Czy Polski nie stać na lepszego premiera? Nawet Włosi mieli dość swojego rozbawionego - nowego duce, który potrafił pomnażać swój majatek, ale mysleć o finansach państwa już nie. Czy jeszcze trwa ta historyczna dla Polski chwila, kiedy naród zawierzył swoje losy dobrze wygladajacemu politykowi, wysportowanemu i dobrze ocenianemu na zagranicznych salonach politycznych.
Dość szybko okazało sie, że największym atutem premiera Tuska jest umiejetny PR i propaganda sukcesu, która już w naszej najnowszej historii zdarzyła sie raz. Dobra sytuacja gospodarcza odziedziczona po poprzednikach i wykorzystanie aparatu państwowego do socjotechniki - pozwoliły na uzyskiwaniu potrzebnego poparcia - wystarczyło to do wygrania następnych wyborów. Tymczasem stan finansów pogorszał sie permanentnie i niezbędne było wprowadzenie odpowiednich strukturalnych reform. Reformy, na krótka metę zawsze odbywaja sie kosztem określonych grup społecznych. PO ze swoim liderem najwyraźniej oceniła, że nie warto ponosić politycznych kosztów reform - lepiej trwać przy władzy, a niech państwo sie pogrąża.
Odnosiło sie wrażenie, ze władza sama uwierzyła w rózne opowieści o wspaniałej zielonej wyspie i inne tego typu niepoważne historyjki. Do pewnego czasu takie chwyty skutkowały. Dorabiana była cała filozofia wspaniałych rządów Tuska i jego ekipy; ulubiona mantra, to określenie owych rządów jako gwarantujacych stabilizacje, odpowiedzialność, doswiadczenie i przewidywalność.
Rozszyfrujmy te pojęcia i ich realizację dokonywaną przez rządząca koalicję:
STABILIZACJA - tak, stabilne tempo wzrostu zadłużenia, stabilny deficyt finansów publicznych, stabilne bezrobocie - szczególnie wśród młodzieży, stabilne tempo osłabiania sie narodowej waluty. Przede wszystkim - stabilna pozycja określonych grup społecznych (ulgi podatkowe, korporacyjne zasady dopuszczenia do lukratywnych zawodów, dziedziczenie stanowisk, praca dla dziesiątków tysiecy pracowników administracyjnych - czytaj - wyborców tej opcji politycznej). Zresztą bezrobocie już wzrosło do poziomu 13,3 %,.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ - premier Tusk odpowiedzialnie storpedował budowę tarczy antyrakietowej, realizuje skutecznie swoją tezę: "Polsce silna armia nie jest potrzebna". Powołał dyletanta na min. ON. Premier zamroził budowę gazoportu, by przypadkiem nie wpłynęło to na jego przyjaźń z Władymirem. Premier Tusk w porywie niespotykanej odpowiedzialności podpisał osobiście pakiet klimatyczny, który w tej obowiązującej formie skutecznie rozłoży naszą narodową gospodarkę; dodajmy - pakiet ów jest skrajnie nieobiektywny i skrajnie obciążający Polskę (tylko Polskę). Prezydent Sarkozy kiedyś wygadał sie, że ów pakiet to największe zwyciestwo "starych" panstw unijnych nad nowo przyjetymi; oczywiście, o ile inny już rząd nie wdroży renegocjacji, to będzie on kosztował Polske znakomicie więcej niż wszelkie unijne dotacje.
DOŚWIADCZENIE - tak, trzeba przyznać, że premier Tusk zdobył nadzwyczajne doświadczenie w dziedzinie socjotechniki. Przypomnę tylko słowa Palikota: "Odszedłem z PO, kiedy sie przekonałem, ze Tuskowi zależy tylko na utrzymaniu się przy władzy".
PRZEWIDYWALNNOŚĆ - ten termin był dość powszechnie używany w czasie trwania poprzedniego ustroju politycznego w Polsce i oznaczał całkowitą uległość, podporzadkowanie się, nie wychylanie się. Teraz oczywiście oznacza to samo; tyle tylko że odnosi się do innych mocodawców - tych z Brukseli. Premier Tusk z ochotą przystępuje do różnych "solidarnościowych" akcji unijnych np, "Euro +". Ostatnno, w związku z kryzysem zagrażającym nie tylko państwom strefy Euro, przyjeto rozwiązania obciążające wszystkie państwa unijne i w ten sposób będziemy płacili dla tych "bankrutów", których stopa życiowa i dochody liczone na jednego mkieszkańca są wyższe niż u nas. Może z racji sprawowanej prezydencji - premier wykazuje nawet w tej mierze nadaktywność - pisze listy do przywódców państw unijnych itp. Premier Tusk naiwnie podpisuje wszystko, także nowe restrykcje, których doświadczą państwa nie dotrzymujące ostrożnościowych progów finansowych (w formie wstrzymania unijnych dotacji). Premier nie kojarzy, że ofiarą tych rozwiązań stanie się również Polska i 300 mld. zł., które tylko on potrafi wywalczyć dla Polski - rozpłyną sie jak sen jakiś złoty.
Premier Tusk do tego stopnia uwierzył w swoje posłannictwo, że nie wyobraza sobie, iż ktoś inny mógłby to robić lepiej. W moim najglębszym przekonaniu - trudno byłoby znaleźć kogoś, kto mógłby być gorszym premierem. Podporzadkowanie jednak całego obozu władzy podstawowemu celowi - utrzymanie władzy SALONU - daje duża władzę kierownikowi tego socjotechnicznego aparatu - Tuskowi i ten cały czas utwierdza sie w swojej wyjatkowości. Mając mentalność piłkarza - wyobraża sobie, że świat kreci sie wokoł piłki nożnej (oczywiście ma w polu widzenia kibiców, jako wyborców). W myśl swoich pogladów doprowadził do wybudowanioa tysiecy Orlikow, tylko gminy nie mogąc finansowo podołać dodatkowym kosztom zamykają tysiace szkół, myśli też o budowie świetlików - na wzór socjalistycznych reliktów - domów kultury i świetlic gromadzkich. Budowa fanaberyjnych stadionów doprowadza do zapaści finansowej Poznań, Gdańsk i Wrocław (Warszawa jest bogata). Przedsięwzięcie Euro 2012 pachnie finansowa plajtą, a medialnie przypomina Wyścig Pokoju (igrzyska, zamiast chleba).
Premier Tusk i jego rząd w dalszym ciagu nie radzi sobie z wprowadzaniem niezbednych reform strukturalnych; nie ma odpowiedniego poparcia społecznego. PR nie pomaga, gdy trzeba gdzieś dokonać cięć; Ten rzad zdecydowanie nie ma pkompetencji potrzebnych do przeprowadzenia reform mogących poprawic finanse państwa.
Czas ucieka, a polskie społeczenstwo płaci coraz więcej zagranicznym bankom z tytułu obsługi długu państwowego. Rynki finansowe oceniaja Polskę, jako "Bezpieczną przystań dla lokowania swoich kapitałów": http://finanse.wp.pl/kat,102634,title,Polska-stala-sie-bezpieczna-przystania,wid,14237768,wiadomosc.html
To jest dokładnie grecka scieżka "rozwoju"


Komentarze
Pokaż komentarze