Premier Tusk nagminnie używa drugiej osoby w liczbie mnogiej, gdy zwraca się do szerokiego audytorium, np. do posłanek i posłów w sejmie. "Wy", względnie domyślnie: "Wyginiecie jak dinozaury", "rozumiecie", "myślicie" itd.
Premier Tusk nie zna słowa "państwo" (nie w znaczeniu - organizacja narodowa, lub wielonarodowa, tylko w znaczeniu :"Państwo Kowalscy", "proszę Państwa" - przy zwracaniu się do zgromadzonych słuchaczy).
Wystąpienia premiera Tuska w istocie zbliżone są do stylu dyktatorskiego; "co wy sobie myślicie?". albo do stylu partyjnego - "Wicie, rozumicie, to wykonujcie".
Forma zwracania się do ludzi, praktykowana przez premiera Tuska jest charakterystyczna dla ludzi nieobytych, niewychowanych, obracających się w sferach o niskim poziomie kultury.
Premier Tusk nie prezentuje języka przyjętego w przyzwoitym towarzystwie, przyjętego powszechnie wśród polskich elit począwszy od króla Piasta.
Sposób zwracania się do zgromadzonych ludzi przyjęty przez premiera Tuska jest niegrzeczny, ustawia słuchaczy, jako podporządkowanych władcy, który w stosunku do nich nie musi się wysilać na zbędne konwenanse.
Pozostaje pytanie, czy premier Tusk czyni tak celowo (za podpowiedzią pijarowców), aby przygotować narodek do dyktatury - (wzorce na wschodzie), czy wynika to z braku okazji do przyswojenia sobie jakichkolwiek manier? Manier, które nabywa się u nas w Polsce bezwiednie i przeciętny gimnazjalista ma je przyswojone w stopniu przewyższającym maniery "naszego" premiera.
Premier Tusk ukończył podobno historię na uniwersytecie; taki absolwent kiepsko świadczy o uczelni; być może nabyte ujemne stereotypy są tak silne, że żadne studia nie są w stanie ich wyeliminować.
Do prezydenta Komorowskiego też w żadnej mierze nie pasuje okereślenie "arbiter elegantarium".
Można zrozumieć zadowolenie Rosjan, kiedy gensekiem został Chruszczow - ziściło się odwieczne marzenie prostego ludu: "Mużyk na carskim tronie". Nie mogę jednak zrozumieć dziwnego upodobania Polaków do wszelkiego rodzaju nieuków, magistrów-oszustów, magistrów dwytygodniowych, ludzi pozbawionych manier i kindersztuby. Przepraszam, jest jednak wyjątek (świadczący o tym, iż czasem jednak Polacy potrafią zerwać z tym dziwnym upodobaniem) - wtedy gdy na prezydenta Państwa wybrali Lecha Kaczyńskiego.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)