Janusz40 Janusz40
261
BLOG

Jedyne tłumaczenie Rostowskiego, to światowy kryzys

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 1

           Na stronie TVP Parlament -  na temat debaty na d budżetem na 2012 r. znalazł się zapis:                                                " Projekt budżetu dopuszcza deficyt w wysokości 35 mld zł. Wydatki mają wynieść nie więcej niż 328,7 mld zł, dochody 293,7 mld zł. Dochody podatkowe mają być wyższe o 7 proc. niż zaplanowano na 2011 r. i wyniosą 264,8 mld zł. Przewiduje zamrożenie płac w państwowej sferze budżetowej i waloryzację od marca br. świadczeń emerytalno-rentowych o 4,8 proc. We wrześniu 2012 r. podwyżkę w wysokości 3,8 proc. dostaną nauczyciele. Rząd założył, przyjmując projekt, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy wyniesie 2,5 proc., inflacja 2,8 proc., a bezrobocie na koniec 2012 r. sięgnie 12,3 proc." 

           Ta waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych o 4,8 %, to tylko niechlujstwo redakcyjne. Rząd ani myśli wycofać się z pomysłu waloryzacji kwotowej (o 71 zł.) dla każdego.  Oczywiście, pod względem matematycznym projekt zapewne jest spójny, nie dowiedzieliśmy sie jednak dostatecznie dużo, by ocenić go rzetelnie. Planuje się nieco cięć w wydatkach niektórych centralnych urzędów - np. w kancelarii senatu, czy prezydenta. Brak jest terminów i wszystkich szczegółów dotyczących likwidacji KRUS (czy też jego reformy). Ograniczenie przywilejów podatkowych dla twórców i "twórców" - tylko dla uzyskujących honoraria powyżej 85 tys. zł rocznie - to też w dużym stopniu wycofanie się rządu z rzeczywistego zamiaru równego opodatkowania tych, którzy sprawują rząd dusz w narodzie. Aż tak odważny premier niestety nie jest.

           Zauważmy, że w poprzednim okresie - rząd - głównie w wypowiedziach min. Rostowskiego przewidywał tempo wzrostu PKB o 4 % rocznie, przewidywał większe sukcesy w ograniczaniu deficytu budzetowego. Wg zgodnej opinii ekspertów ekonomicznych krajowych i zagranicznych - rok 2012 będzie trudniejszy od roku minionego. Życzę oczywiście sukcesu, ale myśle, że są to w dużej mierze pobożne życzenia rządu i juz krążą w medialnej przestrzeni informację, iż premier przygotowuje nowa odsłonę rzeczywistych reform, które jedynie mogą uzdrowić nasze publiczne finanse.  Polsce potrzebna jest sanacja finansów taka, jaką odważył się przeprowadzić premier Orban. (konsolidacja nadmiernie rozbudowanych urzędów administracji publicznej, szkół, szpitali , całkowita likwidacja OFE itp)

            Nasuwają się dwie  generalne wątpliwości - dlaczego naprawę finansówn publicznych rozkłada sie na dwie raty i po drugie - czy premier Tusk rzeczywiście odważy się na działania, które mają realne szanse doprowadzić do uzdrowienia naszych finansów npublicznych, czy też swoim - zwyczajem  - będzie kupował (przy pomocy różnych sztuczek  i zaniechań potrzebnych dla kraju inwestycji) czas - byle doczekać do końca kadencji, a później choćby potop.

 

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka