Czy to już ta kropla, która przepełniła czarę goryczy, czy to już worek sie rozwiązał? Czy prokuratura uświadomiła sobie w końcu iż jest niezależna od rządu? Mam na myśli kolejne dymisje; gen. Parulskiego, gen. Bielawnego i płk Klicha. Wygladają na ofiarnych kozłów; tacy nie są do końca bezpieczni - zazwyczaj nie chcą tonąć sami, nie chcą brać win wyłącznie na siebie. W tle już padają nazwiska Arabskiego i Janickiego, chociaż każdy z nich ma swojego potężnego protektora. Czy to wystarczy; w każdym razie - zaczyna się hazardowa rozgrywka.
Zdaje się, ze Bielawny jeszcze nie jest zdymisjonowany, ale już Janicki jest na dywanie u Cichockiego - nie wydaje mi sie, by można było sprawę zamieść pod dywan. O Klichu mówi się, ze miał jakies relacje z Rosją. To oczywiście nic nie znaczy; dobre relacje z Putinem miał (ma) też premier Tusk, ale jeśli premier został namówiony przez Klicha na powierzenie prowadzenia śledztwa Rosji (wbrew interesom Polski), to już daje do myślenia.
Czarne chmury napływają na rząd z innych jeszcze kierunków; na propagandowe chwalenie się zieloną wyspą już nikt sie nie nabiera; nawet nie pojawia się ona w wypowiedziach przedstawicieli PO. Skończył się czas obiecanek i zapowiedzi; zmarnowano 4 lata pierwszej kadencji i marnowanie czasu trwa nadal. Czas nagli, a rząd nie potrafi przeprowadzic przez parlament żadnej, potrzebnej dla finansów publicznych, reformy. Rząd potyka sie o ustawę refundacyjną, nie może uzgodnić z koalicjantem reformy emerytalnej, sprawa reformy KRUSU toczy sie w tempie gwarantujacym status quo przynajmniej do następnych wyborów. Wybory są wprawdzie planowane za prawie 4 lata, ale rząd nie ma najmniejszych szans owych lat przetrwać. Fiasko działań premiera Tuska goni nastepne fiasko. Z wielkiego zadęcia prezydentury w UE wyszło tyle, że nawet na niektóre posiedzenia rzeczywistych unijnych rządzących - przedstawiciele Polski nie byli wpuszczani. Z buńczucznych zapowiedzi w stylu "nic o nas bez nas" w sprawie paktu fiskalnego wyszła porażka - przedstawiana oczywiście jako korzystny kompromis. Wielka Brytania i Czechy potrafiły odmówić podpisania paktu. Czechy zresztą tylko w połowie zadeklarowały wpłatę (pożyczkę dla MFW) przeznaczoną na finansowanie upadajacych panstw strefy euro.
Premier chwali się nieustannie wzrostem PKB (o 4,3 % za ub. rok), to tylko jeden mało mówiacy wskażnik makroekonomiczny. Więcej o kondycji finansów państwa mówi wielkość jego zadłużenia i przeciętna rentowność obligacji państwowych; to ponad 800 mld.zł.(w tym obecny rząd zadłużył kraj na 320 mld. zł) z rentownością ok. 5 %, co generuje koszty jego obsługi - ok 40 mld. z.rocznie. To niesamowita danina krwi, która w istocie jest lichwiarską petlą zadłużenia. Pocieszanie się, że np. Niemcy mają dług o wiele wiekszy - nic nie wnosi, skoro ich obligacje skarbowe mają rentowność ok 2 %, a nawet zdarzyło się, że jakiś inwestor kupił niemieckie papiery z ujemną rentownością (sic). "Upadającej" Hiszpanii udało się sprzedać pewną ilość obligacji z rentownością poniżej 4 %. Ponadto min. Rostowski uprawia sztuczki księgowe, byle tylko zmieścić się ze wskaźnikami poniżej ostrożnościowych progów. Tego nie da sie ciągnąć w nieskończoność. Kolejną porażką rządu jest rosnące bezrobocie, które w końcu grudnia osiagnęło 13,3 %. Po zakończeniu wielu inwestycji związanych z Euro 2012 bezrobocie znowu wzrośnie. Inwestycje drogowe idą jak po grudzie; drogi buduje się zbyt drogo i zbyt wolno; to samo dotyczy stadionów. Ostatnie informacje wskazują na dwukrotne przeszacowanie ilości potencjalnych fanów piłki z zagranicy mających przyjechać na owe mistrzostwa. Wymiar finansowy całej imprezy pachnie ogromnymi wieloletnimi stratami.
Największym błedem premiera Tuska, który może skutkować całkowitym bankructwem Polski, to podpisanie przez niego pakietu energetyczno-klimatycznego. Wg Krajowej Izby Gospodarczej, może on spowodować utratę nawet 8o tys. miejsc prac y i generować rosnace koszty (w 2020 r. już 22 mld. zł. rocznie). Derogacje, które rząd negocjuje, to poprawa sytuacji rzędu procenta, lub dwóch.
W polityce zagranicznej rządu obserwuje się wyłącznie ustępstwa; symptomatyczne jest całkowite poddanie sie w sprawie rurociągu północnego i w sprawie niekorzystnego kontraktu gazowego. Konsekwentnie, by nie drażnić Putina - Tusk tylko pozoruje budowę gazoportu w Świnoujsciu. Manewry premiera w sprawie dostaw gazu przypominaja manewry innego premiera w tej samej sprawie - mianowicie - premiera Wegier Ferenca Gyurcany'ego, który to podpisywał kontrakty niekorzystne dla kraju. Nawarstwienie spraw do rozwiazania, dotychczas odkładanych lub zamiatanych pod dywan od dawna przekroczyło kompetencje tego obozu władzy. Opanowanie środków masowej informacji i propagandowy PR pozwalają na wmawianie społeczeństwu, że wszystko jest tak, jak być powinno. Oczywiście, coraz większe grupy społeczne widzą, że w porządku nie jest. Drugi rok z rzędu zamrożone są płace, jednocześnie następuje petryfikacja przywilejów dla niektórych grup zawodowych - coraz trudniej jest to tolerowane przez przeciętnego Kowalskiego.
Rzecz jasna władzę można utrzymywać na wiele sposobów, można w stylu Putina, czy Łukaszenki (i takie zakusy się obserwuje), można nieco subtelniej - własnie poprzez zawładnięcie mediów, dyskryminacje mediów niezależnych, poprzez kupowanie publicystów i dziennikarzy (tu kłania się zapowiedź pozbawienia przywilejów podatkowych dla twórców, z której niewiele wyjdzie).
Naród obudzi się mimo wszysto i wtedu upadek będzie bardziej bolesny. Nasuwaja się przykłady (może nie do końca adekwatne) - nadmiernego przywiazywania sie do władzy - W Iraku i Libii.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)