Administracji Nadzoru Finansowego z Londynu. W 2014 za manipulacje derywatami opartymi bezpośrednio o LIBOR zmanipulowanego franka szwajcarskiego.– 337 mln euro kary. Kolejny program JP Morgan, nazwany „synowie i córki” kosztował bank grzywnę w wys. 264,4 mln dolarów, którą zgodził się zapłacić władzom federalnym USA. Polegał on na zwykłej korupcji, zatrudnianiem dzieci i przyjaciół wpływowych Chińczyków i menedżerów wielkich państwowych spółek, by zdobywać lukratywne kontrakty w Chinach. Prawdopodobnie JP Morgan „zawdzięczamy” także wzrost cen cukru na świecie i w Europie, bo jak donosi serwis Bankier w artykule „JP Morgan chomikuje brazylijski cukier”, bank J.P.Morgan (zwany pieszczotliwie „Korsarzem” nie tylko ze względu na zbieżność nazwy z nazwiskiem osławionego pirata, ale i na sposób działań tej instytucji) spekulował ceną cukru. Zakupił prawie milion ton, nie na papierowym kontrakcie, ale rzeczywistego towaru, by w miarę deficytu na rynku sprzedawać  go z dużym zyskiem.
 
A co dla Polski?

Miały być polskie inwestycje i repolonizacja banków, a sprowadzamy giganta bankowego, z kontrowersyjnymi i nie zawsze przejrzystymi działaniami. Analitycy finansowi co do wpływu JP Morgan na polską gospodarkę są podzieleni. Część z nich uważa, że wprowadzenie największej instytucji bankowej do Polski, w dobie globalizacji światowej,  nie jest niczym szczególnym, bowiem ten proces już się dzieje, tylko do europejskich gigantów  typu: Credit Suisse, UBS, HSBC, RBS, BNP Paribas, Unicredit, dołączają ich amerykańscy konkurenci. Uważają też, że jest to dobry PR dla rządu, świadczący o coraz lepszej kondycji polskiej gospodarki, której przyniesie nowe inwestycje zagraniczne i dobrze opłacane miejsca pracy. Przeciwnicy tego stanowiska są bardziej ostrożni, bo choć JP Morgan jest tylko bankiem inwestycyjnym, to nasze banki, prócz działalności podstawowej, również prowadzą inwestycje,  i na tym polu przegrywają z konkurentem o globalnym zasięgu, który  może doprowadzić do przejęcia  rynku w tym sektorze. Mało przekonująca jest również teza o dobrze opłacanych miejscach pracy, bo te 3 tys. zatrudnionych w ciągu kilku lat to jedynie 2% wszystkich zatrudnionych w bankowości w Polsce. A JP Morgan, oferując  polskim pracownikom back office, czyli zaplecze wspierające funkcjonowanie firm, nie jest stabilnym pracodawcą.
Niepokojące jest również to, że JP Morgan nie ponosi żadnego ryzyka inwestycyjnego, będzie operował na GPW, manipulował cenami spółek, dla własnych zysków może doprowadzić  polskie firmy do bankructwa, kusząc inwestycjami uzależni je od fałszywego kapitału, a następnie przejmie lub zniszczy. Poprzez swój wpływ na polityką gospodarczą polski może doprowadzić do jego destabilizacji, spowodowanej chociażby  przerostem kapitału na parkiecie, co zwykle  prowadzi do boomu spekulacyjnego, przerostu inwestycji  czy przegrzaniem  rynku, co jest niebezpieczną prognozą na kryzys. JM Morgan uderzy też w polski eksport zalewając  Polskę towarami zagranicznymi niszcząc polski rynek, głównie małe przedsiębiorstwa rodzinne i choć PKB wzrośnie, Produkt Narodowy Brutto spadnie, to  będzie świadczyć o kryzysie i grabieży polskiego budżetu.
Cezary Mech, były wiceminister finansów jest za, ale ma dwie wątpliwości. – Będzie rozmowa z prezesem JP Morgan, ciekawe, czy premier wspomni od tym, że dokładnie od roku bank ma zasadę, że nie dokonuje żadnych transakcji ze swojego wielkiego bilansu w inwestycje związane z węglem kamiennym. Czy w związku ze specyfiką Polski, zapotrzebowaniem, inną percepcją, to zostanie zmienione – tłumaczył. Dodał, że niepokoi go również stwierdzenie, że „mamy wielki sukces, bo zagraniczny bank przyszedł”. – Przez dwa lata tłumaczyliśmy, że kluczowy jest proces polonizacji. Obawiam się, że przyjdą inne banki, będziemy pomagali, sprzedawali, a zaraz odkupowali – mówił.
Tak więc decyzja  premiera Morawieckiego o postawieniu na inwestycje JP Morgan,  wsparta przez Jonny`ego Danielsa, naczelnego PR „Dobrej Zmiany”, może okazać się dobrą zmianą dla banku, ale niekoniecznie dobrą dla nas, Polaków.

http://naszeblogi.pl/49050-piraci-z-manhattanu
Magdalena Figurska

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka