Prawie 57 lat temu siedziałem na meczu piłkarskim na tym samym stadionie, a właściwie na tym samym miejscu, gdzie teraz stoi stadion narodowy i to mi wystarczy, ale ekspert - znajomy kibic dziwi się - po co dach, który się w zimie nie zamyka; w lecie nie jest potrzebny, chyba w czasie wielkiej ulewy. Tenże piłkarski ekspert - powiedział, że w pełni popiera J. Tomaszewskiego: Te stadiony, to wyjątkowo sprawna maszyna do wyrzucania publicznych pieniędzy w błoto.
Prawie 2 tysiace lat temu - starożytni marynarze potrafili rozciągnąć dach nad Colosseum.
Kosecki na posiedzeniu sejmowej komisji sportu stwierdził, ze stadion narodowy jest wybudowany, gdyż on, jak jedzie do sejmu, to go widzi. Za to - wielkiemu budowniczemu stadionu - Kaplerowi należy się uznanie (i oczywiście wszelkie premie). Ciekawe, czy budowniczowie wspomnianego Colosseum też otrzymywali takie nagrody, a przecież nie mieli nawet jednej setnej takiego logistycznego zaplecza, jakie miał do dyspozycji Kapler.
Ku uwadze prawodawców; może by tak ograniczyć pułap menedżerskich kontraktów, skoro już nie można ich zupełnie wyeliminować. Jakie to względy mogą przemawiać za przyznawaniem 50 razy wyższych od średniej krajowej apanaży. Ustawa kominowa przewiduje górny pułap uposażenia w wysokości sześciu średnich krajowych. Kontrakt menedżerski powinien opiewać na wyższe uposażenie w wypadkach wyjatkowych - powiedzmy zdarzających się raz na 100 lat. Jakież to względy przemawiaja za tym, że praca (misja) prezydenta, czy premiera jest dziesięc razy mniej warta od pracy prezesa NCS, czy prezesa Enei, czy prezesa Orlenu. Czyżby to takie kupowanie sobie (prostytuowanie) kadry kierowniczej, jak za komuny - talony na samochód?
Przy tym wszystkim w tyle głowy uporczywie pojawia sie myśl, że skoro menedżerowie dostają tyle, to wspomniani dygnitarze nie mają mniej, tylko my o tym nie wiemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)