Janusz40 Janusz40
1355
BLOG

Mamy premiera dobrze widzianego na europejskich salonach

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 20

               Może w końcu stanie się dla wszystkich jasne, do czego prowadzi polityka gospodarcza rządu. Polacy (w dużej mierze) kupowali piękne opowieści o wspaniałej kondycji finansowej państwa. Premier powtarzał jak manrtrę informację, iż przyrost PKB w Polsce jest najwyższy w UE. O innych wskaźnikach makroekonomicznych  - panowało dyskretne milczenie. Nikt z obozu władzy nie wspominał o bezrobociu (prawie 12 %) o zadłużeniu państwa (na granicy progu ostrożnościowego), o deficycie finansów państwa (przeszło dwukrotnie przekraczajacym próg), o rentowności naszych obligacji państwowych (średnio 5%). Łatwo wyliczyć, ze przy długu 800 mld. zł. - jego roczna obsługa to 40 mld. zł. O palącej potrzebie przeprowadzenia niezbednych strukturalnych reform mówiła głównie opozycja i niezależni eksperci ekonomiczni.

               Po wygranych wyborach - skończyły sie piękne opowieści. Premier Tusk w swoim ekspose odsłonił przed narodem potrzebę zaciskania pasa, oczywiście potrzeba wynika z opłakanego stanu finansów państwa. Z rozbrajająca szczerością, wyznał w programie telewizyjnym, że nie mówił tego przed wyborami, gdyż należało je wygrać. To taka filozofia obliczona na naiwność słuchaczy i usprawiedliwienie swojego zachowania. Pytanie brzmi - dlaczego rząd pod jego kierownictem zmarnował 4 lata poprzedniej kadencji nie przeprowadzajac żadnej sanacyjnej reformy?

               Wszyscy już chyba widzą, jak owa potrzeba zaciskania pasa wygląda w wykonaniu obecnej władzy. Drożeją podstawowe surowce i usługi (paliwo, energia elektryczna), likwiduje się ulgi na ubranka dziecinne, także te, będace w gestii samorzadów - podatki gruntowe, podatki od wieczystej dzierżawy, opłaty za wodę i dostarczane ciepło itp. Zapowiadana reforma KRUS ogranicza się, jak można zaobserwować, do zgoła kosmetycznych zmian (góra rodzi mysz). Podniesienie granicy wieku przechodzenia na emeryturę napotyka na protesty koalicjanta, który dostrzegł tu możliwość zbicia politycznego kapitału. Zamrożenie płac już z założenia miało wyjątki i dalej niektóre potężne grupy zawodowe walczą o wyjatek dla siebie (w ubiegłym roku wygrał dla siebie podwyżki płac pion prokuratorsko-sędziowski). Z zamrożeniem płac doskonale radzą sobie zatrudnieni zarówno w sektorze państwowym, jak i samorządowym (już dawno wymyślono instytucję premii i nagród - nazwa apanaży nie jest wszak sprawą istotną). Kominy płacowe (szczególnie w samorzadach) mają sie doskonale.

               Premier zapewniał, że emerytury i renty beda waloryzowane; teraz rząd spokojnie debatuje nad wysokością "waloryzacji kwotowej". Rząd (jak mówił Korwin- Mikke) rżnie głupa; równa kwota - nie jest żadną waloryzacjaą - to pmylenie pojęć. Ponadto, można sobie wziąć jakąś tam sumę z sufitu - np 10 zł.i każdemu dodać do swiadczeń - to też wg Tuska byłaby waloryzacja. Algorytm określenia kwoty (71 zł.) nie jest podany do powszechnej wiadomości. Nie jest to oczywiście żadna waloryzacja, tylko przejaw komunistycznej urawniłowki - o stosowanie której bardziej można byłoby posądzą SLD niż PO mieniącą się partią liberalną.

              Reasumując, rzad realizuje zaciskanie pasa kosztem najbiedniejszych sfer społecznych, gdyż wzrost cen podstawowych nośników energii (elektrycznej i paliw) - odbije sie natychmiast na cenach wszystkich podstawowych artykułach pierwszej potrzeby, których udział w domowych budżetach uboższych rodzin - jest dominujący. Premier "zapomniał" o walce z przerostami biurokratycznymi (w ubigłym roku przynajmniej o tym mówił); oczywiście tylko mówił, a w rzeczywistości ilość urzędników gwałtownie rosła (potrzeba było zaskarbić sobie wierny elektorat wyborczy). Ze sfer rządowych nic sie nie mówi o przeciwstawieniu się przemożnemu układowi korporacyjnemu  (ilość licencjonowanych zawodów jest w Polsce rekordowa - nawet ponad dwukrotnie większa niż w Grecji); jest to ogromna kula u nogi naszej gospodarki. Nic nie mówi się o stworzeniu lepszych warunków dla innowacyjności. Marnotrawi się w malo kontrolowany sposób pieniądze napływające z UE; buduje się wiadukty kolejowe dla kilku traktorów na dobę, buduje się fanaberyjne stadiony, które beda generowały dalsze koszty. Na kosztowne i w dużej mierze propagandowe inwestycje związane z jedną sportową dyscypliną idą pieniądze samorządowe, co skutkuje czasem zamykaniem szkół i przedszkoli z braku pieniędzy w kasie; we Wrocławiu np. samorząd wymyślił nawet podatek od deszczu i śniegu.

             Płotno w kieszeni rządu i samorzadów widać gołym okiem, Tymczsem premier jest pierwszym w Europie agitatorem zrzutki dla ratowania strefy euro; lekką reka zadeklarował wpłatę z rezerw NBP, którą określono na 7mld. euro, ale może być zwiększona. Premier lekką reką podpisał pakiet klimatyczny, który obciąża Polskę rekordowo w skali swiata, przy jednocześnym rekordowym ograniczeniu emijsi CO2 przez nasz kraj i w sytuacji, gdy "stare" państwa UE emitują znakomicie wiecej CO2 niż my. Pakiet ów spowoduje wzrost cen energii elektrycznej o dalsze 100 % (co oczywiście rozłoży cała naszą gospodarkę) i likwidacje kilkudziesieciu tysiecy miejsc pracy.

            Ale mamy premiera, którego dobrze widzą luminarze unijni na euroopejskich salonach.

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka