Kiedyś płaciliśmy tzw. podatek drogowy: słusznie został doliczony do ceny paliw. Teraz nie płaci się od samego faktu posiadania pojazdu, tylko jakiś procent ceny zatankowanej benzyny - czyli podatek obciąża kierowcę proporcjonalnie do zużycia drogi, jakie powoduje. Jest to regulacja słuszna; niestety naiwnością było sądzić, że te pieniądze będą przeznaczone na budowę i remonty dróg. Już wkrótce władza poinformowała, iż pieniądze z dawnego podatku drogowego wspomogą kolejowe "Przewozy Regionalne".
Od kilku lat nic na temat tych niemałych pieniędzy nie słyszę. Najprawdopodobniej władza uznała, że lepiej nie informować społeczeństwa - szybciej zapomni. Podejrzewam, że wszystko zgarnia budżet i dalej "wspomaga" te sektory gospodarki narodowej, które generują straty.
Tego typu wspomaganie, to mniej więcej tak jakby łupić dobrego gospodarza z zysków i dawać te pieniądze drugiemu, który ma ciągle straty i nic nie robi by ten stan zmienić (bo przecież nie musi - dostanie te pieniądze, które wypracował sąsiad). W sumie gospodarka tych dwóch jest dwa razy mniej wydajna niż mogłaby być w warunkach gospodarki rzeczywiście liberalnej, a nie postkomunistycznej, jaka powszechnie u nas obowiązuje.
Ten wywód (trochę uproszczony i trochę naciągany) dedykuję naszemu "liberalnemu" rządowi. Brak infrastruktury drogowej, na odpowiednim poziomie powodował w przeszłości, że intratne, ogromne inwestycje zagraniczne nie były lokowane w Polsce, tylko np. w Słowacji.
Od kilku lat nic na temat tych niemałych pieniędzy nie słyszę. Najprawdopodobniej władza uznała, że lepiej nie informować społeczeństwa - szybciej zapomni. Podejrzewam, że wszystko zgarnia budżet i dalej "wspomaga" te sektory gospodarki narodowej, które generują straty.
Tego typu wspomaganie, to mniej więcej tak jakby łupić dobrego gospodarza z zysków i dawać te pieniądze drugiemu, który ma ciągle straty i nic nie robi by ten stan zmienić (bo przecież nie musi - dostanie te pieniądze, które wypracował sąsiad). W sumie gospodarka tych dwóch jest dwa razy mniej wydajna niż mogłaby być w warunkach gospodarki rzeczywiście liberalnej, a nie postkomunistycznej, jaka powszechnie u nas obowiązuje.
Ten wywód (trochę uproszczony i trochę naciągany) dedykuję naszemu "liberalnemu" rządowi. Brak infrastruktury drogowej, na odpowiednim poziomie powodował w przeszłości, że intratne, ogromne inwestycje zagraniczne nie były lokowane w Polsce, tylko np. w Słowacji.