Nie znam oczywiście rozległości obrażeń po samobójczym strzale pułkownika Przybyła, ale kąśliwe uwagi na temat strzeleckich umiejętności oficera - uważam za nadzwyczaj niestosowne. Gdyby autorzy notek i komentatorzy więcej czerpali z najnowszej historii Polski, to przyszedłby im natychmiast do głowy nieudany zamach samobójczy nie tylko pułkownika, lecz nawet generała - generała o nieposzlakowanym honorze, późniejszego wodza naczelnego Wojska Polskiego - Kazimierza Sosnkowskiego, który postrzelił się będąc w moralnej rozterce w czasie przewrotu majowego.
Co się dzieje w głowie samobójcy (nawet w przypadku samobójstwa nieudanego) - nikt nie wie, kto tego nie doświadczył i nikt nie ma prawa ferować swoich niedoważonych i wielce powierzchownych sądów (najdelikatniej je określając). Niektórzy piszą o tym wstrzasającym wydarzniu w konwencji kpiny - to już o wiele wiecej, niż nietakt. Natknąłem się nawet na komentarz, którego autor był najwyraźniej żądny smierci prokuratora; dał instrukcję, że należało włożyc lufę w usta.
Są honorowe sprawy, które kiedyś były rozstrzygane jednoznacznie - określał to doskonale kodeks Boziewicza. Niestety, żyjemy w czasach, w których honor ma najwyraźniej niską cenę. Politycy nieustannie zadają sobie kłam, nikt nie wytacza z tego powodu spraw sądowych (zresztą sędziowie z zaciagu peerelowskiego - zamiast np. wyroku dozgonnego zakazu zajmowania publicznych stanowisk - prawdopodobnie ukaraliby kłamcę grzywną 300 zł.), mało kto przeprasza; kompletny upadek dobrych obyczajów.
Taką haniebną sprawą, haniebną dla Polski - ale wiadomo kto w Polsce rządzi i kto za nią odpowiada - jest sprawa Alesia Bialackiego. Aby Polska odzyskała w tej sprawie honor - nalezy Bialackiego wydobyć z więzienia (dyplomatycznie lub operacyjnie), albo osoba odpowiedzialna - Seremet bądź Tusk - powinna palnąć sobie w łeb. Tertium non datur. Dziwne, że w tej sprawie wspomniany komentator nie żąda krwi.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)