Dwaj spece od reklamy, milionerzy i jednocześnie po trosze mafiosi (tak bywało dawno temu w Ameryce) - założyli się o dużą sumę pieniędzy. Jeden z nich twierdził, że zrobi z każdego światową gwiazdę showbisnesu. Zakład stanął na tym, iż bedzie to pierwszy człowiek, który wyjdzie ze stacji metra, przy którym akurat stali owi zakładający się. Nieszczęściem wyszedł jako pierwszy - okaz szpetoty, niski, pokurcz, gnom - kreatura najdalej, jak tylko można stojaca od powszechnego wyobrażenia o światowej gwieździe show. I co? - Zakład wygrał ryzykant - ów gnom nazywał się Frank Sinatra.
U nas w obecnych czasach, trudno zidentyfikować pojedyńczą osobę, która lansuje taką, czy inną gwiazdę. Rzeczywista medialna kariera jest jednak bez odpowiedniej pracy superfachowców od lansu, od propagandy i PR - niemożliwa. Potrzebne sa jeszcze potężne pieniądze lub wsparcie bogatego lobby, któremu na takim, czy innym showmenie zależy. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto właśnie będzie realizował skutecznie określone nadrzędne cele - uruchamia się ogromne pieniadze i ogromną medialną maszynę. Nie są ważne publiczne środki, wszystko można wytłumaczyć, można rzeczywisty cel zakamuflować pozornym, lub nawet rzeczywistym dobrodziejstwem społecznym uzyskanym w wyniku działania wybranego "bohatera".
Na tym właśnie polega obecnie w Polsce sprawowanie władzy i rządzenie państwem - na stwarzaniu pozorów, na wmawianiu bajki o najszybciej rozwijajacym się państwie w Europie, o sukcesach gospodarczych, których w rzeczywistości całkowity brak. Po co działać, taniej wychodzi propaganda sukcesu. To już przerabialiśmy w poprzednim systemie społeczno-ekonomicznym. Młodsi nie pamiętają, ale wszyscy powinni wiedzieć, czym to się skończylo.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)