Po posiedzeniu Rady Europejskiej 12 - 13 grudnia 2002 r. na której ostatecznie został zakończony proces akcesyjny, w wyniku czego m.in. Polska została wpisana w skład UE - premier Miller urządził w gmachu URM uroczystą galę. Stroje były wieczorowe, sporo smokingów; gościem specjalnym był Adam Michnik - rozchełstany, bez krawata...
Podczas uroczystości odznaczania przez prezydenta zasłużonych dla transformacji ustrojowej - pojawił się w pałacu namiestnikowskim Adam Michnik - w koszuli i w kapciach.
Czy my, Polacy czegoś nie wiemy, o czym wiedział premier Miller, o czym wie prezydent Komorowski. Jedynym wytłumaczeniem jest to, że są nominalne władze w Polsce i jest rzeczywisty władca. Ten ostatni jest tak ważny, że nawet nie musi zachowywać pozorów, poprzez swoje nonszalanckie zachowanie uświadamia marionetkom, jakie mają miejsce w stadzie. Mniej horrendalnym wytłumaczeniem byłoby przymykanie oczu na niestosowność zachowania "gościa" na salonach - ze względu na zabieganie o przychylność "czwartej władzy". Trochę w ostatnim czasie tej władzy Michnik utracił - myślę, że nawet wiecej niż trochę.
W dalszym ciągu tolerowanie na oficjalnych państwowych uroczystościach redaktora - zachowującego się jak brat-łata na imieninach u szwagra - jest dla mnie zagadką.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)