1 obserwujący
63 notki
61k odsłon
1252 odsłony

500+ na pierwsze dziecko – czyli jak powinna wyglądać inwestycja państwa w rodzinę.

Wykop Skomentuj116

Zastanówmy się nad innymi wydatkami finansowanymi z 500+ (na podstawie badań CBOS z października 2016 roku) deklarowanymi przez rodziców, biorąc oczywiście poprawkę na to, że wydatkami „niepoprawnymi” rodzice raczej się nie chwalili. Badani wskazywali najczęściej na odzież i obuwie (blisko jedna trzecia badanych)...czy można traktować te wydatki jako „inwestycję”? Ale przejdźmy dalej. Na kolejnym miejscu są wydatki na książki i pomoce edukacyjne (przypomnijmy, że od 2018 roku każde dziecko w rodzinie dostaje 300 zł na „dobry start”, a do tego dofinansowanie do podręczników dla dzieci w szkole podstawowej) -(22%) badanych, a co piąty deklarował, że przeznacza pieniądze z 500+ na dodatkowe zajęcia dla dzieci. I tu pojawia się kolejny paradoks. Nauczyciele narzekają na niskie zarobki, rząd oznajmia, że nauczyciele za mało pracują, a tymczasem Z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY FINANSOWANE SĄ DODATKOWE ZAJĘCIA, TYLE ŻE OPŁACANE ZA POŚREDNICTWEM RODZICÓW. Czy to ma jakiś sens? Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te kwoty BEZPOŚREDNIO DO SZKÓŁ, BY W SZKOLE, W RAMACH GODZIN DODATKOWYCH, WYRÓWNAWCZYCH (mniejsza o nazwę) REALIZOWAŁY POTRZEBY DZIECI? Byłoby taniej, w lepszych warunkach (szkoła, małe grupy) i z lepszymi efektami (dzięki znanemu psychologom zjawisku facylitacji – pracy w grupie). O rozładowaniu napięcia w środowisku nauczycieli już nawet nie wspominam. Wydaje się, że bezpośrednie, dodatkowe wydatki publiczne w edukację mają same zalety. Dlaczego więc rząd brnie w pośrednie „inwestycje w rodzinę” za pomocą 500+ na pierwsze dziecko?

Kolejny przykład? Wydatki na leki, leczenie, dentystę w ramach 500+ deklarowało około 15% badanych (badania CBOS), a w tym czasie W SZKOŁACH NIE MA ZAPEWNIONEJ OPIEKI DENTYSTYCZNEJ ANI PIELĘGNIARSKIEJ. SFINANSOWANIE JEDNEJ WIZYTY ROCZNIE DLA 5 MLN DZIECI W WIEKU SZKOLNYM KOSZTOWAŁOBY ŁĄCZNIE 500 MLN ZŁ (średnio 100 zł na ucznia – upraszczając. W kolejnych latach byłoby to znacznie mniej). TO JEDNA TRZECIA WARTOŚCI PROGRAMU „DOBRY START” I WYELIMINOWANIE JEDNEGO Z PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH (próchnica wśród dzieci). DLACZEGO PiS TEGO NIE ROBI? Dlaczego rząd transferuje pieniądze do rodzin, które mogą pozwolić sobie na inwestowanie tych pieniędzy w obligacje, nie rozwiązując równocześnie problemów ludzi ubogich? Czy ubogie dziecko na wsi, nawet jeśli dostaje 500+, stać będzie na wizyty u dentysty? Z resztą gdzie ma go szukać? Na tym przykładzie widać jak nieracjonalne są „inwestycje” polegające na przelewach gotówki ZAMIAST OFEROWANIU POWSZECHNYCH USŁUG, KTÓRE W PRZYSZŁOŚCI PRZYNIOSĄ SPOŁECZEŃSTWU RZECZYWISTE KORZYŚCI LUB OSZCZĘDNOŚCI. Proszę sobie przypomnieć jak reagował rząd gdy przedstawiciele osób niepełnosprawnych domagali się 500 zł "żywej gotówki" w trakcie strajku w Sejmie. Odpowiedzią - racjonalną moim zdaniem - było zapewnienie dostępu do usług niezbędnych osobom niepełnosprawnym (rehabilitacja, transport, materiały medyczne) - dlaczego w zatem, w tym przypadku,  rząd "brnie" w 500+ na pierwsze dziecko? Czy istnieją jakieś inne powody poza politycznymi?

Podsumujmy: 500+ na pierwsze dziecko a także w tej części, która trafia do kolejnych dzieci w rodzinach osób najbogatszych nie jest „najlepszą” (delikatnie mówiąc) formą inwestycji w rodzinę . Inwestycją w rodzinę byłoby:

- zainwestowanie w szkolne zaplecze kuchenne tak, by każde dziecko mogło zjeść ‘zdrowy obiad’ w szkole,

- zainwestowanie w dodatkowe zajęcia w szkołach, te zastępujące korepetycje jak i rozwijające zainteresowania dzieci: sportowe, artystyczne, techniczne (informatyczne), językowe (niekoniecznie muszą odbywać się w szkołach - mogą to być szkoły językowe) , pozwalające na rzeczywiste wyrównywanie szans,

- zainwestowanie w dostęp każdego dziecka do usług dentysty i usług pielęgniarki/higienistki w szkołach ,

- utworzenie funduszu stypendialnego dla uzdolnionych dzieci z domów rodziców ubogich, których nie stać na studia (na wsi poważne wydatki na szkołę zaczynają się od szkoły średniej: dojazdy, stancja, obiady). W takich rodzinach nie ma możliwości „odłożenia” pieniędzy na studia. Inwestycja W TE DZIECI TO BYŁABY RZECZYWISTĄ INWESTYCJĄ W PRZYSZŁY ROZWÓJ,

- w Polsce nagminnie stosuje się antybiotyki w przypadku infekcji wirusowych. Biorą je także dzieci. Jest to bezsensowne z punktu zdrowotnego jak finansowego. „Inwestycją w rodzinę”, korzystną dla budżetu i podatników, byłoby finansowanie z budżetu badania poziomu prokalcytoniny, by rozwiać wątpliwości czy wypisywanie i zażywanie antybiotyków ma sens. Byłaby to oczywista oszczędność finansowa i zdrowotna,

Przykłady działań rzeczywistych a nie pozornych „inwestycji w rodzinę” można oczywiście mnożyć. Można też o nich dyskutować. Pytanie: czy obecnej władzy rzeczywiście chodzi o dobro rodzin czy (przede wszystkim) o...zwycięstwo w najbliższych wyborach?


Wykop Skomentuj116
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo