Pakt (traktat) finansowy, który ma powstać w wyniku porozumienia zawartego na posiedzeniu Rady Europejskiej (projekt paktu dostał się już do publicznej przestrzeni), spełnił na pewno jedną pożyteczna rolę - mianowicie - zaktywizował społeczeństwo - chyba nie tylko polskie, pobudził do dyskursu na ekonomiczne tematy, zatem spełnił rolę edukacyjną.
Obawiam sie jednak, że pożytek z tak zaplanowanej operacji naprawy finansów strefy euro - kończy się właśnie na błogosławionym pobudzeniu do myślenia ludzi, którzy zaczynają uświadamiać sobie, jak krążą ich pieniądze. Zastrzyk dalszych 200 mld. euro dla zadłużonych państw strefy euro, to tylko dalsze odkładanie rzeczywistej terapii, to kupowanie sobie kilku miesięcy, może tylko tygodni spokoju na rynkach finansowych. Ze strony tych rynków nie widac zresztą żadnego entuzjazmu, nauczyły sie już dawno reagowac na fakty, nie na zapowiedzi.
Sa dwa powody, z których wynika niezbicie, iż planowane działania są niesłuszne i nieskuteczne.
Po pierwsze - przyczyną pojawienia sie kryzysu finansowego w niektórych państwach strefy euro jest grzech pierworodny przedsięwziecia przyjęcia wspólnej waluty. Wielce skomplikowane i precyzyjne zasady działania EBC, który miał dbać o wartość waluty, nie dopuscić do jej dewaluacji - paradoksalnie stworzyły dwie luki, które znakomicie zostały wykorzystane przez dwie strony sprawy. Jakież to dwie strony? Otóż, to międzynarodowe wielkie banki i społeczeństwa (oraz rządy) państw niefrasobliwie korzystajace z możliwości "dolce far niente". Banki z przyjemnością kupoway obligacje państwowe z dużą rentownością np. 6 - 7 %, zamiast np. niemieckich (z rentownościa 2 %). Zdawały się przymykać oczy na fakt, iż wysoka rentowność wynika z wysokiego ryzyka. Beztroskie rządy sprzedawały swoje obligacje i ich nowa waluta nie dewaluowała sie z tego powodu; miały pieniądze, by kupować sobie głosy różnych grup społecznych; ludziom wiodło sie wspaniale; ich waluta była mocna, można dużo kupić - niewiele pracując.
System euro POZBAWIŁ PAŃSTWA MOŻLIWOŚCI STOSOWANIA MECHANIZMU INFLACYJNEGO. Możliwe jest oczywiście zastosowanie tego mechanizmu do całej strefy, poprzez emisję euroobligacji; skutkowałoby to jednak wzięciem na swoje barki długów przez państwa uprawiajace poważną politykę finansową - praktycznie przez Niemcy. Trudno się dziwić, że na takie rozwiazanie Niemcy się nie godzą.
Są zatem dwie strony winne zaistniałej sytuacji i one powinny go rozwiązać. Alternatywą inflacji, która mogłaby doprowadzić do sanacji chorych finansów - są cięcia przywilejów, pensji, emerytur itp. Z natury rzeczy trudne do zaakceptowania przez społeczności. Są jeszcze głębokie kieszenie ludzi posiadających pieniądze, a np. we Włoszech takich prywatnych pieniędzy wystarczyłoby z nawiązką. Oczywiście mineły czasy komunistycznego sekwestru, ale pewne działania są możliwe - np. bogaci Szwedzi dobrowolnie płacą więcej niż wynikałoby to z podatkowych regulacji - wychodząc z założenia że opłaca się im mieć dobrze funkcjonujące państwo.
Z drugiej strony - banki muszą sie pogodzić z tym, że nie uzyskają spodziewanych zysków i muszą skonsumować założone kredytowe ryzyko (które w normalnej działalności banków zawsze istnieje).
Rozwiązanie problemu jest tylko jedno - dwie strony sprawy muszą wynegocjować swoje udziały w poniesieniu kosztów te swojej działalności; banki częsciowo umorzyć długi, częsciowo rozłożyć ich spłatę na dłuższe raty, wszystko to pod warunkiem rzeczywistego zaciśnięcia pasa przez narody żyjące przez całe lata ponad stan. Oczywiście, na przyszłość muszą być wprowadzomne ostre mechanizmy dyscyplinujące, które nie dopuszczą do powtórzenia się dzisiejszej zapaści.
Proponowana zrzutka jest nieskuteczna, gdyż tylko zapewni chwilowe możlwości spłacania długów,ale ich praktycznie nie zmniejszy (musiałaby być wielokrotnie większa), jest niemoralna, gdyż polega na zapłaceniu długów zawinionych przez kogoś innego, ponadto przyzwyczaja strony nie będące bez winy w poczuciu rozkosznego braku odpowiedzialności.
Na koniec, przypomnę, że Polska też zawiesila swoją wypłacalność u progu ustrojowych przemian. Banki- wierzyciele państwowe - częsciowo długi umorzyły, częsciowo rozłożyły spłatę na dłuższe raty, banki prywatne też rozłożyły spłatę długów. W takich warunkach Polska wyszła stopniowo z tych starych długów. Była jednak inna sytuacja moralna; Polacy tych pieniędzy nie przejedli, Polska była zniszczona w II Wojnie Światowej, jak żaden kraj, pozbawiona reparacji wojennych, później porzucona przez zachodnie mocarstwa pod jarzmo drugiej okupacji...
Solidarność międzynarodowa, na jaką powołuje sie premier Tusk - nie może być w tym wypadku drogowskazem działania; nie ma groźby głodu, czy nawet niedostatku, jest tylko kwestia obniżenia standardów życia, dostosowania ich do rzeczywistych możliwości. Pieniądze z funduszu spójności, jakie otrzymujemy wynikają z przyjętych w UE zasad, jeżeli te zasady da sie przyłożyć do Włoch, czy Grecji - wówczas bez mrugnięcia okiem będziemy płacili na ich rzecz; to opłacalna dla wszystkich operacja.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)