Śmierć pięciu naszych żołnierzy w Afganistanie pobudziła narodową wrażliwość; były reportaże, uroczyste mowy, pożegnanie i powitanie przywiezionych ciał na lotnisku w kraju. Wystarczyło na kilka dni, tylko kilka dni dyskusji; ktoś zdążył skonstatować, iż naszą narodową specjalnością stają się uroczyste pogrzeby. Niektóre tylko media zauważyły jeszcze jedną śmierc polskiego żołnierza; nie poległ sierż. Biskup na polu walki, lecz w szpitalu w Ghazii - na posocznicę. Nie został przewieziony do super wyposażonego szpitala US do Bagram. Właściwie nie pojawiła się w mediach informacja o 80 osobowym naszym patrolu, któremu w pobliżu miejscowości Zana Khan groziło zamarznięcie. Na wysokości ponad 3000 m. gwałtowny mróz uniemożliwił żołnierzom lądową ewakuację; polskie śmigłowce nie doleciały; doleciały amerykańskie. Żołnierze z odmrożonymi kończynami i oznakami hipotermii zostali odwiezieni do bazy... Miało to miejsce w przeddzień wybuchu miny-pułapki, w wyniku czego zgineło 5 zołnierzy.
A la guerre, comme la guerre - jak mawiają Francuzi. Na wojnie, w której jedna ze stron przestrzega praw wojennych, a druga nie - ta pierwsza stoi na przegranej pozycji. Dlaczego strona okupujaca Afganistan godzi się na taką sytuację? Myślę, że nie do końca sojusznicy są przekonani, czy uczestniczą w wojnie sprawiedliwej. Ponadto - żadna współczesna armia cywilizowanego świata nie chciałaby uprawiać bandyckich sposobów walki, czy też bandyckich sposobów okupacji.
Rzecz w tym, by nawet w takich niesprzyjających okolicznościach, na wojnie w której uczestniczymy w imię sojuszniczej solidarności - szanować żołnierską krew, minimalizować ryzyko. Wszyscy niby o tym wiedzą, ale robi sie niewiele, by taki stan osiągnąć. Zwrócił na to uwage swoją głośną dymisją gen. Skrzypczak - "dajcie nam sprzęt i uzbrojenie". Niestety, jak dotad - nie dali.
Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie składa się z tzw. elementów kinetycznych operacyjnych, niekinetycznych operacyjnych i innych nie podległych dowództwu operacyjnemu. W skład elementów kinetycznych wchodą dwa Zgrupowania Bojowe (bataliony) - "Alfa" i "Brawo", Grupa Rozpoznawcza, Samodzielna Grupa Powietrzna i kompania ochrony.
Owe dwa bojowe zgrupowania posiadają na swoim wyposażeniu polskie i amerykanskie pojazdy bojowe spełniajace warunki tamtejszego pola walki. Nie posiadają jednak nowocześnych urządzeń do wykrywania min (wojska US takie mają). W planach było ich pozyskanie; jak ta sprawa jest ważna - pokazuje ostatnie działanie miny-pułapki.
Są jednak jeszcze dwa czynniki, które mogłyby znaczaco (a nawet decydująco) wpłynąć na podwyższenie poziomu bezpieczenstwa naszych żołnierzy. Mianowicie, mam na myśli osiagniecie znaczącego udziału lotnictwa w naszym kontygencie. Być może nie dotarłem do aktualnych informacji; mam jednak wrażenie, ze nie myle się bardzo, sądząc z efektów działania naszj flotylli powietrznej. Do miejsca wybuchu bomby-pułapki gdzie zgineło 5 naszych żołnierzy też nie dotarły polskie siły powietrzne szybkiego reagowania; dotarły amerykańskie.
Czy w dalszym ciagu mamy w Samodzielnej Grupie Powietrznej tylko 4 śmigłowce Mi 17 i 4 Mi 24 (2 smigłowce MI 24 straciliśmy w br.). Co z zapowiadanymi od dawna bezzałogowcami? (Niewielkie, o słabych możliwosciach "Orbitery" - to stanowczo za mało. Zapowiadany zakup 30 śmigłowców Mi 24 w Rosji, to też nieporozumienie; predzej czas naszej misji w Afganistanie dobiegnie końca, niż te śmigłowce osiagnęłyby zdolność bojową.
Udział lotnictwa w naszym kontygencie powinien być zwiększony co najmniej pięciokrotnie i powinno być wyposażone w nowoczesny sprzęt, nie czterdziestoletni - radziecki.
Drugim ważnym czynnikiem podniesienia poziomu bezpieczeństwa naszego kontyngentu wojskowego jest odpowiednie rozpoznanie. Pozyskanie kontaktów i informatorów, to przede wszystkim kwestia pieniędzy.
Wszystko wskazuje na to, że sprawy warunkujące bezpieczeństwo naszych wysłanych wojsk zależą od pieniedzy. Nasuwa się nieodparcie myśl, że rządzący oszczędzają pieniądze na tę wojenną akcję, ale nie myślą oszczędzać krwi żołnierskiej. Powinniśmy pokazać naszym sojusznikom, iż Polska wywiązuje sie ze swoich zobowiazań, ale nie powinniśmy pokazywać swojego dziadostwa. Na tym polu moglibyśmy ugruntować naszą pozycję w miedzynarodowych układach solidniej niż poprzez szastanie naszymi walutowymi rezerwami na wątpliwe ratowanie nie swoich chorych finansów - zresztą znakomicie mniejszym kosztem.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)